Gazeta Prawna

Subskrybuje zawartość
Zaktualizowano: 20 godzin 44 min. temu

ZUS wypłacił 110 mln zł w ramach dodatku solidarnościowego

pon., 2020-07-13 16:20
&lt![CDATA[

"Dodatek solidarnościowy, w tym trudnym czasie epidemii, jest wypłacany w ekspresowym tempie. Robimy wszystko, aby pomoc trafiła do szerokiej rzeszy świadczeniobiorców. Wypłatę tego szczególnego świadczenia traktujemy priorytetowo. Z naszych danych wynika, że najczęściej o środki wnioskują kobiety – 59 proc. Jeśli chodzi o podział wiekowy, to najwięcej wniosków składają osoby młode" – wskazuje prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska.

O świadczenie mogą wnioskować osoby, z którymi po 15 marca 2020 r. pracodawca z powodu COVID-19 rozwiązał umowę o pracę za wypowiedzeniem lub po tym terminie ich umowa o pracę na czas określony wygasła. Warunkiem otrzymania dodatku solidarnościowego jest też podleganie ubezpieczeniom społecznym z tytułu umowy o pracę przez łączny okres co najmniej 60 dni w 2020 r.

Dodatek solidarnościowy wynosi 1,4 tys. zł miesięcznie, a wypłacany jest między 1 czerwca a 31 sierpnia. Można go otrzymać najwcześniej za miesiąc, w którym osoba uprawniona złożyła wniosek.

Świadczenie przysługuje również osobom bezrobotnym już zarejestrowanym w urzędzie pracy. Otrzymanie dodatku solidarnościowego oznacza zawieszenie wypłaty zasiłku dla bezrobotnych i stypendium na szkolenia lub podnoszenie kwalifikacji.

Za osobę pobierającą dodatek solidarnościowy ZUS opłaca składkę emerytalną i rentową, a także składkę zdrowotną (nalicza je od kwoty dodatku solidarnościowego, jednak składki nie pomniejszają wypłaty, ponieważ są finansowane z budżetu państwa).

O świadczenie można wnioskować wyłącznie drogą elektroniczną, czyli na Platformie Usług Elektronicznych ZUS (PUE). Informacja o przyznaniu prawa do dodatku solidarnościowego lub decyzja o odmowie będą dostępne na PUE ZUS.

]]

Ambasada, czyli praca podwyższonego ryzyka

pon., 2020-07-13 09:54
&lt![CDATA[

Kwoty za niewypłacone diety z tytułu podróży służbowych i nadgodziny, odszkodowanie za nierówne traktowanie w zatrudnieniu i ekwiwalent za niewykorzystany urlop zasądził Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie na rzecz byłego pracownika jednej z ambasad w Polsce. Sprawa dotyczyła mężczyzny (Polaka), który pracował w niej jako kierowca. Swoje obowiązki wykonywał na podstawie ustnych ustaleń z ambasadą, tj. bez umowy, a wynagrodzenie dostawał w gotówce. Z dnia na dzień został poinformowany, że ambasada kończy z nim współpracę, a na jego miejsce zatrudniono kierowcę z kręgu pochodzenia misji dyplomatycznej.

Kierowca bez umowy

Mężczyzna skierował sprawę do sądu. Domagał się odszkodowania za niezgodne z prawem rozwiązanie umowy o pracę (w jego ocenie taka umowa powinna zostać z nim podpisana), odszkodowania za zastosowanie skróconego okresu wypowiedzenia, odprawy pieniężnej, diet z tytułu podróży służbowych, wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, odszkodowania za nierówne traktowanie w zatrudnieniu, ekwiwalentu za urlop wypoczynkowy, wydania świadectwa pracy, nakazania opłacenia składek na ubezpieczenia społeczne.

Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie w wyroku z 18 czerwca 2020 r. (sygn. akt VI P 596/14) przychylił się do większości tych roszczeń. Zasądził na rzecz powoda pieniądze za niewypłacone diety z tytułu podróży służbowych i nadgodziny, odszkodowanie za nierówne traktowanie w zatrudnieniu, ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Nakazał też pozwanej ambasadzie, aby wydała powodowi świadectwo pracy dokumentujące jego okres zatrudnienia ze wskazaniem dat, w których powinna łączyć strony umowa o pracę. Wyrok w tej sprawie nie jest jeszcze prawomocny.

Więcej nieprawidłowości

– To nie jest niestety odosobniony przypadek – wskazuje Marta Kopeć, radca prawny z kancelarii Kopeć i Zaborowski, pełnomocnik powoda.

Przykładowo w wyroku z 9 września 2019 r. (sygn. akt VI P 205/17) Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie uwzględnił część roszczeń dwóch pracownic biura kulturalnego jednej z ambasad. Jedna była zatrudniona na stanowisku pracownika biurowego, a druga gospodarczego i obie zostały zwolnione. Podobnie jak w przypadku opisanego wyżej kierowcy sąd uznał, że doszło do nieprawidłowości w zakresie prawa pracy. Chodziło m.in. o brak wypłat za nadgodziny, nieterminowe regulowanie pensji, nieopłacenie składek na ubezpieczenia społeczne, naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu.

– Takie sytuacje wynikają najczęściej ze stosowania na terenie placówki dyplomatycznej prawa lub zwyczajów przyjętych w państwie, z którego pochodzi misja. Stąd też stosowanie tamtejszych regulacji przy zatrudnianiu pracowników, które nie zawsze odpowiadają polskim przepisom. W konsekwencji często nie są podpisywane umowy o pracę, dochodzi o dyskryminacji w zatrudnieniu, a dokumenty związane z zatrudnieniem są przedstawiane w języku obcym. Tymczasem ambasady, które funkcjonują na terenie Polski, powinny w zakresie zatrudnienia stosować nasze regulacje krajowe – wyjaśnia Marta Kopeć.

Dodaje, że niestety niewiele można z tym zrobić.

– Konwencja wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych gwarantuje ambasadom immunitet. W konsekwencji Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) i Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) nie mają prawa kontrolować tych placówek. Dlatego nie są w stanie zweryfikować, czy dochodzi w nich do naruszenia praw pracowniczych – tłumaczy ekspertka.

Rozwiązanie? Sąd

Jeżeli nie uda się załatwić sprawy polubownie, jedynym rozwiązaniem jest pozwanie ambasady przed polskim sądem.

– Chociaż często misje dyplomatyczne bronią się, że chroni je immunitet jurysdykcyjny, na szczęście polskie sądy coraz częściej uznają swoją właściwość właśnie w sprawach ze stosunku pracy przeciwko ambasadom państw obcych – wyjaśnia mecenas Kopeć.

Tak uznał na przykład Sąd Najwyższy w postanowieniu z 11 stycznia 2000 r. (sygn. akt I PKN 562/99). Wskazał, że polskim sądom pracy przysługuje jurysdykcja krajowa w sprawie z powództwa obywatela polskiego przeciwko ambasadzie państwa obcego o uznanie bezskuteczności wypowiedzenia umowy o pracę (przywrócenie do pracy).

Marta Kopeć wskazuje, że często padają też argumenty, że to nie ambasada jest pracodawcą, bo pracownik pracuje np. w ataszacie lub innej jednostce organizacyjnej.

– Tutaj pomaga jasne stanowisko Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ), które wskazuje, że ambasada i jej komórki organizacyjne to jedność – mówi.

Trudności z egzekucją

Ekspertka zwraca uwagę, że największe trudności są z wyegzekwowaniem zasądzonych roszczeń. W takim wypadku w sprawę zazwyczaj angażuje się Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Zdarza się jednak, że naciski dyplomatyczne ze strony MSZ nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.

– W sprawach, które prowadziłam, na wykonanie czeka kilka wyroków niekorzystnych dla placówek dyplomatycznych – ubolewa mecenas Kopeć.

A co z zajęciem konta bankowego ambasady?

– Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że zajęciu podlegają pieniądze, które nie są przeznaczone na działalność dyplomatyczną. W praktyce to bardzo trudne do stwierdzenia. Konwencja wiedeńska spod egzekucji wyłącza także ruchomości, np. samochody, a nieruchomości są z reguły wynajmowane, więc również nie podlegają zajęciu. Tak naprawdę pozostaje tylko dobra wola, a w przypadku jej braku – interwencja MSZ – wyjaśnia ekspertka.

Potwierdza to dr Paweł Kowalski, radca prawny specjalizujący się w prawie międzynarodowym oraz dyplomatycznym, wykładowca SWPS.

– Immunitet egzekucyjny konta bankowego ambasady potwierdza orzecznictwo sądów nie tylko krajowych, ale i zagranicznych. Wynika z nich dominująca tendencja, zgodnie z którą żaden środek przymusu nie może być zastosowany wobec rachunku bankowego placówki dyplomatycznej, chyba że państwo obce wyraziło na to zgodę lub rachunek nie był przeznaczony na pokrywanie kosztów i wydatków tej placówki, np. gdy ambasada otworzyła go w celu przeprowadzenia transakcji handlowych – wyjaśnia.

Dodaje, że sytuacja nie jest łatwa, bo zastosowanie środków egzekucyjnych może doprowadzić do poważnych sporów dyplomatycznych.

– Pozostaje pytanie, jak zadośćuczynić osobom, na których korzyść zapadło orzeczenie sądowe niemożliwe do wyegzekwowania z powodu immunitetu egzekucyjnego. Moim zdaniem w takim wypadku pozostaje dochodzenie roszczeń na drodze dyplomatycznej – wskazuje dr Kowalski.

Zapytaliśmy resort spraw zagranicznych, jak wygląda procedura egzekucji roszczeń, gdy stroną pozwaną jest ambasada. Do zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. 

Konwencja wiedeńska gwarantuje ambasadom immunitet. Dlatego PIP i ZUS nie mogą ich kontrolować

]]

Asystenci rodziny dostaną dodatki. Co z innymi pracownikami pomocy społecznej?

pon., 2020-07-13 09:47
&lt![CDATA[

Asystenci rodziny mają otrzymać specjalne finansowe wsparcie za wykonywanie swoich obowiązków w czasie COVID-19. Takie informacje płyną z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS), które zapowiada skierowany do nich program. Na razie nie wiadomo, jakie będą reguły przyznawania dodatku, ale sama jego zapowiedź wzbudziła duże poruszenie wśród innych zawodów pomocowych, które czują się przez resort rodziny pominięte. Samorządy obawiają się jednak, że z uwagi na nowy program nie będzie kontynuowany ten, który pozwalał im uzyskać budżetowe pieniądze na zatrudnienie asystentów.

Nieznane kryteria

Podstawowym zadaniem asystentów rodziny jest obejmowanie pomocą rodzin niewydolnych wychowawczo, zagrożonych tym, że ich dziecko trafi do pieczy zastępczej, oraz takich, w których już do tego doszło. Jak wskazywała Barbara Socha, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, asystenci w okresie epidemii koronawirusa wykonywali swoje obowiązki z dużym zaangażowaniem. Dlatego aby docenić ich wysiłki, został przygotowany program, który przewiduje wypłatę jednorazowych dodatków do pensji w wysokości 1700 zł, proporcjonalnie do wymiaru etatu. Na ten cel ma być przeznaczonych 5,3 mln zł.

– Z jednej strony asystenci są zadowoleni, że ministerstwo dostrzegło ich pracę na rzecz rodzin, jednak z drugiej wciąż uważają, że konieczne są działania długofalowe, i domagają się realizacji zgłaszanych od kilku lat postulatów objęcia ich podobnymi uprawnieniami jak pracowników socjalnych, w tym stałym dodatkiem za pracę w terenie oraz dodatkowym urlopem – mówi dr Izabela Krasiejko, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Rodziny.

Co istotne, do tej pory resort nie przedstawił, jak będą wyglądać zasady przyznawania dodatku, czy będzie to kwota brutto czy netto, kiedy nastąpi jego wypłata oraz jakie będą kryteria związane z wykonywaniem pracy w czasie epidemii, które mają kwalifikować do uzyskania dodatku.

– Niektórzy asystenci korzystali w tym czasie z urlopów wypoczynkowych i zasiłku opiekuńczego, aby zajmować się swoimi dziećmi. Teraz zastanawiają się, czy to nie pozbawi ich prawa do dodatku – wskazuje Izabela Krasiejko.

Na razie wiadomo jedynie, że dodatki uzyska ok. 3,4 tys. asystentów, co biorąc pod uwagę to, że w całej Polsce jest ich ponad 4 tys., oznacza, że część z nich nie zostanie objęta nowym programem. Poza tym wśród asystentów są też osoby, które nie są zatrudnione na etacie, tylko na umowach cywilnoprawnych i na razie nie wiadomo, czy otrzymają dodatek.

Wsparcie dla wybranych

Dzięki nowemu programowi asystenci rodziny będą drugą grupą zawodów pomocowych, która otrzyma gratyfikację finansową związaną z wykonywaniem pracy w warunkach epidemii. Pierwszą są pracownicy domów pomocy społecznej (DPS), którzy mają otrzymywać 1450 zł dodatku do pensji przez trzy miesiące (z projektów finansowanych ze środków UE). Nic więc dziwnego, że po takich zapowiedziach pojawiły się głosy innych pracowników, którzy uważają, że im również należy się taka forma docenienia. Wśród nich są m.in. osoby zatrudnione w domach dziecka.

– Oczywiście nie chcemy się licytować, kto pracował ciężej i bardziej zasługuje na dodatek do pensji. Niemniej pracownicy placówek są bardzo rozgoryczeni tym, że resort o nich zupełnie zapomniał – wskazuje Marcin Lewandowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych.

Dodaje, że zatrudnieni w domach dziecka – choć mogli – w większości przypadków nie korzystali z zasiłków opiekuńczych na własne dzieci. Zamiast tego przychodzili do pracy, a nie mogli jej przecież wykonywać zdalnie, jak robili to asystenci rodziny i pracownicy socjalni, którzy z uwagi na wprowadzone obostrzenia ograniczali wyjścia w teren i utrzymywali kontakt z podopiecznymi telefonicznie lub e-mailowo. Pracownicy placówek musieli też zająć się organizacją nauki zdalnej dla wychowanków oraz dziećmi wracającymi z młodzieżowych ośrodków socjoterapii, które zamknęły się z powodu COVID-19.

Podobne sygnały świadczące o rozczarowaniu dochodzą również od pracowników socjalnych.

– Takie różnicowanie podejścia do grup pracowników zajmujących się na co dzień pomocą zostało odebrane jako przejaw dyskryminacji. Szkoda, że ministerstwo nie pomyślało o docenieniu wszystkich – stwierdza Paweł Maczyński, przewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej.

Gminy czekają

Wiadomość o nowym programie spowodowała wśród samorządów pytania o dalsze losy programu „Asystent rodziny i koordynator rodzinnej pieczy zastępczej”. W jego ramach w poprzednich latach gminy i powiaty otrzymywały dofinansowanie do miesięcznych kosztów zatrudnienia asystentów i koordynatorów, którzy odpowiadają za wspieranie rodzin zastępczych. Takie dotacje przysługiwały na cały rok i np. w 2019 r. przeznaczono na nie 75 mln zł, w 2018 r. i 2017 r. było to 80 mln zł i 92 mln zł. Program cieszy się dużym zainteresowaniem samorządów i składane przez nich zapotrzebowanie na pieniądze zwykle było wyższe od zarezerwowanej puli.

– Zawsze korzystaliśmy z tego programu ze względu na bardzo atrakcyjną kwotę dotacji. W ubiegłym roku sięgała 1900 zł miesięcznie na jednego asystenta na etacie – podkreśla Elżbieta Mielowska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS) w Stargardzie.

Ilona Krzysztyniak, zastępca dyrektora MOPR w Grudziądzu, potwierdza, że dofinansowanie pozwalało częściowo obniżyć koszty związane z zatrudnianiem asystentów i koordynatorów.

– Trochę nas niepokoi, że jeszcze nie została ogłoszona tegoroczna edycja programu. Zwykle następowało to w czerwcu lub lipcu – dodaje.

Wśród gmin pojawiły się więc obawy, że nowy program będzie wdrażany kosztem dotychczasowego, który zostanie wygaszony. O to, czy tak się stanie i czy w br. gminy mogą jednak liczyć na dotacje na wynagrodzenia, zapytaliśmy MRPiPS, ale do zamknięcia tego wydania gazety nie otrzymaliśmy odpowiedzi. 

]]

Tarcza 4.0: Pracodawca ma prawo obniżyć wysokość odprawy. Musi zmieścić się w limicie

sob., 2020-07-11 13:00
&lt![CDATA[

W takim wypadku wysokość odprawy, odszkodowania lub innego świadczenia pieniężnego wypłacanego pracownikowi w związku z rozwiązaniem umowy o pracę, jeżeli wypłacenie świadczenia zostało przewidziane w przepisach, nie może przekroczyć dziesięciokrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę tj. kwoty 26.000 zł.

Przepisy dotyczące wysokości świadczenia pieniężnego stosuje się odpowiednio do umów zlecenia, innych umów o świadczenie usług, umowy o dzieło albo w związku z ustaniem odpłatnego pełnienia funkcji, z wyłączeniem umowy agencyjnej.

Tarcza 4.0 nie przesądza jednoznacznie, czy limit obejmuje także odprawy przewidziane w przepisach wewnątrzzakładowych, np. układach zbiorowych pracy, regulaminach wynagradzania. Ma to jednak istotne znaczenie, bo właśnie te akty najczęściej przewidują prawo do dodatkowych świadczeń dla pracowników w związku z zakończeniem zatrudnienia. Można twierdzić, iż skoro pracodawca zobowiązał się do wypłacenia świadczeń wyższych niż wspomniany limit, powinien wypłacać je w ustalonej wysokości. Ale sytuacja ekonomiczna istotnie się zmieniła, a nowe ograniczenie zostało wprowadzone po to, żeby ułatwić funkcjonowanie firmom, które odczuwają skutki tych zmian.

Moim zdaniem limit obejmuje świadczenia określone w przepisach wewnątrzzakładowych, a przynajmniej te wprowadzone przed wejściem w życie tarczy antykryzysowej 4.0.

Z ustawy wynika, że limit będzie dotyczył nie tylko odpraw wypłacanych w związku z rozwiązaniem umowy o pracę, lecz także umów cywilnoprawnych albo w razie ustania odpłatnego pełnienia funkcji. W przypadku osób odchodzących z wysokich stanowisk wysokość odpraw najczęściej przewidziana jest w ich kontraktach. A postanowień umownych ograniczenie odpraw nie obejmuje. Ograniczenie ma dotyczyć świadczeń, których obowiązek wypłaty wynika z przepisów.

adwokat Anna Krenc, Kancelaria Adwokacka Anna Krenc

]]

Pomoc w czasach epidemii. Tu kodeks postępowania administracyjnego nie obowiązuje

sob., 2020-07-11 10:30
&lt![CDATA[

Po niemal dwóch miesiącach oczekiwania na obiecane dofinansowanie z powiatowego urzędu pracy przedsiębiorcom puszczają nerwy. – Ile można czekać? Przecież to miała być pomoc w trudnych czasach epidemii. Urząd pracy nie informuje, kiedy wypłaci dofinansowanie, a do tego czasu firma może już paść – denerwuje się Renata Majewska, właścicielka Biura Kadr i Płac, która testuje granice własnej cierpliwości nie tylko na przykładzie należącej do niej firmy, lecz także biznesów jej klientów. Pytanie o to zadaliśmy stołecznemu ratuszowi również w imieniu licznych innych czytelników DGP, którzy także domagają się informacji, jak długo jeszcze przyjdzie im czekać na wsparcie.

Nie mamy jednak dla nich dobrej wiadomości. Jak wynika z odpowiedzi udzielonej przez Karolinę Gałecką, rzecznika prasowego Urzędu m.st. Warszawy, specustawa o COVID-19 (ustawa z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, Dz.U. poz. 374, ost.zm. poz. 1086) nie narzuca terminu rozpatrzenia składanych wniosków, a kodeksu postępowania administracyjnego w tym zakresie się nie stosuje.

Nie tylko decyzje

W sprawie chodzi o dotacje z art. 15zzb oraz art. 15zzc specustawy. Na ich podstawie PUP może przyznać dofinansowanie:

części kosztów wynagrodzeń pracowników oraz należnych od nich składek na ubezpieczenia społeczne – pomoc ta jest przewidziana dla mikroprzedsiębiorców oraz MSP (art. 15zzb); części kosztów prowadzenia działalności gospodarczej – ta pomoc przysługuje samozatrudnionym, niezatrudniającym pracowników (art. 15zzc).

Jak wspomniano, czytelnicy czekają już dwa miesiące, a o pomocy ani widu, ani słychu. Tak dużego opóźnienia nie było przy przyznawaniu przez urzędy pracy pożyczek do 5 tys. zł (art. 15zzd). Udzielając ich, urzędnicy z reguły informowali, że mają miesiąc na rozpatrzenie wniosku. Przedsiębiorcy sądzili, że podobnie będzie z dofinansowaniami.

Przypomnijmy, termin na rozpatrzenie sprawy wynika z art. 35 par. 3 k.p.a. Zgodnie z nim załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej – nie później niż w ciągu dwóch miesięcy od dnia wszczęcia postępowania, zaś w postępowaniu odwoławczym – w ciągu miesiąca od dnia otrzymania odwołania.

Co prawda pomoc na podstawie specustawy nie jest udzielana w formie decyzji administracyjnej, lecz k.p.a. normuje nie tylko postępowania kończące się decyzją. Dotyczy on także (zgodnie z art. 1) postępowań:

– przed organami administracji publicznej w sprawach indywidualnych załatwianych milcząco,

– przed innymi organami państwowymi oraz przed innymi podmiotami, gdy są one powołane z mocy prawa lub na podstawie porozumień do załatwiania spraw indywidualnych rozstrzyganych w drodze decyzji administracyjnych albo załatwianych milcząco.

Można zadać sobie pytanie, czy udzielenie dotacji nie jest sprawą załatwianą milcząco? Urząd najpierw przecież informuje w piśmie, niemającym formy decyzji administracyjnej, o przyznaniu dofinansowania, a dopiero potem starosta zawiera umowę z przedsiębiorcą.

Również z art. 3 k.p.a. nie wynika, by w tego typu sprawach k.p.a. nie miał zastosowania. Przepis ten wylicza, w jakich postępowaniach kodeksu nie stosuje się (np. karne skarbowe, będące we właściwości przedstawicielstw dyplomatycznych i urzędów konsularnych). W żadnym miejscu nie odnosi się do rozpatrywania wniosków o pomoc ze środków publicznych, np. w stanach epidemii lub zagrożenia epidemicznego.

Nierówność stron

Mimo to okazuje się, że k.p.a. nie ma zastosowania do postępowań w sprawie udzielenia wsparcia przedsiębiorcom z art. 15 zzb i 15zzc specustawy. A sama ta ustawa nie wskazuje terminu rozpatrzenia składanych wniosków.

Irytacji z tego powodu nie kryje Renata Majewska. – Jak to? – pyta. – To urzędnicy rozdzielają publiczne pieniądze bez ustalonego trybu i terminów? A przedsiębiorcy nie mogą skarżyć się na bezczynność i jedyne, co mogą, to czekać? Pozostajemy więc na łasce urzędników – podsumowuje właścicielka biura.

Na problem ten zwrócił uwagę już w kwietniu br. rzecznik praw obywatelskich. Jako jeden z pierwszych zauważył, że w tarczy antykryzysowej 2.0 znalazły się niekorzystne dla obywateli rozwiązania z zakresu prawa administracyjnego.

„Prawo administracyjne z założenia oparte jest na relacji podmiotów o nierównoważnej pozycji, czyli podmiotu władczego – jakim jest organ administracji publicznej, i podmiotu zależnego – obywatela. Ów brak równowagi rekompensowany jest obywatelom gwarancjami zawartymi w kodeksie postępowania administracyjnego, dotyczącymi między innymi terminów, postępowania wyjaśniającego, aktywności strony w postępowaniu oraz dedykowanych jej środków zaskarżenia” – napisał rzecznik w wystąpieniu do ministra spraw wewnętrznych i administracji.

Zarzuceni wnioskami

Karolina Gałecka podkreśla ogromne obłożenie pracą urzędników w Warszawie (liczba wniosków składanych w stolicy jest wielokrotnie większa niż w innych dużych miastach wojewódzkich) oraz informuje o zaangażowaniu dodatkowych osób – do pomocy urzędowi pracy skierowano 150 pracowników Urzędu m.st. Warszawy.

– Ponadto, aby zwiększyć maksymalnie liczbę rozpatrywanych wniosków, zautomatyzowaliśmy system z zasobami rządowymi takimi jak: Krajowy Rejestr Sądowy, Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej i dane REGON – zapewnia rzecznik. Dodaje, że urząd pracuje również w soboty.

Nie kryje jednak, że są też przeszkody: zmieniające się przepisy, ich opóźniona interpretacja, niejasne, niezrozumiałe lub sprzeczne wyjaśnienia. – Problemy techniczne, brak zrozumiałej instrukcji realizacji procesu składania wniosku, czasowe niesprawności portalu praca.gov.pl polegające na powolnym działaniu, zawieszenia w trakcie wypełniania, niekompatybilność portalu praca.gov.pl z niektórymi wersjami oprogramowania. To wszystko wpływa na czas rozpatrywania wniosków – tłumaczy rzecznik urzędu.

Umowa cywilnoprawna

Pozostaje jednak kwestia prawna – czy faktycznie przy udzielaniu dofinansowań w ramach pomocy antycovidowej nie ma zastosowania k.p.a.? Eksperci wskazują, że w tych sprawach PUP zawiera z przedsiębiorcą umowę, która jest instrumentem cywilnoprawnym, a nie administracyjnym.

– Tryb rozpatrywania wniosków nie został przez ustawodawcę przewidziany jako postępowanie administracyjne kończące się decyzją administracyjną. Zgodnie z zasadami ubiegania się o udzielenie dofinansowania, wydanymi przez resort pracy, przedsiębiorca wnioskujący o środki, po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku, zawiera z właściwym starostą umowę. Termin wypłaty pieniędzy dla przedsiębiorcy określony będzie zatem w umowie – wyjaśnia dr Marcin Wojewódka, radca prawny w kancelarii Wojewódka i Wspólnicy.

W pełni natomiast się zgadza ze stanowiskiem urzędników samorządowych, że ustawodawca ze znanych tylko sobie powodów nie wskazał terminu, w jakim wniosek przedsiębiorcy powinien zostać rozpatrzony.

Co więcej – dodaje dr Wojewódka – przepisy specustawy nie przewidują możliwości złożenia odwołania w razie negatywnego rozpatrzenia wniosku o dofinansowanie. – Powstaje oczywiście pytanie, czy jest to zamierzone działanie ustawodawcy czy jakieś niedopatrzenie? – komentuje ekspert.

Z potrzeby chwili

W odpowiedzi na wspomniane wystąpienie RPO wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Paweł Szefernaker odpowiedział głównie na zarzut nieuzasadniania decyzji administracyjnych (co nie dotyczy dofinansowań i pożyczek od starostów, bo te są przyznawane bez wydawania decyzji). Jego reakcja (z 2 czerwca 2020 r., sygn. BMP-0790-1-5/2020/PS) miała jednak także szerszy kontekst. Uznał bowiem, że wątpliwym wydaje się odnoszenie przepisów k.p.a., dotyczących m.in. odstąpienia od uzasadnienia decyzji (art. 107 par. 4 i 5 k.p.a.), do późniejszych oraz szczególnych w stosunku do k.p.a. regulacji ustawowych, tj. przepisów specustawy. – Nie wydaje się bowiem uzasadnionym czynienie z jednej ustawy (tu k.p.a.) adekwatnego wzorca kontroli innej ustawy (tu specustawy) – stwierdził wiceminister. Zapewnił też, że rozwiązania przyjęte w tarczach antykryzysowych „są motywowane koniecznością zapewnienia ciągłości działań państwa w warunkach epidemii i w pełni respektują konstytucyjne wymogi ochrony praw i wolności obywatelskich”. 

Odpowiedź rzecznika prasowego Urzędu m.st. Warszawy na pytanie DGP

Do postępowań w sprawie udzielenia wsparcia przedsiębiorcom na podstawie art. 15 zzb i 15zzc ustawy z dnia 2 marca 2020 r. (…) nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks Postępowania Administracyjnego (…). Ustawa o COVID-19 nie wskazuje terminu rozpatrzenia składanych wniosków.

Warszawa wypłaciła już 650 mln zł wsparcia dla przedsiębiorców (stan na czwartek, 2 lipca, na godz. 14.30). Do tej pory wpłynęło 154 tys. wniosków w ramach tarczy. Rozpatrzyliśmy 122 tys. wniosków, co stanowi 79 proc. W skali całego kraju rozpatrzyliśmy największą liczbę wniosków i udzieliliśmy wsparcia przedsiębiorcom na ogromną kwotę.

Ilość wniosków składanych w Warszawie jest wielokrotnie większa niż w innych dużych miastach wojewódzkich. Wynika to z faktu, iż w Warszawie uprawnionych do otrzymania pomocy jest ponad 400 tys. firm. Wnioski wpływają do nas cały czas. Skala zjawiska, ogromna liczba składanych wniosków i (szczególnie w przypadku dofinansowań w trybach zzb i zzc), rozpatrywanie i analiza każdego przypadku to procedura czasochłonna. Dotyczy to zwłaszcza wniosków składanych w formie papierowej (jest ich ponad 17 tys.) oraz bardzo licznych wniosków zawierających błędy – takie wnioski są odrzucane przez system automatycznej oceny do rozpatrzenia przez pracowników. Wówczas prosimy o korektę lub ich uzupełnienie. Bardzo często wnioskodawcy składają też po kilka wniosków za pośrednictwem portalu praca.gov.pl.

Tempo rozpatrywania wniosków bardzo mocno wzrosło w maju, dzięki informatycznemu rozwiązaniu, które zastosowaliśmy, aby zwiększyć maksymalnie liczbę rozpatrywanych wniosków. Zautomatyzowaliśmy system z zasobami rządowymi, takimi jak: Krajowy Rejestr Sądowy, Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej i dane REGON. Do pomocy Urzędowi Pracy skierowano też 150 pracowników Urzędu m.st. Warszawy.

Zmieniające się przepisy oraz ich opóźniona w czasie interpretacja lub wyjaśnienia często były niejasne, niezrozumiałe lub sprzeczne. Problemy techniczne, brak zrozumiałej instrukcji realizacji procesu składania wniosku, czasowe niesprawności portalu praca.gov.pl, polegające na powolnym działaniu, zawieszenia w trakcie wypełniania, niekompatybilność portalu praca.gov.pl z niektórymi wersjami oprogramowania. To wszystko wpływa na czas rozpatrywania wniosków.

Urząd Pracy m.st. Warszawy pracuje nieprzerwanie stacjonarnie od początku ogłoszenia stanu epidemii, również w soboty. Co ważne, cały czas prowadzone są podstawowe zadania, takie jak: rejestracja osób bezrobotnych (za pośrednictwem portalu praca.gov.pl lub obsługa wniosków przesłanych pocztą tradycyjną), obsługa zasiłków, stypendiów, dodatków aktywizacyjnych, oferty pracy, obsługa dokumentów, związanych z legalizacją pracy cudzoziemców.

opinia eksperta

Rzeczywiście, art. 15zzb i art. 15zzc ustawy antykryzysowej nie odwołują się do uregulowań k.p.a., tylko do cywilnoprawnego instrumentu, jakim jest umowa pomiędzy organem administracji i przedsiębiorcą wnioskującym o przyznanie pomocy. Ten sposób regulacji jest w przestrzeni prawa publicznego rzadziej wykorzystywany niż model decyzyjny, niemniej jak najbardziej dopuszczalny. W każdym razie rozpatrywanie wniosków o zawarcie takiej umowy nie jest obwarowane kodeksowym terminem. Biorąc jednak pod uwagę charakter wnioskowanych na podstawie tych przepisów dofinansowań, zrozumiałe jest oczekiwanie przedsiębiorców, aby wnioski o zawarcie tych umów były rozpatrywane odpowiednio szybko. Nie ma też przeszkód, aby organy administracji, które umowy podpisują, informowały o przybliżonych terminach chociażby na swoich stronach internetowych. 

]]

Zwalnianie pracowników pracujących zdalnie. Jak prawo chroni pracodawców i pracowników

czw., 2020-07-09 14:49
&lt![CDATA[

W związku z wprowadzeniem stanu epidemii w następstwie wystąpienia pandemii wirusa SARS-CoV-2, od połowy marca 2020 r. tysiące pracowników wykonuje pracę zdalnie, w swoim miejscu zamieszkania. Rozwiązanie umowy o pracę z pracownikami, którzy regularnie nie pojawiają się w zakładzie pracy rodzi określone trudności praktyczne.

- Jeżeli nie jest to rozwiązanie umowy za porozumieniem stron albo z upływem czasu na jaki umowa została zawarta, a pracodawca chcąc rozwiązać umowę o pracę musi złożyć wypowiedzenie pracownikowi, który pracuje zdalnie, najprostszym sposobem jest wysłanie maila, pod warunkiem, że nie zostanie to przeprowadzone w sposób prawnie wadliwy - mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Agata Miętek, prawnik w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

W przypadku rozwiązania umowy o pracę za wypowiedzeniem przez pracodawcę muszą być spełnione następujące wymogi formalne:

*pisemna forma oświadczenia o rozwiązaniu umowy,

*oświadczenie powinno zawierać pouczenie o przysługującym pracownikowi prawie odwołania do sądu pracy,

*w przypadku umowy o pracę na czas nieokreślony w oświadczeniu pracodawcy powinna być wskazana przyczyna uzasadniająca wypowiedzenie,

*jeśli pracownik jest reprezentowany przez zakładową organizację związkową obowiązkowa jest konsultacja wypowiedzenia.

Do zachowania pisemnej formy czynności prawnej wystarcza złożenie własnoręcznego podpisu na dokumencie obejmującym treść wypowiedzenia (podpis składa osoba umocowana do reprezentowania pracodawcy względem pracowników). Oświadczenie o wypowiedzeniu umowy jest skuteczne z chwilą doręczenia pracownikowi, tj. gdy doszło do niego w taki sposób, że mógł zapoznać się z jego treścią.

Jeśli pracownik pracuje zdalnie i regularnie nie pojawia się w zakładzie pracy, wówczas osobiste doręczenie pracownikowi wypowiedzenia w zakładzie pracy może być utrudnione bądź niemożliwe. W takim przypadku pracodawca może wypowiedzieć umowę o pracę w sposób inny niż bezpośrednio: przez osobę wysłaną przez pracodawcę albo kuriera.

Wówczas wypowiedzenie jest doręczone bezpośrednio pracownikowi w jego miejscu zamieszkania. Okres wypowiedzenia liczy się od dnia doręczenia wypowiedzenia (tj. dzień wizyty posłańca/kuriera, który wręczył wypowiedzenia pracownikowi). Odmowa przyjęcia przez pracownika dokumentu wypowiedzenia nie wpływa na skuteczność złożonego wypowiedzenia. Jeśli pracownik będzie nieobecny, wypowiedzenia nie można złożyć członkowi rodziny.

Jeżeli oświadczenie o wypowiedzeniu jest doręczone pocztą - jako list polecony z potwierdzeniem odbioru - do miejsca zamieszkania pracownika to okres wypowiedzenia liczy się od dnia doręczenia wypowiedzenia lub od dnia kiedy upłynął termin odbioru przesyłki na poczcie po jej dwukrotnym awizowaniu (ostatni z siedmiu dni po dwukrotnym awizowaniu pisma).

Należy natomiast zwrócić uwagę na art. 98 tzw. Tarczy 2.0 (tj. ustawy z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, która weszła w życie 18 kwietnia 2020 r.) który wprowadza modyfikacje powyższych zasad. Mianowicie, zgodnie z tym przepisem, nieodebranych pism podlegających doręczeniu za potwierdzeniem odbioru przez operatora pocztowego, których termin odbioru określony w awizo przypada w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, nie można uznać za doręczone w czasie obowiązywania tych stanów oraz w ciągu 14 dni po ich zniesieniu, a przepis przewiduje wyjątki, lecz nie obejmują one oświadczeń woli takich jak wypowiedzenie umowy.

Wiele osób mieszka poza miejscem swojego zameldowania, na pobyt stały bądź tymczasowy. W czasach pandemii taka sytuacja jest tym bardziej prawdopodobna. Tym bardziej możliwe jest, że pracownik nie odebrał listu poleconego.

- Oznacza to w praktyce, że dla pracodawcy istotne jest aby wysłał dokument na ostatni znany mu adres pobytu pracownika, ponieważ przy każdej zmianie miejsca zamieszkania pracownik ma obowiązek poinformować o tym swojego pracodawcę – wyjaśnia dr A.Miętek z Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

W związku z wątpliwościami jakie się wiążą się z doręczeniem wypowiedzenia umowy o pracę przez osobę wysłaną przez pracodawcę albo kuriera, korzystanie z podpisu elektronicznego stało się w okresie pandemii coraz bardziej powszechne.

Oświadczenie woli złożone w formie elektronicznej jest równoważne z oświadczeniem woli złożonym w formie pisemnej. Do zachowania elektronicznej formy czynności prawnej wystarcza złożenie oświadczenia woli w postaci elektronicznej i opatrzenie go kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Kwalifikowany podpis elektroniczny, uzyskany u certyfikowanego dostawcy (np. Narodowe Centrum Certyfikacji), musi posiadać osoba umocowana do reprezentowania pracodawcy względem pracownika (najczęściej członek zarządu; może być ktoś spoza organizacji, np. prawnik posiadający odpowiednie upoważnienie).

Wypowiedzenie opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym powinno być wysłane w formie załącznika do e-maila. Okres wypowiedzenia liczy się od dnia doręczenia wypowiedzenia (tj. dzień wysłania e-maila). Oświadczenie woli w postaci elektronicznej dokonywane on-line zostaje złożone z chwilą jego przejścia do systemu informatycznego prowadzonego i kontrolowanego przez odbiorcę, to jest w momencie przyjęcia oświadczenia przez serwer odbiorcy i zarejestrowania na nim odpowiednich danych.

Jeśli pracodawca nie zachowa pisemnej formy wypowiedzenia, wypowiedzenie będzie wadliwe. Oznacza to, że pracownikowi będą przysługiwały roszczenia w związku z wadliwym rozwiązaniem umowy o pracę: roszczenie o odszkodowanie i roszczenie o przywrócenie do pracy. Jednocześnie wadliwe wypowiedzenie nadal będzie skuteczne, tzn. wywoła ono skutek w postaci rozwiązania umowy o pracę.

]]

Samorządy mogą wspólnie wybierać instytucję finansową

czw., 2020-07-09 10:47
&lt![CDATA[

Nie. Zarówno umowę o zarządzanie PPK, jak i umowę o prowadzenie PPK każda jednostka (pracodawca) zawierać będzie samodzielnie. Tę pierwszą w swoim imieniu, a tę drugą w imieniu zatrudnionych u niej osób.

Ustawa o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o uproszczonym postępowaniu o zatwierdzenie układu w związku z wystąpieniem COVID-19 (Dz.U. z 2020 r. poz. 1086), nowelizując art. 7 ustawy o pracowniczych planach kapitałowych (Dz.U. z 2018 r. poz. 2215 ze zm.), wprowadziła możliwość scentralizowanego wyboru instytucji finansowej przez organy wykonawcze samorządów (chodzi tu o instytucję, która będzie zarządzać oszczędnościami gromadzonymi w PPK). Zgodnie z nowo dodanym ust. 4a (do art. 7 ustawy o PPK) wójt, burmistrz, prezydent miasta, zarząd powiatu albo zarząd województwa mogą, w imieniu podmiotów zatrudniających będących jednostkami organizacyjnymi danego samorządu, dokonać wyboru instytucji finansowej, z którą te podmioty zatrudniające zawrą umowy o zarządzanie PPK.

Jak widać z powyższego, umowy o zarządzanie PPK i umowy o prowadzenie PPK każdy pracodawca będzie zobowiązany zawrzeć samodzielnie. I to on jako podmiot zatrudniający będzie prowadził program dla zatrudnionych u siebie osób.

Co do zasady wyboru instytucji finansowej dokonuje pracodawca w porozumieniu z działającą w firmie zakładową organizacją związkową, a jeśli taka u niego nie działa ‒ w porozumieniu z reprezentacją osób zatrudnionych wyłonioną w trybie przyjętym u tego pracodawcy. W praktyce rolę takiego przedstawicielstwa pełni pracownik lub grupa pracowników wybrana przez załogę. Taka reprezentacja nie może zostać wskazana przez pracodawcę. Nowe przepisy covidowe tego nie zmieniają.

Nawet gdy instytucję finansową wybierać będzie w imieniu podległych sobie jednostek wójt, burmistrz, prezydent miasta, zarząd powiatu albo zarząd województwa, konieczny będzie udział tzw. strony społecznej (art.7 ust. 5 ustawy o PPK). Oznacza to, że również taki scentralizowany wybór powinien być dokonywany w porozumieniu z przedstawicielami organizacji związkowych działających w jednostkach organizacyjnych objętych wyborem, a jeśli związków zawodowych tam nie ma, z przedstawicielami reprezentacji osób zatrudnionych.

Przypominamy też, że zgodnie z art.137 ustawy o PPK podmioty zatrudniające wchodzące w skład sektora finansów publicznych zobowiązane są stosować ją od 1 stycznia 2021 r. Obowiązek zawarcia umowy o zarządzanie PPK powinien zostać przez taki podmiot zatrudniający zrealizowany w terminie maksymalnym do 26 marca 2021 r., tj. na 10 dni roboczych przed 10 kwietnia 2021 r., w którym upływa termin na zawarcie umowy o prowadzenie PPK.

]]

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy będzie nadal wypłacany. Ministerstwo zmienia zdanie

czw., 2020-07-09 10:32
&lt![CDATA[

Okres, na jaki przysługiwał dodatkowy zasiłek opiekuńczy, był kilkukrotnie przedłużany. Zgodnie z ostatnim rozporządzeniem rodzice mogą z niego korzystać do 12 lipca.

W czwartek minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg poinformowała PAP, że dodatkowy zasiłek opiekuńczy zostanie przedłużony o kolejne dwa tygodnie, do 26 lipca. Więcej informacji na ten temat minister przedstawi około południa na konferencji w Koszalinie.

Wcześniej tego samego dnia szefowa MRPiPS w poranku rozgłośni katolickich "Siódma – Dziewiąta" powiedziała, że resort nie zamierza po raz kolejny przedłużać zasiłku. Ostatecznie podjęto jednak decyzję o przyznaniu prawa do dodatkowego zasiłku na kolejne dwa tygodnie.

Zasiłek opiekuńczy jest wypłacany za każdy dzień sprawowania opieki nad dzieckiem do 8 lat. Przysługuje on matce lub ojcu, a wypłacany jest temu z rodziców, który o niego wystąpi. O korzystaniu z zasiłku pracownik powinien poinformować swojego pracodawcę, zleceniobiorca – swojego zleceniodawcę, a osoba prowadząca działalność gospodarczą bezpośrednio do ZUS.

Dodatkowego zasiłku nie wlicza się do limitu 60 dni zasiłku opiekuńczego w roku kalendarzowym, przyznawanego na tzw. ogólnych zasadach.

]]

ZUS wypłacił dodatki solidarnościowe na kwotę ponad 92 mln zł

śr., 2020-07-08 14:49
&lt![CDATA[

Z danych przekazanych w środę przez ZUS wynika, że do tej pory wpłynęło ponad 82 tys. wniosków w tej sprawie. Zakład wypłacił dodatki solidarnościowe dla prawie 72 tys. wnioskodawców.

"Dodatek solidarnościowy jest wypłacany w ekspresowym tempie. Staramy się realizować nasze hasło: dziś wniosek jutro wypłata świadczenia. Zrealizowaliśmy 87 proc. wniosków. Z naszych danych wynika, że najczęściej o środki wnioskują kobiety - 59 proc. Jeśli chodzi o podział wiekowy to najwięcej wniosków składają osoby w wieku od 26 do 35 lat" - wskazuje prof. Uścińska, cytowana w komunikacie ZUS.

O nowe świadczenie mogą wnioskować osoby, z którymi po 15 marca 2020 r. pracodawca z powodu COVID-19 rozwiązał umowę o pracę za wypowiedzeniem lub po tym terminie ich umowa o pracę na czas określony wygasła. Warunkiem otrzymania dodatku solidarnościowego jest też podleganie ubezpieczeniom społecznym z tytułu umowy o pracę przez łączny okres co najmniej 60 dni w 2020 roku.

Dodatek solidarnościowy wynosi 1400 zł miesięcznie, a jego wypłata następuje między 1 czerwca a 31 sierpnia. Można go otrzymać najwcześniej za miesiąc, w którym osoba uprawniona złożyła wniosek.

Świadczenie przysługuje również osobom bezrobotnym już zarejestrowanym w urzędzie pracy. Otrzymanie dodatku solidarnościowego oznacza zawieszenie wypłaty zasiłku dla bezrobotnych oraz stypendium na szkolenia lub podnoszenie kwalifikacji.

Za osobę pobierającą dodatek solidarnościowy opłaca się składkę emerytalną i rentową, a także składkę zdrowotną. Płatnikiem składek na te ubezpieczenia jest ZUS. Nalicza je od kwoty dodatku solidarnościowego. Jednak składki nie pomniejszają wypłaty, ponieważ są finansowane z budżetu państwa.

O świadczenie można wnioskować wyłącznie drogą elektroniczną, czyli na Platformie Usług Elektronicznych ZUS (PUE). Informacja o przyznaniu prawa do dodatku solidarnościowego lub decyzja o odmowie będą dostępne na PUE ZUS.

]]

Nie wszystkie nadpłaty do ZUS zostały bezpowrotnie stracone

wt., 2020-07-07 09:43
&lt![CDATA[

Zwolnienie z należności do ZUS to podstawowe narzędzie wsparcia przedsiębiorców w związku z epidemią. W kolejnych tarczach rozszerzano przede wszystkim krąg podmiotów uprawnionych do tej formy pomocy.

I tak, początkowo przepisy dawały prawo do ubiegania się o zwolnienie ze składek za trzy miesiące (od marca do maja 2020 r.) nielicznym – głównie małym – przedsiębiorcom. Chodziło o osoby prowadzące pozarolniczą działalność, opłacające składki na własne ubezpieczenie i mieszczące się w limicie przychodów (15 681 zł) oraz płatników składek zgłaszających do ubezpieczeń społecznych mniej niż 10 ubezpieczonych. Natomiast w tarczy 2.0 (ustawie o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2; Dz.U. z 2020 r. poz. 695) rozszerzono krąg uprawnionych do pomocy o płatników, których załoga liczy od 10 do 49 ubezpieczonych. Mogą oni jednak skorzystać z 50-proc. zwolnienia.

Zamieszanie z nadpłatami

Problem w tym, że – jak pisaliśmy w DGP nr 124/2020, „Liczyli na zwolnienie z należności do ZUS, zabrano im pieniądze” – w praktyce nie wszyscy mogli w pełni skorzystać z ulgi. Chodzi o płatników, którzy mieli nadpłaty z tytułu składek. ZUS zaliczył je na poczet składek bieżących, czyli kwietniowych (lub także majowych), a zwolnienie zastosował tylko do różnicy.

W odpowiedzi na pytanie DGP Zakład Ubezpieczeń Społecznych tłumaczył, że taka praktyka jest zgodna z przepisami, bo zwolnienie ze składek obejmuje tylko należności nieopłacone za dany miesiąc. Dlatego gdy nadpłata rozliczyła część składek za kwiecień, to zwolnienie objęło tylko pozostałą kwotę należności, a nie całość. Zasada taka, jak podkreśla ZUS, dotyczy również zwolnienia za maj.

Zakład wskazuje, że tylko za marzec przysługiwało zwolnienie z obowiązku opłacenia składek w pełnej wysokości, nawet gdy składki zostały już opłacone. Wynika to z przepisów zawartych w tarczy antykryzysowej 2.0 (w takiej sytuacji byli np. samozatrudnieni, którzy nie mogli ustalić, jaki przychód uzyskali za marzec, i z ostrożności zapłacili należności do ZUS; trzeba było rozwiązać też sytuację większych firm z załogą liczącą od 10 do 49 ubezpieczonych, które dopiero na mocy kolejnych regulacji uzyskały prawo).

Arkadiusz Pączka z Pracodawców RP przyznaje, że zna problem z praktyki.

– Zgłaszają się do nas przedsiębiorcy w tej sprawie – potwierdza.

W jego ocenie, chociaż ZUS nie działa niezgodnie z prawem, to powinien brać także pod uwagę cel przepisów.

– Cały czas mamy przecież stan epidemii. Wiele firm boryka się ze skutkami koronawirusa. Przecież to z myślą o nich te regulacje były tworzone. Dlatego oczekiwałbym, że ZUS będzie w takiej sytuacji bardziej elastyczny. Tym bardziej że były już przypadki, kiedy stosował korzystniejszą dla potencjalnych beneficjentów wykładnię – mówi.

Dlatego, jak podkreśla, jego organizacja zamierza poruszyć ten temat na forum Rady Dialogu Społecznego.

– W tym tygodniu chcemy też wystąpić do ZUS i resortu rodziny w tej sprawie. Zależy nam przede wszystkim na przyjęciu korzystnej dla przedsiębiorców interpretacji przepisów – dodaje ekspert.

Inna grupa

Nie wszyscy jednak stracili szansę na odzyskanie nadpłaty (patrz infografika).

– Niektórzy płatnicy mogą jeszcze uzyskać zwrot opłaconych składek za okres, za który skorzystają ze zwolnienia ze składek – informuje Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS.

Chodzi o przedsiębiorców, którzy korzystają z „ulgi na start” lub opłacają składki tylko za siebie, a ich przychód przekraczał 15 681 zł i dochód wynosił maksymalnie 7 tys. zł (bierze się pod uwagę tylko przychód/dochód z pierwszego miesiąca wskazanego we wniosku o zwolnienie ze składek). Te osoby uzyskały prawo do zwolnienia z obowiązku opłacenia składek za kwiecień i maj na mocy tarczy antykryzysowej 3.0 (ustawy o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-COV-2; Dz.U. poz. 875), która weszła w życie 16 maja br.

– Jeśli mają one nadwyżkę środków w ZUS, mogą nadal wystąpić o jej zwrot. Muszą to jednak zrobić przed terminem płatności składki za czerwiec, czyli maksymalnie do 10 lipca. Jeśli nie złożą wniosku do tej daty, nadpłata rozliczy się na składki czerwcowe – tłumaczy Paweł Żebrowski.

Zapewnia przy tym, że wniosek jest prosty. Można go złożyć przez internet, na Platformie Usług Elektronicznych ZUS (formularz EZS-P) albo w postaci papierowej (formularz RZS-P).

– Oczywiście to dobrze, że jest grupa przedsiębiorców, która może jeszcze odzyskać nadpłatę. To jednak pokazuje, jak bardzo skomplikowane są przepisy. Kolejne tworzone w pośpiechu tarcze są nieczytelne dla przedsiębiorców. Jestem pewien, że wielu z nich nie wie o takiej możliwości – komentuje Arkadiusz Pączka. 

]]

Służbowy samochód do celów prywatnych: Prawo sprzyja tym, którzy nie prowadzą ewidencji przebiegu

wt., 2020-07-07 08:01
&lt![CDATA[

Obowiązujące od 2019 r. przepisy mówią, że jeśli firmowy samochód jest wykorzystywany również do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą, to podatnik powinien wyłączyć z podatkowych kosztów 25 proc. poniesionych wydatków związanych z jego używaniem (art. 23 ust. 1 pkt 46a ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 1 pkt 51 ustawy CIT).

Zryczałtowane 75 proc.

To efekt swoistego kompromisu między podatnikami a ustawodawcą. Fiskus nie jest w stanie skontrolować wszystkich przedsiębiorców, a ściślej tego, do jakich celów wykorzystują oni firmowe auta, więc przyjmuje, że prywatny użytek stanowi 25 proc. wydatków.

Potwierdzają to eksperci. ‒ Z przepisów wynika, że jeżeli np. w danym miesiącu podatnik kupił paliwo za 1000 zł na jazdy związane z działalnością gospodarczą i 500 zł na jazdy prywatne, to do kosztów zaliczać powinien tylko 75 proc. wydatków związanych z działalnością gospodarczą, czyli 750 zł. Praktyka jest jednak taka, że przed zmianą przepisów podatnicy zaliczali do kosztów 1500 zł, a obecnie 75 proc. wszystkich wydatków, czyli 75 proc. z 1500 zł (a zatem 1125 zł). Podatnicy nadal liczą na to, że organ podatkowy nie będzie w stanie udowodnić, że te 500 zł nie służyło wydatkom związanym z działalnością gospodarczą ‒ tłumaczy doradca podatkowy Mariusz Makowski.

Podobnie uważa dr Michał Wilk, radca prawny i doradca podatkowy w Kancelarii Wilk Latkowski Łokaj. ‒ Współczynnik 75 proc. ma charakter ryczałtowy w tym sensie, że nie ma związku z faktycznym zakresem wykorzystywania samochodu osobowego dla celów firmowych – wyjaśnia ekspert. W praktyce ‒ jak mówi ‒ może się okazać, że samochód jest wykorzystywany jedynie w 25 proc. w działalności gospodarczej danego podatnika, a w pozostałym zakresie – do celów prywatnych. ‒ Taka sytuacja nie może jednak prowadzić do zakwestionowania kosztów uzyskania przychodów ‒ uważa Michał Wilk.

100 proc. bez ewidencji

Zasadniczo wydatki na służbowe używanie auta powinny wynikać z prowadzonej przez podatnika ewidencji przebiegu pojazdu.

Przepisy ustaw o PIT i o CIT (odpowiednio: art. 23 ust. 5f i ust. 5g oraz art. 16 ust. 5f i ust. 5g) wprowadzają następujące domniemanie: w razie braku prowadzenia ewidencji uznaje się, iż samochód osobowy jest wykorzystywany również do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą podatnika.

‒ Domniemanie to nie znajduje zastosowania, gdy podatnik na podstawie przepisów ustawy o VAT nie jest zobowiązany do prowadzenia takiej ewidencji ‒ przypomina Jacek Aninowski, dyrektor generalny ds. obsługi postępowań podatkowych w ISP Modzelewski i Wspólnicy.

Półtora roku temu, tuż po zmianie przepisów, pojawiły wątpliwości, czy podatnik, który nie jest zobowiązany do prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu, faktycznie może zaliczać do kosztów 100 proc. wydatków związanych z używaniem firmowego auta. Rozwialiśmy je w artykule „Mniej biurokracji u zwolnionych z VAT” (DGP nr 22/2019).

Wyjaśniliśmy, że podatnicy, których ustawa o VAT zwalnia z wymogu prowadzenia ewidencji przebiegu, mogą odliczać od przychodu 100 proc. wydatków na używanie samochodu osobowego, jeżeli wykorzystują go do celów działalności gospodarczej.

Minus 25 proc. kosztów

Potwierdza to interpretacja dyrektora KIS z 8 czerwca 2020 r. (0115-KDIT3.4011.66.2020.3.AWO). Jest ona jednak niekorzystna dla podatnika, ponieważ przyznał on we wniosku, że z powodu epidemii koronawirusa zaczął wykorzystywać firmowe auto również do celów prywatnych.

To w ocenie dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej przesądziło o braku możliwości odliczenia 100 proc. wydatków na eksploatację.

Przedsiębiorca próbował przekonywać, że skoro nie jest podatnikiem VAT i nie musi prowadzić ewidencji przebiegu, to wolno mu ujmować w kosztach całość wydatków związanych z używaniem firmowego samochodu.

Dyrektor KIS stwierdził jednak, że przedsiębiorca miałby prawo do 100 proc. kosztów, jeśli wykorzystywałby auto wyłącznie do działalności gospodarczej. Skoro jest podatnikiem zwolnionym z VAT, to „okoliczność prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu nie ma w tym zakresie prawnopodatkowego znaczenia. W takim przypadku, gdy ewidencja przebiegu pojazdu nie jest prowadzona, zastosowanie znajduje dyspozycja art. 23 ust. 5g ustawy o PIT, która – wolą ustawodawcy – poszerza krąg osób uprawnionych do uwzględniania w kosztach podatkowych 100 proc. wartości ponoszonych wydatków z tytułu eksploatacji (takich) samochodów osobowych” – stwierdził organ.

‒ Gdyby więc podatnik w opisie stanu faktycznego wskazał, że wykorzystuje samochód wyłącznie na potrzeby działalności, to biorąc pod uwagę, że jest zwolniony z VAT i nie musi prowadzić ewidencji, uzyskałby korzystną interpretację, zgodnie z którą mógłby zaliczyć do kosztów 100 proc. wydatków związanych z używaniem samochodu do celów firmowych ‒ komentuje Mariusz Makowski.

Jak to sprawdzić

Pozostaje jednak pytanie, jak fiskus miałby to sprawdzać, skoro podatnik nie musi prowadzić ewidencji przebiegu.

Zdaniem eksperta podatnik zwolniony z VAT może zaliczać do kosztów 100 proc. wydatków na eksploatację auta, a w razie ewentualnej kontroli stać na stanowisku, że nie wykorzystuje pojazdu do celów prywatnych.

‒ Jeżeli urzędnicy będą chcieli wyrzucić z podatkowych kosztów 25 proc. wydatków, to będą musieli udowodnić, że podatnik mija się z prawdą. Przyjdzie im więc przesłuchiwać świadków, analizować ilość litrów kupionego paliwa ‒ wylicza Mariusz Makowski.

Dodaje, że organ podatkowy najpewniej nie umiałby udowodnić, że stan opisany we wniosku był nieprawdziwy.

Przypomina, że podobnie było przed zmianą przepisów, czyli przed 2019 r. ‒ Podatnicy wychodzili z założenia, że w razie kontroli organ podatkowy nie będzie w stanie udowodnić, iż podatnik uwzględnił w kosztach uzyskania przychodów wydatki, które służyły jego prywatnym potrzebom ‒ wskazuje Makowski.

Michał Wilk zauważa jednak, że w świetle nowych przepisów (art. 23 ust. 5h ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 5h ustawy o CIT), jeśli organ podatkowy ustali, że podatnik niezasadnie odlicza 100 proc. kosztów, to utraci on 25 proc. kosztów od dnia rozpoczęcia używania samochodu. Oznacza to, że w dziś obowiązującym stanie prawnym dla utraty 25 proc. kosztów wystarczy, że organ podatkowy wykaże choćby jednorazowe, incydentalne wykorzystanie samochodu do celów prywatnych. Przed 2019 r. taka regulacja nie obowiązywała.

]]

Wypłacono świadczenia postojowe za ponad 4 mld zł

pon., 2020-07-06 15:57
&lt![CDATA[

"Świadczenia postojowe są rozpatrywane priorytetowo. Dotyczy to bardzo licznej grupy osób, które w trudnym okresie epidemii potrzebują pomocy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Nasi pracownicy robią wszystko co w ich mocy, żeby pomoc trafiła do osób uprawnionych możliwie jak najszybciej" – zapewniła cytowana w komunikacie ZUS prof. Uścińska.

Z danych Zakładu wynika, że jeżeli chodzi o wypłaty świadczeń postojowych, to ponad 1,7 mln trafiło do osób prowadzących działalność, na łącznie blisko 3,5 mld zł. Kolejne około 700 mln zł trafiło na konta ponad 400 tys. osób wykonujących umowy cywilnoprawne.

"Tylko w poniedziałek (6 lipca) wypłacono świadczenia postojowe na kwotę około 70 mln zł. Rozpatrzyliśmy 99 proc. wniosków pierwszorazowych i zdecydowaną większość wniosków o kolejną wypłatę pomocy" – dodała prof. Uścińska.

Prezes ZUS zachęciła do składania wniosków elektronicznie za pomocą Platformy Usług Elektronicznych (PUE). Informacje o tym, jak założyć profil na PUE i złożyć wniosek o świadczenie, można znaleźć na stronie internetowej ZUS.

Zakład zaznaczył, że w ostatnich miesiącach znacznie wzrosła liczba osób korzystających z PUE – takich profili jest już prawie 4,4 mln. "Dzięki Platformie Usług Elektronicznych załatwimy większość spraw z ZUS bez wychodzenia z domu" – podkreśliła prof. Uścińska.

Dodała, że w razie wątpliwości ZUS kontaktuje się z wnioskodawcą e-mailem lub telefonicznie.

Zgodnie z przepisami do świadczenia postojowego uprawnieni są przedsiębiorcy, którzy prowadzili działalność przed 1 kwietnia. Aby otrzymać pomoc, należy spełnić kilka warunków (np. na wniosku składanym w czerwcu przychód w maju powinien być niższy o 15 proc. od przychodu w kwietniu).

Świadczenie postojowe może być wypłacane nie więcej niż trzy razy. Warunkiem jest oświadczenie przedsiębiorcy lub zleceniobiorcy, że sytuacja materialna wykazana we wcześniejszym wniosku się nie poprawiła. Ocenia to sam wnioskodawca.

O świadczenie postojowe mogą ubiegać się także osoby pracujące na postawie umów cywilnoprawnych. Warunkiem uzyskania pomocy jest, aby przychód w miesiącu poprzedzającym miesiąc złożenia wniosku nie przekraczał 300 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału, ogłoszonego przez prezesa GUS na podstawie przepisów o emeryturach i rentach z FUS, obowiązującego na dzień złożenia wniosku. Poza tym zawarcie umowy musi nastąpić przed 1 kwietnia br.

]]

Maląg: Złożono ponad 577 tys. wniosków w programie "Dobry start"

pon., 2020-07-06 15:00
&lt![CDATA[

Maląg w poniedziałek przebywa z wizytą w Podlaskiem.

Na konferencji prasowej w centrum Białegostoku minister podkreślała, że polityka rodzinna obecnego rządu pokazuje, że rodzina jest w centrum uwagi. Dodała, że zostało to też potwierdzone w podpisanej przez prezydenta Andrzeja Dudę karcie rodziny, która – jak mówiła minister – z jednej strony podsumowuje dotychczasowe działania ostatnich pięciu lat, z drugiej – jest wyznacznikiem, w jakim kierunku ma się to rozwijać.

"Aby pokazać, że rodzina jest najważniejsza i to nie są tylko słowa, tylko to są konkrety" – dodała Maląg.

Jednym z programów, który przedstawiała, był "Dobry start", czyli wyprawka dla uczniów. Maląg mówiła, że 1 lipca ruszyła trzecia edycja tego programu.

"Wydawałoby się, że nasi rodzice dziś myślą o tym, jak zorganizować dzieciom wakacje, bezpiecznie, aby dzieci zwiedzały piękne zakątki naszego kraju, ale widzimy, jakie jest duże zainteresowanie" – dodała Maląg.

Powiedziała, że co roku programem objętych jest ok. 4,5 mln dzieci w całym kraju. "W tym roku zostało złożonych już na chwilę obecną ponad 577 tys. wniosków" – mówiła minister. Dodała, że w tym roku zarezerwowano na ten cel w budżecie ponad 1,5 mld zł. W dwóch poprzednich latach – jak mówiła – przekazano na ten program w sumie ponad 2,6 mld zł.

Minister wymieniła też inne programy rządowe wspierające polskie rodziny. To m.in. – jak mówiła – "sztandarowy program, który podniósł godność polskiej rodziny", czyli 500 plus. Mówiła, że dotąd przekazano na niego ponad 114 mld zł, a świadczeniem objętych jest ponad 6,5 mln dzieci. Zapewniła, że program będzie kontynuowany.

Maląg powiedziała też o programie "Mama 4 plus", w którego ramach pomoc trafiła do 57 tys. osób. Wspomniała też o bonie turystycznym, który ma wspomóc rodziny z dziećmi, ale też wspomoże branżę turystyczną.

Minister zapewniła też, że rząd pamięta nie tylko o rodzinach z dziećmi, ale także o seniorach. Wymieniła tutaj m.in. obniżenie przez prezydenta Dudę wieku emerytalnego i waloryzację rent i emerytur.

Na konferencji wspomniała też o innych rządowych programach, m.in. o tych przygotowanych w okresie pandemii. Mówiła, że dzięki różnych mechanizmom jak tarcza antykryzysowa i finansowa, udało się uratować ponad 5 mln miejsc pracy.

"Ponad 107 mld zł zostało przekazanych poprzez mechanizmy dopłaty do wynagrodzeń, poprzez świadczenie postojowe, poprzez zwolnienie ze składki ZUS" – dodała. Mówiła, że na koniec czerwca stopa bezrobocia wyniosła 6,1 proc., zarejestrowanych bezrobotnych było 1,2 mln osób.

Obecny na konferencji minister edukacji Dariusz Piontkowski mówił o programach skierowanych do szkół i uczniów, wymienił także, że przez ostatnie lata zwiększono wielkość subwencji oświatowej, która w 2020 r. wzrosła do 50 mld zł, o 3,5 mld zł w porównaniu z poprzednim rokiem. Zwrócił też uwagę na projekty związane z dostępem do sprzętu komputerowego i do internetu.

]]

MRPiPS: 130 mln zł na wsparcie dla dzieci w pieczy zastępczej w czasie epidemii

pon., 2020-07-06 12:04
&lt![CDATA[

Odbiorcami wsparcia w ramach projektu realizowanego przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego są przede wszystkim dzieci umieszczone w rodzinach zastępczych i rodzinnych domach dziecka, placówkach opiekuńczo–wychowawczych, regionalnych placówkach opiekuńczo-terapeutycznych i interwencyjnych ośrodkach preadopcyjnych, a także ich opiekunowie i pracownicy tych instytucji.

"Cieszymy się, że w tym trudnym czasie pandemii udało się pozyskać dla pieczy zastępczej wymierną pomoc" – podkreśliła minister rodziny Marlena Maląg cytowana w komunikacie resortu.

Zachęciła samorządy do aktywnego udziału w projekcie i skorzystania z możliwości wsparcia dzieci w podmiotach pieczy zastępczej. Szefowa MRPiPS wskazała, że partnerami resortu rodziny w realizacji projektu są służby wojewody.

Pieniądze – łącznie 130 mln zł – będą przeznaczone m.in. na zakup komputerów i oprogramowania, sprzętu audiowizualnego oraz sprzętu ochrony osobistej i środków dezynfekcyjnych. Dzisiaj komputer jest narzędziem powszechnie wykorzystywanym w procesie edukacyjnym, co mogliśmy zaobserwować w ostatnich miesiącach podczas zdalnej nauki - zaznaczyło ministerstwo.

]]

ZUS będzie kontrolował pomoc z tarczy antykryzysowej

pon., 2020-07-06 09:47
&lt![CDATA[

Zwolnienie z należności do ZUS oraz świadczenie postojowe to dwa główne instrumenty wsparcia przedsiębiorców w związku z epidemią koronawirusa. Na pomoc poszły miliardy złotych (patrz infografika).

– Żeby wsparcie było skuteczne, musiało być realizowane szybko. W konsekwencji wnioski bazowały głównie na oświadczeniach wnioskodawców, np. w zakresie uzyskanego przychodu. ZUS nie miał możliwości na bieżąco weryfikować stanu faktycznego – wskazuje Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

– W czasie epidemii, pomimo związanych z tym trudności, zakład realizuje swoje zadania odpowiedzialnie i z zachowaniem prawidłowego wydatkowania powierzonych mu środków publicznych – zapewnia Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS.

Dlatego, jak dodaje, gdy ustąpi stan epidemii, organ rentowy będzie weryfikować stan faktyczny uzasadniający przyznanie pomocy. – Warunki, które musi spełnić wnioskodawca, są do sprawdzenia. Przekazane we wnioskach dane będziemy weryfikować we współpracy z Krajową Administracją Skarbową – zaznacza.

Niejasne kryteria

Marcin Wojewódka, radca prawny z Kancelarii Wojewódka i Wspólnicy, zwraca uwagę, że zapowiedzi ZUS są sygnałem, że wracamy do normalności. – Państwo dało środki przedsiębiorcom na czas kryzysu, a teraz ma kilka lat na weryfikację, czy ci, którzy je otrzymali, faktycznie mieli prawo je dostać. Nie będzie to na pewno łatwe zadanie – ocenia.

Pogląd ten podziela Paweł Matyja, adwokat prowadzący sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych. Jego zdaniem trudności mogą wynikać z samych przepisów. – Kolejne tarcze antykryzysowe powstawały niezwykle szybko, a każda następna zmieniała wcześniejszą. W takich warunkach trudno o przepisy na tyle precyzyjne, by niczego nie można im było zarzucić. Dynamika ich zmian oraz stopień skomplikowania były niestety na tyle duże, że niejednokrotnie nie radzili sobie z nimi nawet księgowi, o przedsiębiorcach nie wspominając. Problemy miał przecież sam ustawodawca, o czym świadczy liczba kolejnych nowelizacji – zaznacza ekspert.

Łukasz Kozłowski nie spodziewa się jednak, że ZUS w wielu sytuacjach zakwestionuje zasadność przyznanego wsparcia. – W przypadku zwolnienia ze składek kryteria były co prawda dosyć szerokie, ale jednocześnie precyzyjne. Ograniczały się bowiem do liczby ubezpieczonych zgłoszonych do ubezpieczeń społecznych, czy w przypadku samozatrudnionych do limitu przychodu (w niektórych przypadkach też dochodu – red.). Dlatego obawiać się powinni jedynie ci płatnicy, którzy podali nieprawidłowe dane w tym zakresie. Organ rentowy nie będzie mógł wyjść poza te kryteria – przekonuje.

Mec. Matyja podkreśla, że jeśli dany przedsiębiorca został zwolniony ze składek, to znaczy, że spełniał warunki. – Niezależnie więc jakiej wykładni przepisów byśmy teraz nie zastosowali, wynik powinien być dokładnie taki sam. Zakładając oczywiście, że przedsiębiorca, składając wniosek, celowo nie zaniżył przychodu (lub dochodu – red.). Współpraca ZUS z Krajową Administracją Skarbową pozwoli bowiem na wykrycie tych rozbieżności. A w takiej sytuacji żądanie przez ZUS zwrotu będzie bardzo prawdopodobne – podkreśla adwokat.

Łukasz Kozłowski wskazuje, że więcej wątpliwości jest przy postojowym. – Chodzi w szczególności o kolejne (drugie i trzecie) świadczenie, gdzie ZUS bazuje na oświadczeniu, że sytuacja względem pierwszego wniosku nie uległa poprawie. Tutaj jest najwięcej wątpliwości interpretacyjnych – podkreśla.

Paweł Matyja zwraca też uwagę na niejasne kryterium przestoju w prowadzeniu działalności, które jest jedną z przesłanek przy postojowym. – Co prawda resort rodziny wypowiedział się w tym temacie, nie podał jednak konkretnej definicji, argumentując, że enumeratywne wymienienie, kiedy następuje przestój, mogłoby wyeliminować określone grupy z tej formy wsparcia. Kluczowe kryterium każdy mógł więc w tym wypadku rozumieć inaczej – mówi.

Obrona

Zdaniem Pawła Matyi przed zwrotem świadczenia – przez osoby, które zinterpretowały niejasne przesłanki na swoją korzyść – powinien teoretycznie uchronić art. 15zx ust. 2 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.). Zgodnie z tym przepisem za nienależnie pobrane uważa się świadczenie przyznane lub wypłacone na podstawie fałszywych oświadczeń, dokumentów albo świadomego wprowadzenia ZUS w błąd. O takiej sytuacji nie może być tutaj mowy.

Mecenas Wojewódka sugeruje z kolei, żeby świadczeniobiorcy upewnili się – w trybie autokontroli – czy wszystkie dane, na których się opierali, składając wnioski, były pewne i udowodnione.

– W przypadku gdyby ZUS uznał, niezasadnie naszym zdaniem, że jednak nie należało się nam zwolnienie czy postojowe, pozostaje droga sądowa – mówi mec. Matyja.

Z kolei Marcin Wojewódka sugeruje, że gdyby miał argumentować na rzecz takiej osoby, wskazywałby m.in. na trudności komunikacyjne w okresie marzec–kwiecień 2020 r., ogólnie trudną sytuację czy nierówne traktowanie różnych grup płacących składki. 

]]

Świadczenie rehabilitacyjne 2020: Komu przysługuje? Ile wynosi?

ndz., 2020-07-05 13:45
&lt![CDATA[

Chory pracownik w zależności od wieku otrzymuje przez 33 lub 14 dni od pracodawcy wynagrodzenie chorobowe. Po przekroczeniu tego okresu (w wymiarze rocznym), pracodawca składa do ZUS dokument Z-3, na podstawie którego pracownik otrzymuje zasiłek chorobowy. Zasiłek chorobowy można pobierać przez 182 dni (w przypadku gruźlicy - 270 dni). Po tym czasie pracownik może otrzymać świadczenie rehabilitacyjne.

Świadczenie rehabilitacyjne jest przyznawane osobom, których stan rokuje, że powrócą do pracy. Świadczenie jest więc przyznawane na okres przywrócenia zdolności do pracy, jednak nie dłużej niż 12 miesięcy.

Świadczenie rehabilitacyjne - ile wynosi

Świadczenie rehabilitacyjne może być przyznane jednorazowo lub w częściach.

Wysokość świadczenia rehabilitacyjnego wynosi przez pierwsze trzy miesiące 90 procent podstawy wymiaru zasiłku chorobowego. Po tym czasie zmniejsza się do 75 procent podstawy wymiaru zasiłku chorobowego.

Świadczenie rehabilitacyjne pobierane w czasie ciąży wynosi 100 procent podstawy wymiaru zasiłku chorobowego.

Kiedy świadczenie rehabilitacyjne nie przysługuje 

Nie otrzymasz świadczenia rehabilitacyjnego, jeśli masz uprawnienia do:- emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy,- zasiłku dla bezrobotnych,- zasiłku przedemerytalnego,- świadczenia przedemerytalnego,- urlopu dla poratowania zdrowia,- rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego,- nauczycielskiego świadczenia kompensacyjnego. 

Świadczenie rehabilitacyjne nie przysługuje także:- za okresy, w których zachowujesz prawo do wynagrodzenia na podstawie przepisów szczególnych,- w okresie urlopu bezpłatnego lub urlopu wychowawczego,- w okresie tymczasowego aresztowania lub odbywania kary pozbawienia wolności,- za cały okres świadczenia, jeśli niezdolność do pracy powstała w wyniku umyślnego przestępstwa lub wykroczenia, co z stwierdza prawomocne orzeczenie sądu,- za miesiąc kalendarzowy, w którym wykonywałeś pracę zarobkową albo wykorzystywałeś okres, na który świadczenie zostało przyznane, niezgodnie z jego celem,- jeśli po wyczerpaniu zasiłku chorobowego wróciłeś do pracy, w której masz ubezpieczenie chorobowe albo masz zapewnione prawo do świadczeń za okres choroby,- podlegasz obowiązkowemu ubezpieczeniu społecznemu rolników.

Jak uzyskać świadczenie rehabilitacyjne

Aby otrzymać świadczenie rehabilitacyjne należy co najmniej sześć tygodni przed zakończeniem okresu pobierania zasiłku chorobowego złożyć do ZUS wniosek ZUS ZNp-7. 

Do wniosku należy dołączyć:- zaświadczenie o stanie zdrowia na druku ZUS OL-9, - wywiad zawodowy z miejsca pracy, na druku ZUS OL-10, wywiad nie jest wymagany jeżeli niezdolność do pracy powstała po ustaniu tytułu ubezpieczenia lub osoba niezdolna do pracy jest ubezpieczonym prowadzącym pozarolniczą działalność gospodarczą,- protokół ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku przy pracy - w razie niezdolności do pracy spowodowanej wypadkiem przy pracy,- kartę wypadku przy pracy - w razie niezdolności do pracy spowodowanej wypadkiem przy pracy ubezpieczonego innego niż pracownik,- decyzję o stwierdzeniu choroby zawodowej wydana przez inspektora sanitarnego - w razie niezdolności do pracy spowodowanej chorobą zawodową.

]]

Dodatek solidarnościowy: Co to jest? Komu przysługuje?

sob., 2020-07-04 14:22
&lt![CDATA[

Dodatek solidarnościowy przysługuje osobom, które straciły pracę po 15 marca 2020.

Dodatek solidarnościowy otrzymasz, jeśli:

- mieszkasz na terytorium Polski i jesteś obywatelem RP lub jesteś cudzoziemcem w rozumieniu art. 2 pkt 2 lub 3 ustawy o dodatku solidarnościowym przyznawanym w celu przeciwdziałaniu negatywnym skutkom COVID-19,- podlegałeś ubezpieczeniom społecznym z tytułu umowy o pracę przez łączny okres co najmniej 60 dni w 2020 r.,twój pracodawca po 15 marca 2020 r. rozwiązał z tobą umowę o pracę za wypowiedzeniem albo twoja umowa wygasła po 15 marca 2020 r. po upływie czasu, na który została zawarta,- nie podlegasz ubezpieczeniom społecznym, ubezpieczeniu społecznemu rolników oraz ubezpieczeniu zdrowotnemu (z wyjątkiem sytuacji, kiedy jesteś zarejestrowany w urzędzie pracy jako osoba bezrobotna lub pobierająca stypendium, lub jesteś zgłoszony do ubezpieczenia zdrowotnego jako członek rodziny).

Dodatek solidarnościowy obejmuje umowy:

- o pracę na czas określony - dodatek zostanie wypłacony jeśli po 15 marca 2020 umowa wygasła, a pracodawca nie zdecydował się na jej erzedłłuużenie- o pracę na czas nieokreślony

Aby otrzymać dodatek solidarnościowy umowa o pracę musi zostać rozwiązana z inicjatywy pracodawcy. Rozwiązanie jej przez pracownika albo za porozumieniem stron wyklucza możliwość pobierania dodatku solidarnościowego. Osoby zwolnione dyscyplinarne nie otrzymają dodatku solidarnościowego.

Warunkiem otrzymania dodatku solidarnościowego jest też podleganie ubezpieczeniom społecznym z tytułu umowy o pracę przez łączny okres co najmniej 60 dni w 2020 r.

Dodatek solidarnościowy przysługuje również bezrobotnym już zarejestrowanym w urzędzie pracy.

Osoby, które będą go pobierały nie będą tym czasie otrzymywały zasiłku dla bezrobotnych lub stypendium wypłacane na szkolenia oraz podnoszenie kwalifikacji.

Dodatek solidarnościowy wynosi 1400 zł miesięcznie i przysługuje od 1 czerwca do 31 sierpnia 2020 r. Można go otrzymać najwcześniej za miesiąc, w którym osoba uprawniona złożyła wniosek. Oznacza to, że jeśli umowa została rozwiązana np. W lipcu, to dodatek zostanie wypłacony przez 2 miesiące (w lipcu i sierpniu).

Jeśli osobie pobierającej dodatek solidarnościowy przysługuje także zasiłek dla bezrobotnych, to jego kwota zostanie pomniejszona o wysokość zasiłku.

Termin składania wniosków upływa 31 sierpnia 2020 r.  Wniosek EDS możesz złożyć wyłącznie elektronicznie przez portal Platforma Usług Elektronicznych ZUS. Dokument musi być podpisany kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub profilem zaufanym, lub podpisem osobistym (e-dowód), lub profilem PUE. Informacja o przyznaniu prawa do dodatku solidarnościowego lub decyzja o odmowie będą dostępne na portalu PUE ZUS. W przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku dodatek solidarnościowy zostanie przekazany na wskazany we wniosku rachunek bankowy.

]]

Od czasu wybuchu pandemii wykorzystujemy wideokonferencje nawet 11-krotnie częściej

pt., 2020-07-03 16:25
&lt![CDATA[

Webinary i wideokonferencje nie są oczywiście „wynalazkiem” okresu pandemii. Popularność spotkań i konferencji w internecie rosła już od lat w takich obszarach jak marketing i sprzedaż czy edukacja i szkolenia. Niczym nowym nie jest też codzienna zdalna komunikacja biznesowa firm, czy to między zespołami czy z klientami i kontrahentami lub z kandydatami do pracy.

Jednak, chociaż tendencja w tym obszarze była już wcześniej stale wzrostowa, to dopiero wybuch pandemii w marcu 2020 roku spowodował wyraźny skok liczby organizowanych webinarów i ich uczestników. Wiąże się to głównie z wprowadzonymi w tym czasie ograniczeniami w przemieszczaniu się oraz zamknięciem szkół i innych instytucji edukacyjnych. Z tego powodu zespoły firm przeniosły pracę do internetu, a szkoły zaprosiły uczniów do wirtualnych klas.

Właśnie ten wzrost zbadała platforma ClickMeeting, opierając się na danych statystycznych pochodzących z wewnętrznych baz platformy oraz ankietach przeprowadzonych wśród firm z różnych branż w maju 2020, czyli dwa miesiące po wybuchu pandemii. Badanie wsparte było analizą wyszukiwania fraz kluczowych związanych z tematem webinarów i spotkań online.

A jakie są wnioski?

Liczba uczestników webinarów wyraźnie wzrosła

Raport ClickMeeting, oprócz szczegółowego badania zdecydowanego wzrostu wyszukiwania fraz związanych z webinarami i spotkaniami online w Polsce i na świecie, skupia się przede wszystkim na porównaniu aktywności na platformie przed wybuchem pandemii i w jej trakcie.

W roku 2019 na całym świecie platforma odnotowywała średnio 1918 webinarów dziennie. Rok później było to aż 7908 spotkań online.

Według danych z raportu, w marcu 2020 liczba webinarów zorganizowana na platformie wyniosła niemal 300 000. Uczestniczyło w nich aż 3 203 034 uczestników, co w porównaniu z liczbą 870 579 w marcu 2019 roku jest wzrostem prawie czterokrotnym.

Liczby te są jeszcze bardziej spektakularne, jeśli popatrzymy na poszczególne kraje, które zanotowały największe wzrosty pod tym względem :

- Polska – wzrost o 1156% w porównaniu do okresu sprzed pandemii- Grecja – wzrost o 868%- Niemcy – wzrost o 519%- Francja – wzrost o 423%

I nic w tym dziwnego – wybuch pandemii sprawił, że firmy, instytucje edukacyjne czy kulturalne potrzebowały pilnie znaleźć nowe rozwiązania, które pomogłyby utrzymać ciągłość ich działania, a przynajmniej zmniejszyć nieuchronny negatywny wpływ nowej rzeczywistości. Technologia już na szczęście była, a jednym z narzędzi, które okazały się od tamtej chwili nieodzowne, były właśnie wideokonferencje i webinary.

Jak komentuje ten fakt Dominika Paciorkowska, dyrektor zarządzająca ClickMeeting:

„Nastąpił ogromny wzrost zapotrzebowania na korzystanie z cyfrowych narzędzi do współpracy. Szkoły, uniwersytety oraz firmy przestawiły się w całości na komunikację poprzez świat online. Kwarantanna wymuszona przez wirusa zmieniła również pracę zdalną z atrakcyjnej opcji na absolutną konieczność. Praca w rozproszonych zespołach oraz nauka online w skali, której wcześniej nie doświadczyliśmy, przerodziły się w gigantyczne zainteresowanie wideo konferencjami, spotkaniami online oraz platformami webinarowymi.”

Z analizowanej liczby zapytań do działu obsługi klienta ClickMeeting wynika też, że znacznie zwiększyła się znajomość technologii i narzędzi do przeprowadzania spotkań online. To oczywiście również nie dziwi – wszyscy, od nauczycieli po pracowników biurowych czy lekarzy i psychoterapeutów, musieli zagłębić się w technologiczne rozwiązania, żeby dalej pracować. I to bez względu na dotychczasową wiedzę dotyczącą nowych technologii.

Kto korzysta z webinarów w 2020 roku?

Według raportu, z webinarów korzystają zarówno freelancerzy i mikroprzedsiębiorstwa jak i duże firmy zatrudniające ponad 200 pracowników. Jak widać na poniższym wykresie, rozkład użytkowników jest dosyć równomierny, co pokazuje, jak popularnym narzędziem stają się spotkania online bez względu na wielkość firmy.

Kiedy jednak przyjrzymy się konkretnym branżom, widać już pewne różnice. Przoduje zdecydowanie edukacja (25,86%). Na dalszych miejscach, z dużo mniejszym wynikiem znalazły się też szkolenia i kursy online (10,31%), branża IT (9,82%) oraz sprzedaż i marketing (7,36%).

W innych sektorach te odsetki są już znacznie mniejsze, choć nadal warte odnotowania:

- Organizacje pozarządowe / instytucje non-profit – 3% - Usługi konsultacyjne – 4% - Produkcja – 4% - Usługi bankowe i finansowe – 3% - Opieka zdrowotna, farmaceutyka, sprzedaż detaliczna, ubezpieczenia – po 2%

Do czego korzystamy z webinarów i spotkań online?

Ciekawe wnioski płyną z części badania poświęconej celom biznesowym i temu, jak zmieniały się one wraz z postępowaniem pandemii. Rozproszone zespoły pracujące nad projektami, zamknięte biura i szkoły, czy odwołane kolejne konferencje na całym świecie, zmusiły biznesy do szukania skutecznych alternatyw.

Te firmy, które już przed pandemią korzystały z webinarów, były dobrze przygotowane i korzystały z nich dalej. Natomiast aż 42% osób przebadanych przez ClickMeeting twierdzi, że z webinarów zaczęło korzystać dopiero po wybuchu pandemii.

Przykładowo, przed marcem 2020 roku tylko 11% respondentów prowadziło wirtualne konferencje. Po wybuchu pandemii korzystało z nich już prawie dwukrotnie więcej (19%). Wyraźne wzrosty w korzystaniu z webinarów odnotowano również w takich obszarach jak:

- prowadzenie spotkań biznesowych, organizacja spotkań z pracownikami- współpraca nad projektami- e-learning i kontynuacja procesu edukacji- profesjonalne sesje szkoleniowe

Webinary płatne również zyskały na popularności

Raport analizuje też wykorzystanie webinarów płatnych, które z ciekawej alternatywy dla wielu freelancerów, konsultantów i firm szkoleniowych stały się koniecznością, chroniącą ich przed utratą zarobków.

W tym przypadku również widoczny jest spory wzrost popularności: w marcu 2020 ClickMeeting zanotował wzrost płatnych wydarzeń o 547% w stosunku do marca ubiegłego roku.

Co więcej, aż 12% badanych zadeklarowało, że płatne webinary są dla nich głównym źródłem uzyskania dochodu. 32% ankietowanych natomiast potwierdza, że ten rodzaj wydarzeń online generuje im dodatkowy dochód.

Czy trend utrzyma się po pandemii?

Raport ClickMeeting pokazuje jednoznacznie, że pandemia COVID-19 przyczyniła się do wzrostu wykorzystania webinarów i spotkań online w wielu branżach. Aż 94% przebadanych zadeklarowało, że korzysta lub korzystało z platform do webinarów.

Badanie pokazuje, że nie zamierzamy z tej formy komunikacji zrezygnować – dalsze korzystanie z platform webinarowych deklaruje aż 81% ankietowanych.

Stoimy dziś przed nieuchronną zmianą dotyczącą i sposobu pracy i komunikacji, a wiele firm pozostanie – przynajmniej częściowo – przy modelu pracy zdalnej. Dlatego możemy się spodziewać, że rynek webinarowy będzie dalej rozkwitał, a świadomość i znajomość narzędzi będzie rosła również wśród mniej zaawansowanych technicznie użytkowników.

Pełen raport dotyczący wykorzystania webinarów i wideokonferencji w czasie pandemii można pobrać tutaj.

]]

Zasiłek celowy 2020: Komu przysługuje

pt., 2020-07-03 09:00
&lt![CDATA[

Zasiłek celowy może zostać przyznany na:

1. pokrycie części lub całości kosztów zakupu żywności, odzieży, niezbędnych przedmiotów użytku domowego,2. zakup leków i leczenie, 3. pomoc w sfinansowaniu opału4. drobnych remontów i napraw w mieszkaniu, a także kosztów pogrzebu5. pokrycie wydatków powstałych w wyniku nieszczęśliwego zdarzenia losowego lub klęski żywiołowej.

Zasiłek celowy może zostać także przyznany jednorazowo w ramach pomocy na ekonomiczne usamodzielnianie.

Przyznanie zasiłku celowego jest uzależnione od kryterium dochodowego. Kryterium dochodowe dla zasiłku celowego 2020 wynosi: 1. 701 złotych dochodu miesięcznie – dla osoby samotnie gospodarującej;2. 528 złotych dochodu miesięcznie – dla osoby pozostającej w rodzinie (kwota w przeliczeniu na każdego członka rodziny, czyli średnia dochodu).

Wysokość zasiłku celowego jest ustalana indywidualnie. Wynosi on zazwyczaj od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

Zasiłek celowy jest wypłacany jednorazowo.

Zasiłek celowy przysługuje także osobom bezdomnym i innym osobom niemającym dochodu oraz możliwości uzyskania świadczeń na podstawie przepisów o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. W takich sytuacjach może zostać przeznaczony na pokrycie części lub całości wydatków na świadczenia zdrowotne.

]]

Asystenci rodziny otrzymają jednorazowy dodatek do wynagrodzenia

czw., 2020-07-02 21:41
&lt![CDATA[

Dodatki do wynagrodzenia wypłacane będą w ramach resortowego programu "Asystent rodziny w roku 2020". Budżet programu to 5,3 mln złotych.

Wiceszefowa MRPiPS podczas czwartkowej konferencji zwracała uwagę, że program ten jest wyrazem wdzięczności za ciężką pracę w okresie pandemii. "W ramach programu przyznamy asystentom rodziny jednorazowy dodatek do wynagrodzenia w wysokości 1700 zł. W sumie na program przeznaczamy kwotę 5,3 mln zł" - poinformowała Socha.

Wyjaśniła, że dodatki otrzyma ponad 3 tys. asystentów rodziny z całej Polski, wskazanych przez samorządy. Każdy z asystentów otrzyma 1700 zł brutto jednorazowego dodatku do pensji, proporcjonalnie do wymiaru etatu.

Socha zauważyła, że wykonywanie zadań w czasie pandemii stanowiło dla tej grupy pracowników służb społecznych wyzwanie, które wiązało się ze zmianą dotychczas stosowanych metod pracy i dostosowania ich do nowej sytuacji wymagającej społecznego dystansu.

"Dostrzegamy ich zaangażowanie w wykonywanie swoich zadań w warunkach epidemii, w warunkach szczególnie trudnych, obarczonych również zwiększonym ryzykiem zachorowania" – dodała wiceminister rodziny.

Rolą asystenta rodziny jest wspieranie rodzin, które z różnych powodów nie są w stanie samodzielnie i prawidłowo opiekować się i wychowywać własne dzieci. Skorzystać z pomocy asystenta rodziny mogą np. rodziny z dziećmi zagrożone wykluczeniem społecznym lub te, których dzieci okresowo zostały umieszczone w pieczy zastępczej.

Asystenci wspierają rodziny w prowadzeniu gospodarstwa domowego, mogą też pomóc np. w poszukiwaniu pracy, w załatwieniu spraw w urzędzie czy w rozwiązywaniu problemów rodzinnych. Asystenci wzmacniają kompetencje rodziców, aby ci jak najlepiej, mogli wywiązywać się ze swoich obowiązków rodzicielskich

W obecnej sytuacji i trwającej epidemii wirusa SARS-COV-2 asystent rodziny m.in. monitoruje sytuację rodzin będących pod jego opieką czy są zdrowe, czy nie powinny skorzystać z konsultacji lekarskiej i czy nie są poddane kwarantannie; udziela pomocy w zabezpieczaniu podstawowych potrzeb życiowych, w tym żywności i środków czystości i w razie konieczności podejmuje działania interwencyjne i zaradcze w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa dzieci i rodzin.

]]