Gazeta Prawna

Subskrybuje zawartość
Zaktualizowano: 15 godzin 49 min. temu

Benefity pozapłacowe sposobem na przyciągnięcie pracownika

pt., 2019-12-13 14:32
&lt![CDATA[

Aktualnie rynek pracy jest tak skonstruowany, że to pracownicy w dużej mierze dyktują warunki pracodawcom, a nie odwrotnie. Pracodawcy mają problem z dostępem do siły roboczej, a to wymusza na ich zaoferowanie przyszłym pracownikom czegoś więcej niż tylko „goła” pensja. Dotyczy to nie tylko mało wykwalifikowanych robotników, ale trend ten widoczny jest również wśród ludzi o ściśle określonych specjalizacjach. Jak zatem skusić potencjalnego pracownika, aby zechciał pracować właśnie u nas, a nie u konkurencji?

Wypłata to za mało

Podstawowym celem, dla którego przychodzimy do pracy, jest oczywiście comiesięczne wynagrodzenie. Im wyższe, tym lepiej. Sama pensja to jednak nie wszystko, bo pracownikom zależy również na tym, aby czerpać z pracy inne korzyści. Dlatego też przeglądając oferty pracy kandydaci poszukują informacji o pozapłacowych benefitach, czyli pakiecie świadczeń, dzięki którym zyskają konkretne profity. Do takich osób pracodawcy wychodzą z konkretnymi propozycjami.

Zdrowie na pierwszym miejscu

Podstawowym dodatkiem do pensji, który ceni sobie spore grono pracowników, jest prywatna opieka medyczna. Dostęp do nowoczesnych placówek pozwala uniknąć ogromnych kolejek, z którymi borykają się publiczne ośrodki zdrowia. Niezwykle ważne dla pracowników jest także ubezpieczenie na życie, które zabezpieczy siebie i rodzinę na wypadek choroby. Dużym plusem jest również możliwość odkładania pieniędzy wspólnie z pracodawcą na emeryturę. Pracownicy chcą mieć zapewnione poczucie bezpieczeństwa i trudno im się dziwić.

Nie samą pracą człowiek żyje

Praca jest oczywiście ważna, ale poza nią także istnieje życie i kandydaci szukający zatrudnienia oczekują od pracodawcy, że ten uatrakcyjni im spędzanie wolnego czasu. Bilety do kina, teatru czy karnety do klubów fitness to całkiem niezła zachęta dla przyszłych pracowników. Mile widziane są także imprezy integracyjne lub cykliczne wypady za granicę. Dobrze jeśli pracodawca dofinansuje pracownikowi rodzinne wczasy, a przed Świętami zaopatrzy w bony do wykorzystania na dowolne cele.

]]

Sejm przyjął ustawę wprowadzającą Mały ZUS Plus. Sprawdź, co już wiesz, a czego jeszcze nie

pt., 2019-12-13 11:06
&lt![CDATA[

- Około 320 tys. najmniejszych przedsiębiorców od 1 lutego 2020 roku będzie mogło skorzystać z tzw. Małego ZUS-u Plus;

- ich składki będą liczone proporcjonalnie do dochodu i niższe średnio o kilkaset złotych miesięcznie;

- to rozwiązanie dla najmniejszych firm, których przychód w 2019 roku zamknie się w kwocie 120 tys. zł;

- szacowany koszt nowych regulacji dla finansów publicznych to ok. 1,3 do ok. 1,5 mld zł w kolejnych latach – tyle pozostanie w kieszeniach przedsiębiorców;

- chęć korzystania z Małego ZUS-u Plus będzie można zgłosić do końca lutego – takie będą efekty ustawy, którą Sejm uchwalił w czwartek wieczorem. Nowelę ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej przygotowało MR we współpracy z ZUS i właściwymi resortami.

– Decyzja Sejmu to dobra informacja dla najmniejszych przedsiębiorców. Dzięki rozszerzeniu dotychczasowego Małego ZUS-u, każdego miesiąca zaoszczędzą oni średnio po kilkaset złotych. Przykładowo, przedsiębiorca, którego przeciętny miesięczny dochód w 2019 r. wynosił 2,8 tys. zł, w przyszłym roku będzie płacił na ubezpieczenia społeczne 442,96 zł miesięcznie plus obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne. Jego korzyść w stosunku do pełnej składki ZUS w 2020 r., bez ubezpieczenia zdrowotnego, wyniesie zatem 549,34 zł – mówi minister Jadwiga Emilewicz.

I podkreśla: – Ta ustawa stanowi realizację jednego z punktów tzw. Piątki na 100 dni, którą przedstawialiśmy w kampanii wyborczej. Dzięki niemu najmniejsi przedsiębiorcy będą mogli przeznaczyć zaoszczędzone pieniądze na inwestycje, rozwój swoich firm czy konsumpcję. Wzrośnie też ich dochód rozporządzalny. To wszystko pozytywnie wpłynie na popyt konsumpcyjny i inwestycyjny, a także aktywność zawodową w naszym kraju.

Z kolei wiceminister Marek Niedużak wskazuje: – W związku z tym, że nasza propozycja istotnie ulży najdrobniejszym przedsiębiorcom, spodziewamy się wzrostu przeżywalności najmniejszych firm, dla których moment przechodzenia na pełną składkę dotychczas był krytyczny.

Zaznacza jednocześnie: – Nasz projekt utrzymuje mechanizmy, które pozwalają korzystającym z ulgi wypracować staż wymagany do emerytury. Przedsiębiorcy muszą jednak pamiętać o tym, że opłacanie niższych składek przełoży się w przyszłości na niższe emerytury i inne świadczenia z ZUS.

Jak jest teraz

Obecnie – od 1 stycznia tego roku – obowiązuje tzw. Mały ZUS. Mogą z niego korzystać przedsiębiorcy, których średniomiesięczny przychód w 2018 roku nie przekraczał 2,5-krotności minimalnego wynagrodzenia, czyli 63 tys. zł rocznie. W ich przypadku składki na ubezpieczenia społeczne naliczane są proporcjonalnie do przychodu. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że od początku obowiązywania ustawy chęć skorzystania z nowej ulgi zgłosiło ponad 186 tys. osób.

Przedstawiciele przedsiębiorców sugerowali jednak poszerzenie grupy beneficjentów tego rozwiązania. Zgłaszali też postulat powiązania wysokości składek z dochodem, który lepiej niż przychód odzwierciedla faktyczną sytuację finansową przedsiębiorcy.

Mały ZUS Plus obniży składki tym, którzy już obecnie korzystają z Małego ZUS-u, a także poszerzy grono przedsiębiorców, którzy będą mogli płacić niższe składki.

Warunki korzystania z Małego ZUS-u Plus

- Aby skorzystać z Małego ZUS-u Plus, oprócz spełnienia kryterium przychodowego, tj. nieprzekroczenia rocznego przychodu w wysokości 120 tys. zł, trzeba będzie również prowadzić działalność w poprzednim roku przez co najmniej 60 dni.

- Poza tym z obniżki składek nie skorzystają przedsiębiorcy, którzy rozliczali się w poprzednim roku w formie karty podatkowej i jednocześnie korzystali ze zwolnienia sprzedaży z podatku VAT.

- Oprócz dotychczasowego obowiązku przedkładania przez przedsiębiorcę informacji o rocznym przychodzie z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej oraz o podstawie wymiaru składek, powinien on przekazywać dane dotyczące dochodu oraz form opodatkowania. Te dodatkowe informacje przedsiębiorcy będą składać, jak dotychczas, w imiennym raporcie miesięcznym albo w deklaracji rozliczeniowej. Nie będzie to więc wymagać wypełniania żadnych dodatkowych nowych formularzy ani druków.

- Oprócz tego obniżona składka może być opłacana maksymalnie przez 36 miesięcy (3 lata) w ciągu kolejnych 60 miesięcy (5 lat) prowadzenia działalności. Chodzi o to, by przedsiębiorcy mieli szansę na uzbieranie stażu niezbędnego do otrzymania emerytury.

- Z rozwiązania nie będą mogli skorzystać przedsiębiorcy, którzy wykonują działalność na rzecz swoich byłych pracodawców. Celem jest to, aby zapobiegać zjawisku „wypychania” pracowników z etatu na samozatrudnienie.

- Co do zasady, chęć korzystania z Małego ZUS-u Plus będzie można zgłosić do końca pierwszego miesiąca obowiązywania tej regulacji, a w kolejnych latach do końca stycznia.

- Nie zmieni się kolejność korzystania z ulg w opłacaniu składek na ubezpieczenia społeczne: najpierw „ulga na start”, potem 24 miesiące preferencyjnych składek, a następnie Mały ZUS Plus.

Komplementarny system

Mały ZUS Plus to kolejna zmiana w prawie, którą można zaliczyć do proprzedsiębiorczych ułatwień wprowadzonych w ostatnim czasie. Co ważne jest to zmiana komplementarna wobec innych nowych regulacji.

Dlaczego? Jeśli przedsiębiorca zaczyna działalność i jego miesięczny przychód jest niższy niż połowa najniższej pensji krajowej (obecnie 1125 zł), w ogóle nie musi rejestrować swojej działalności. Jeśli zacznie mu się powodzić lepiej, musi założyć firmę, ale może skorzystać z tzw. ulgi na start, czyli przez pół roku od rejestracji przedsiębiorstwa będzie zwolniony ze składek społecznych.

Później, przez kolejne dwa lata, ten sam przedsiębiorca będzie miał możliwość korzystania z preferencyjnej składki, która w przyszłym roku wyniesie 780 zł. Po tym czasie będzie mógł korzystać z udogodnień Małego ZUS-u Plus (jeśli spełni kryteria przewidziane ustawą).

]]

Wybrać IKE czy ZUS? Od opłaty za transfer środków i tak nie uciekniemy

pt., 2019-12-13 08:33
&lt![CDATA[ Warto się zastanowić nad sposobem oszczędzania

Rada Ministrów 5 grudnia przyjęła ostatecznie długo zapowiadany projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne. Propozycja zakłada – jak wskazuje sama nazwa ustawy – przeniesienie środków z OFE na indywidualne konta emerytalne (IKE).

Projekt ten wywołuje mniejsze kontrowersje niż regulacja z 2013 r., która umarzała pierwszą połowę (51,5 proc.) jednostek uczestnictwa (ustawa z 6 grudnia 2013 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z określeniem zasad wypłaty emerytur ze środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych, Dz.U. poz. 1717). To, co wywołuje zdziwienie, to pobieranie opłaty transferowej za przeniesienie pieniędzy z OFE na IKE. Będzie ona wynosiła 15 proc. wartości przenoszonych środków i będzie rozłożona na dwie raty. Nie zapłacimy jej, jeśli złożymy specjalne oświadczenie, dzięki któremu pieniądze zostaną przeniesione nie do IKE, lecz do ZUS. Nie oznacza to jednak, że środki te nie będą opodatkowane w ogóle. Będą, tyle że później.

Twórcy ustawy uzasadniają konieczność wprowadzenia opłaty tym właśnie, że emerytury wypłacane z ZUS i tak są opodatkowane – jak zresztą większość oszczędności przeznaczonych na jesień życia. Niektórzy mogą jednak liczyć na preferencje podatkowe – ale tylko ci, którzy po środki sięgną później. Chodzi przede wszystkim o to, aby pobranie ich wcześniej było nieopłacalne.

W obliczu nadchodzących zmian warto więc przyjrzeć się obciążeniom podatkowym (i ewentualnym preferencjom) w odniesieniu do różnych sposobów oszczędzania na późne lata życia. Nasza analiza może pomóc określić, co z punktu widzenia obywateli byłoby najbardziej korzystne.

>>>>>TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ W "TYGODNIKU GAZETY PRAWNEJ" <<<<<

]]

Cały Sejm "za" ustawą wprowadzającą "mały ZUS plus"

czw., 2019-12-12 20:19
&lt![CDATA[

Za nowelą głosowało 433 posłów, nikt nie był przeciw i nikt się nie wstrzymał od głosu.

Sejm odrzucił wszystkie z 13 poprawek opozycji.

Chodzi o przygotowaną przez resort rozwoju nowelizację ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej.

Rozwiązania zaproponowane przez Ministerstwo Rozwoju przewidują, że aby skorzystać z nowego rozwiązania w 2020 r., trzeba będzie wykazać roczny przychód za 2019 r. nieprzekraczający 120 tys. zł. Oznacza to niemal dwukrotne podniesienie progu w stosunku do mijającego roku (z 63 do 120 tys. zł).

Projekt przewiduje, że obniżoną składkę będzie można opłacać maksymalnie przez 36 miesięcy (3 lata) w ciągu kolejnych 60 miesięcy kalendarzowych (5 lat) prowadzenia działalności. Po tym okresie z ulgi będzie można skorzystać ponownie. Projekt przewiduje, że z

Przygotowanym przez resort rozwoju projektem ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej zajmowały się komisje Polityki Społecznej i Rodziny oraz Finansów Publicznych.

Według pierwotnych planów resortu ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2020 r., jednak w trakcie posiedzenia PiS zgłosiło poprawkę odsuwającą tę datę o miesiąc - do 1 lutego 2020 r. Wniosek ten uzasadniono harmonogramem prac Sejmu i Senatu oraz koniecznością zapewnienia odpowiedniego czasu dla prezydenta.

Według resortu rozwoju, tzw. Mały ZUS plus ma obniżyć składki tym, którzy już obecnie korzystają z Małego ZUS, a jednocześnie poszerzyć grono przedsiębiorców, którzy będą mogli kwalifikować się do tej ulgi.

Wprowadzenie tzw. Małego ZUS plus jest - według resortu rozwoju - odpowiedzią na postulaty przedsiębiorców, którzy chcieli rozszerzenia obowiązującego do 1 stycznia 2019 r. tzw. Małego ZUS, czyli rozwiązania obniżającego składki na ubezpieczenia społeczne osób fizycznych wykonujących działalność gospodarczą na mniejszą skalę.

Rozwiązania zaproponowane przez Ministerstwo Rozwoju przewidują, że aby skorzystać z nowego rozwiązania w 2020 r., trzeba będzie wykazać roczny przychód za 2019 r. nie przekraczający 120 tys. zł. Oznacza to niemal dwukrotne podniesienie progu w stosunku do mijającego roku (z 63 do 120 tys. zł). W tym przypadku składki będą liczone od dochodu i będą niższe średnio o kilkaset złotych miesięcznie.

Ustawa przewiduje, że obniżoną składkę będzie można opłacać maksymalnie przez 36 miesięcy (3 lata) w ciągu kolejnych 60 miesięcy kalendarzowych (5 lat) prowadzenia działalności. Po tym okresie z ulgi będzie można skorzystać ponownie. Rozwiązania obniżonego ZUS-u nie będą mogli skorzystać przedsiębiorcy, którzy wykonują działalność na rzecz swoich byłych pracodawców. Według MR, chodzi o to, aby zapobiegać zjawisku „wypychania” pracowników z etatu na samozatrudnienie.

Autorzy ustawy podkreślali, że czasowe ograniczenie ulgi jest konieczne, aby płacący niższe składki przedsiębiorcy mogli uzbierać staż wymagany do emerytury.

]]

Mały ZUS plus: Projekt wraca do komisji

czw., 2019-12-12 18:01
&lt![CDATA[

Chodzi o przygotowany przez resort rozwoju projektem ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej.

Jak mówił podczas dyskusji nad projektem Wiesław Janczyk z PiS, jest on dowodem, że "rząd szybko wypełnia obietnice", a jednocześnie "dobrą wiadomością" dla osób, które uważają, że dla początkującego przedsiębiorcy koszty składek są zbyt duże. "Miejmy nadzieję, że to początek drogi na tym kierunku, że sytuacja finansów publicznych będzie pozwalała, tworzyć nowe, daleko idące programy, które będą jeszcze bardziej zachęcały osoby do aktywnego zachowania na rynku usług" - powiedział Janczyk.

Z kolei Arkadiusz Marchewka (KO) ocenił, że idea stojąca za projektem jest słuszna, ale jej kształt nie odpowiada potrzebom przedsiębiorców. "Góra urodziła mysz, trzy czwarte przedsiębiorców płacących co miesiąc składki na ZUS nie może z tego skorzystać" - powiedział. Poinformował, że zdaniem KO, podstawą naliczania składki na ZUS powinno być nie 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, ale płaca minimalna, co miałoby objąć wszystkich przedsiębiorców. Po drugie, zaproponował, by młodzi przedsiębiorcy byli zwolnieni z konieczności płacenia składek na ZUS i NFZ. Po trzecie ocenił, że limit przychodu, który pozwala skorzystać z Małego ZUS powinien zostać podniesiony ze 120 do 500 tys. zł. Złożył też w imieniu swojego klubu odpowiednie poprawki do projektu.

Poprawkę złożył także w imieniu Lewicy Tomasz Trela, który określił sam pomysł jako "krok w dobrym kierunku" i rozwiązanie, które pomoże przedsiębiorcom. Dlatego - jak wyjaśnił - poprawka Lewicy przewiduje, zastąpienie limitu w stałej wysokości 120 tys. zł przychodu - 45-krotnością najniższego wynagrodzenia za pracę - co jest mniej więcej ekwiwalentne, ale oznaczałoby coroczną waloryzację tej sumy.

Projekt w imieniu klubu PSL-Kukiz15 poparła także Agnieszka Ścigaj, która zgłosiła poprawki znoszące próg przychodowy oraz limit czasowy dla Małego ZUS. "Przychód nie stanowi o zamożności przedsiębiorcy, tylko dochód" - podkreślała. Poprawkę znoszącą limit przychodowy złożył także Jakub Kulesza z Konfederacji. "Najmniejsi przedsiębiorcy są ofiarami dobrej zmiany", a koszty prowadzenia działalności gospodarczej rosną - mówił Kulesza.

W trakcie pytań, Joanna Frydrych (KO) nazwała propozycję resortu rozwoju "pułapką emerytalną" dla osób korzystających z tego rozwiązania, zwracając uwagę, że obniżenie świadczeń będzie dotyczyło nie tylko emerytur, ale także świadczeń chorobowych i macierzyńskich już w 2020 r. Z kolei Anna Wasilewska (także KO) podkreślała, że proponowana zmiana zaburza konkurencyjność małych firm. "Jest grudzień, a przedsiębiorcy nadal nie wiedzą, jaką będą płacić składkę od stycznia 2020 r." - wskazywała. Chodzi o to, że według pierwotnych planów resortu ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2020 r., jednak poprawka komisji odsunęła tę datę o miesiąc - do 1 lutego 2020 r.

Odnosząc się do uwag posłów, wiceminister rozwoju Marek Niedużak przyznał, że niższe składki na ZUS oznaczają niższą emeryturę w przyszłości. "Wszyscy musimy mieć tego świadomość" - powiedział. Chodzi o to - wyjaśniał - "że musimy wyważyć dwa interesy: wysokość składki tu i teraz oraz emeryturę w przyszłości". Tłumaczył, że wyznaczone przez MR limity z jednej strony uwzględniają realia budżetowe, a z drugiej strony poszerzają dostępność Małego ZUS. Przedstawiciel MF podkreślał też, że przychód jest powszechnym kryterium oceny rozmiaru działalności gospodarczej. "Nie ma w ustawie limitu dochodu" - powiedział, zaznaczając, że Mały ZUS skierowany jest do najmniejszych przedsiębiorców.

Projekt trafi teraz ponownie do komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Finansów Publicznych, które rozpatrzą zgłoszone poprawki.

Rozwiązania zaproponowane przez Ministerstwo Rozwoju przewidują, że aby skorzystać z nowego rozwiązania w 2020 r., trzeba będzie wykazać roczny przychód za 2019 r. nieprzekraczający 120 tys. zł. Oznacza to niemal dwukrotne podniesienie progu w stosunku do mijającego roku (z 63 do 120 tys. zł). Projekt przewiduje, że obniżoną składkę będzie można opłacać maksymalnie przez 36 miesięcy (3 lata) w ciągu kolejnych 60 miesięcy kalendarzowych (5 lat) prowadzenia działalności. Po tym okresie z ulgi będzie można skorzystać ponownie. Projekt przewiduje, że z rozwiązania obniżonego ZUS-u nie będą mogli skorzystać przedsiębiorcy, którzy wykonują działalność na rzecz swoich byłych pracodawców. Według MR, chodzi o to, aby zapobiegać zjawisku „wypychania” pracowników z etatu na samozatrudnienie.

]]

Duda powołał nowych członków Rady Dialogu Społecznego

czw., 2019-12-12 15:51
&lt![CDATA[

Nowymi członkami RDS zostali: wicepremier Jacek Sasin, minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister finansów Tadeusz Kościński, minister klimatu Michał Kurtyka, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg. Ze strony społecznej powołana została Monika Bocian z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Roczne przewodnictwo w Radzie Dialogu Społecznego objął prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski. Zastąpił na tym stanowisku szefową Forum Związków Zawodowych Dorotę Gardias.

Powołana przez ustawę z 27 sierpnia 2015 r. Rada Dialogu Społecznego jako forum trójstronnej współpracy zastąpiła Trójstronną Komisję ds. Społeczno-Gospodarczych. W skład RDS ze strony społecznej wchodzą przedstawiciele związków zawodowych i organizacji pracodawców, stronę rządową reprezentują wskazani członkowie Rady Ministrów, przedstawiciele ministra pracy i ministra finansów. Funkcję przewodniczącego pełnią rotacyjnie przez rok przedstawiciele każdej ze stron – związkowców, pracodawców i rządu.

]]

Prezydent Andrzej Duda powołał siedmiu nowych członków RDS

czw., 2019-12-12 15:45
&lt![CDATA[

Nominacje do RDS otrzymali: wicepremier Jacek Sasin, minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister finansów Tadeusz Kościński, minister klimatu Michał Kurtyka oraz minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg. Ze strony społecznej powołana została Monika Bocian z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Podczas uroczystości prezydent podziękował nowym członkom i wyraził nadzieję, że Rada w nowym składzie "będzie pracowała dobrze". "Zawsze mam tę nadzieję, że będzie pracowała lepiej niż do tej pory i tego wszystkim życzę" – powiedział, zwracając się do nowych członków RDS.

"Rada Dialogu Społecznego jest stworzona po to, żeby dyskutować i wypracowywać najważniejsze rozwiązania, aby te rozwiązania, które mają służyć rozwojowi społecznemu i gospodarczemu Polski, były opracowane jak najlepiej i żeby jak największa część z nich przechodziła w zgodzie" – przekonywał Andrzej Duda.

"Wierzę, że nawet najtrudniejsze proponowane rozwiązania można tam przedyskutować i spojrzeć na nie z różnych punktów widzenia, starać się znaleźć rozwiązanie jak najbardziej obiektywne i korzystne dla polskiego społeczeństwa i dla dalszego rozwoju Rzeczypospolitej" – mówił. Wyraził nadzieję, że "ten kolejny rok pracy RDS, który niebawem rozpoczniemy, będzie rokiem udanym".

Roczne przewodnictwo w Radzie Dialogu Społecznego objął prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski. Zastąpił na tym stanowisku szefową Forum Związków Zawodowych Dorotę Gardias.

Malinowski zwrócił uwagę, że przed Radą stoi wiele wyzwań. "Jesteśmy zaniepokojeni różnymi zjawiskami gospodarczymi, sytuacją na rynku pracy. Ważną rolę odgrywają także problemy klimatyczne. Myślę, że to jest zestaw bardzo trudnych problemów, które wspólnie postaramy się rozwiązać" – powiedział.

Podkreślił, że priorytetem jest w tej chwili przeciwdziałanie negatywnym skutkom spodziewanego spowolnienia gospodarczego. Wskazywał także na jakość dialogu.

"Cieszymy się, że pan premier Mateusz Morawiecki w swoim exposé zwrócił uwagę, że jest gotowy na to, by konsultować wszelkie ważne ustawy, które będą pojawiały się w naszej przestrzeni publicznej" – zaznaczył Malinowski.

Przypomniał, że w tym roku organizacja Pracodawcy RP obchodziła 30-lecie istnienia. Z tej okazji były wręczane nagrody i jedną z nich – Wektor 30-lecia – przyznano Radzie Dialogu Społecznego, dodając, że jest to "wektor nadziei".

"Ta nadzieja polega na tym, że RDS wypracuje takie standardy, które będą wręcz obowiązujące dla wszelkich innych form dialogu. To jest dla nas wielkie wyzwanie i liczymy, że mimo zbliżającej się kampanii (prezydenckiej – PAP) również będziemy mogli oczekiwać takiego samego wsparcia ze strony pana prezydenta" – dodał Malinowski.

Powołana przez ustawę z 27 sierpnia 2015 r. Rada Dialogu Społecznego jako forum trójstronnej współpracy zastąpiła Trójstronną Komisję ds. Społeczno-Gospodarczych.

W skład RDS ze strony społecznej wchodzą przedstawiciele związków zawodowych i organizacji pracodawców, stronę rządową reprezentują wskazani członkowie Rady Ministrów, przedstawiciele ministra pracy i ministra finansów.

Funkcję przewodniczącego pełnią rotacyjnie przez rok przedstawiciele każdej ze stron – związkowców, pracodawców i rządu.

]]

KO: "Mały ZUS plus" dotyczy niewielkiej części przedsiębiorców. Potrzebne jest rozszerzenie programu

czw., 2019-12-12 15:39
&lt![CDATA[

W czwartek w Sejmie zaplanowano drugie czytanie rządowego projektu noweli m.in. ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który dotyczy tzw Małego ZUS plus, czyli wprowadzenia rozwiązania, że dla najmniejszych firm, których przychód w 2019 roku zamknie się w kwocie 120 tys. zł, składki mają być liczone proporcjonalnie do dochodu i niższe średnio o kilkaset złotych miesięcznie. Podczas prac w sejmowych komisjach zarekomendowano opóźnienie o miesiąc, czyli do 1 lutego 2020 r. wejścia w życie tzw. Małego ZUS-u plus. Resort rozwoju szacuje, że z tzw. Małego ZUS-u plus będzie mogło skorzystać około 320 tys. najmniejszych przedsiębiorców.

Posłowie KO: Dariusz Rosati i Arkadiusz Marchewka ocenili na czwartkowym briefingu w Sejmie, że projekt jest "wysoce rozczarowujący".

"Premier Mateusz Morawiecki w swoim expose zapowiadał, że rząd przygotuje całościowy program, który miał ulżyć przedsiębiorcom jeśli chodzi o ciężary w postaci składek na ZUS. To, co zobaczyliśmy w Sejmie, jest projektem cząstkowym, dalece niewystarczającym. Można powiedzieć: +góra urodziła mysz+ (...) Przedsiębiorstwa jednoosobowe będą płaciły składkę ZUS obniżoną pod warunkiem, że roczne przychody nie będą przekraczały tej kwoty 120 tys. zł, a następnie składka ZUS będzie liczona od około połowy dochodu. Jednak to rozwiązanie obejmie tylko niewielką część przedsiębiorców, którzy prowadzą jednoosobową działalność" - powiedział Rosati.

Jak zaznaczył, nowe przepisy obejmą 300-320 tys. osób spośród 1 mln 200 tys. przedsiębiorstw jednoosobowych. "Skala tych zmian jest za mała" - stwierdził Rosati zapowiadając, że KO zgłosi poprawki. "Naszą propozycję chcemy skierować do wszystkich takich osób fizycznych, które są ubezpieczone" - zapowiedział.

Marchewka podkreślił, że na każde zmniejszenie obciążeń dla przedsiębiorców "należy spoglądać z uwagą". "Niestety to odpowiada bardzo małej części polskich przedsiębiorców - 75 proc. prowadzących biznes nie będzie mogła skorzystać z zaproponowanych udogodnień, 900 tys. osób będzie z nich wykluczonych" - stwierdził. Zaznaczył, że tej większości, która "nie załapie się" na rządową propozycję, składka na ZUS i NFZ wzrośnie do ponad 1440 zł, czyli o ponad 100 zł. "To naprawdę żadne udogodnienie" - dodał.

Poinformował, że KO zaproponuje, by "podstawą płacenia na ZUS nie było 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, tylko płaca minimalna, bo wtedy składka dla wszystkich byłaby o 200 zł mniejsza niż jest obecnie". Kolejna propozycja KO zakłada - powiedział poseł - że młodzi przedsiębiorcy do 25 roku życia będą zwolnieni z płacenia składek na ZUS i NFZ. Marchewka ocenił, że koszty takiej zmiany nie byłyby duże, jako że tylko 35 proc. młodych ludzi jest w ogóle aktywnych zawodowo.

Przygotowanym przez resort rozwoju projektem ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej zajmowały się komisje Polityki Społecznej i Rodziny oraz Finansów Publicznych. Według pierwotnych planów resortu ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2020 r., jednak w trakcie posiedzenia PiS zgłosiło poprawkę odsuwającą tę datę o miesiąc - do 1 lutego 2020 r. Wniosek ten uzasadniono harmonogramem prac Sejmu i Senatu oraz koniecznością zapewnienia odpowiedniego czasu dla prezydenta.

Według resortu rozwoju, tzw Mały ZUS plus ma obniżyć składki tym, którzy już obecnie korzystają z Małego ZUS, a jednocześnie poszerzyć grono przedsiębiorców, którzy będą mogli kwalifikować się do tej ulgi.

Wprowadzenie Małego ZUS plus jest - według resortu rozwoju - odpowiedzią na postulaty przedsiębiorców, którzy chcieli rozszerzenia obowiązującego do 1 stycznia 2019 r. tzw. Małego ZUS, czyli rozwiązania obniżającego składki na ubezpieczenia społeczne osób fizycznych wykonujących działalność gospodarczą na mniejszą skalę.

Rozwiązania zaproponowane przez Ministerstwo Rozwoju przewidują, że aby skorzystać z nowego rozwiązania w 2020 r., trzeba będzie wykazać roczny przychód za 2019 r. nie przekraczający 120 tys. zł. Oznacza to niemal dwukrotne podniesienie progu w stosunku do mijającego roku (z 63 do 120 tys. zł). W tym przypadku składki będą liczone od dochodu i będą niższe średnio o kilkaset złotych miesięcznie.

Projekt przewiduje, że obniżoną składkę będzie można opłacać maksymalnie przez 36 miesięcy (3 lata) w ciągu kolejnych 60 miesięcy kalendarzowych (5 lat) prowadzenia działalności. Po tym okresie z ulgi będzie można skorzystać ponownie. Według resortu, czasowe ograniczenie ulgi jest konieczne, aby płacący niższe składki przedsiębiorcy mogli uzbierać staż wymagany do emerytury.

]]

Niemiecki sąd: Polskie 500+ ma być odliczane od niemieckiego Kindergeld

czw., 2019-12-12 15:08
&lt![CDATA[

BFH - najwyższa instancja niemieckiego sądownictwa finansowego, orzekająca w sprawach podatków i ceł - odrzucił tym samym skargę obywatela Polski, ojca dwóch córek, który został delegowany przez swojego pracodawcę do Niemiec i mieszkał na stałe w tym kraju. Dzieci otrzymywały zarówno "Kindergeld", jak i "500+".

Kiedy dowiedziały się o tym instytucje niemieckie odliczyły kwotę polskiego świadczenia od niemieckiego i zażądały zwrotu ponad 2 tys. euro za okres, kiedy oba były wypłacane jednocześnie. Polak przegrał sprawę we wszystkich instancjach sądowych.

Federalny Trybunał Finansowy uznał ostatecznie, że zarówno polskie "500+", jak i niemieckie "Kindergeld" są świadczeniami tego samego rodzaju.

]]

Rządowy projekt skierowany do prac komisji. Zwiększenie środków NFZ do 2 mld

czw., 2019-12-12 15:05
&lt![CDATA[

Rządowy projekt noweli ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2019 trafił w czwartek w trybie pilnym pod obrady Sejmu. Zakłada m.in. przekazanie z budżetu centralnego w tym roku dodatkowych środków dla Narodowego Funduszu Zdrowia do wysokości 2 mld zł z przeznaczeniem na zwiększenie funduszu zapasowego.

Tomasz Robaczyński, wiceminister finansów uzasadniając takie posunięcie rządu na posiedzeniu Sejmu przypomniał, że w 2019 roku znaczną część funduszu zapasowego NFZ w kwocie 2,2 mld zł przeznaczono już do pokrycia świadczeń opieki zdrowotnej. Dodał, że mając na uwadze to, że w budżecie w 2019 roku pojawią się pewne oszczędności, to rząd chciałby przeznaczyć je m.in. na zwiększenie funduszu zapasowego NFZ do kwoty 2 mld zł. Umożliwić też, by te środki mogły być wydatkowane w kolejnych latach. Jednak, by tak się stało te środki powinny wpłynąć do NFZ do końca 2019 roku. "Oznacza to, że ustawa musi wejść w życie jeszcze w 2019 roku" - wyjaśnił. Dodał, że projekt zakłada również możliwość zakupu dodatkowych karetek ratownictwa medycznego.

Wiceminister finansów zauważył, nie jest jeszcze przesądzone, czy te środki trafią do NFZ. "To też, nie jest tak, że te 2 mld zł zostaną przekazane. Czekamy teraz na wynik budżetu państwa i zobaczymy pod koniec roku, jakie środki nie zostały wykorzystane. Dlatego też w projekcie ustawy zapisany jest limit, a nie konkretna kwota" - powiedział.

Zdaniem Gabrieli Masłowskiej z PiS środki te powinny być zwiększone, by wspierać wzrost dostępności i jakości świadczeń opieki zdrowotnej.

Natomiast Izabela Leszczyna z KO odnosząc się do rządowego projektu wskazała, że łamie on przyjętą stabilizującą regułę wydatkową. "To kolejny odcinek w piątym roku serialu - psucie państwa, prawa, finansów publicznych przez PiS" - powiedziała.

Zauważyła, że tą ustawą rząd "wypycha" kolejne środki poza limit wydatków. "Chodzi o to i tylko o to" - oznajmiła. Ponadto dodała, że w 2019 roku rząd wydał już o 16-17 mld zł więcej niż mógł. Posłużyła się równocześnie pewną paralelą dla tej sytuacji: "zachowujecie się jak hulaka, utracjusz, który wyda wszystko co ma, zaciągnie bezpieczne kredyty, ale wciąż mu mało, więc bierze chwilówki. I wchodzi w ten sposób w spiralę zadłużenia. To robicie Polakom".

Posłowie opozycyjni pytali podczas swoich wystąpień na co konkretnie będą przeznaczone dodatkowe środki z funduszu rezerwy NFZ. Lewica podkreśliła, że poprze projekt, jednak sprzeciwia się trybowi procedowania "Zdecydowanie to niepoważne traktowanie nas i wyborców(...) Traktuje się Sejm jak maszynkę do głosowania. Tak nie działa odpowiedzialna władza, tak nie wygląda nowoczesne państwo" - zauważyła Hanna Gill-Piątek z Lewicy. Opozycja wskazywała też na katastrofalną sytuację w służbie zdrowia i potrzebę faktycznego zwiększania wydatków, ale "nie w taki sposób".

Natomiast wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński w odpowiedzi na pytania posłów powiedział, że dodatkowe środki, które rząd do tej pory przekazywał do NFZ były przeznaczane m.in. na finansowanie nadwykonań, podwyższenie wycen w szpitalach. Przypomniał, że w momencie, gdy te podwyższone środki wpłyną do NFZ, to zmieni się plan finansowy Funduszu, a sejmowe komisje będą opiniować te zmiany. "Na wszystkie pytania chętnie odpowiemy, gdy zaprezentujemy zmianę planu finansowego NFZ. I to jest też odpowiedź pani poseł Zawiszy. Pytała ona na co te pieniądze zostaną przeznaczone".

Dodał jednak, że w programie PiS jest dokładnie wskazane na co rząd chce przeznaczyć pieniądze. Jest to m.in. rozszerzenie programu nielimitowanego finansowania porad specjalistycznych. "Teraz jest to realizowane w przypadku badań zaćmy, tomografii komputerowej. Chcemy to rozszerzyć" - wyjaśnił. Równocześnie powiedział, że w podstawowej opiece zdrowotnej zasilenie funduszu ma skutkować programem płacenia za wynik. Cieszyński zaznaczył, że jest szansa, że te środki trafią również do powiatowych szpitali. "Tylko w tym roku przeprowadziliśmy trzy wzrosty wycen i skierowaliśmy ponad 900 mln zł dodatkowych środków do szpitali powiatowych, które są najbliżej pacjenta" - powiedział.

Zmiany zawarte w projekcie umożliwiają również "pełne wykorzystanie środków na zakup ambulansów zaplanowanych w budżecie Ministra Zdrowia i wydatków majątkowych w ochronie zdrowia zaplanowanych w budżecie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji". Wiceminister zaznaczył, że do końca kwietnia 2020 roku rząd zakupi dodatkowych 50 karetek. Do tej pory sfinansował zakup 150 takich pojazdów.

Sejm skierował projekt do Komisji Finansów Publicznych. Ma ona przedstawić sprawozdanie z jego rozpatrzenia jeszcze dzisiaj.

Datę wejścia w życie ustawy określono na dzień następujący po dniu ogłoszenia ze względu na to, że ustawa służy realizacji ustawy budżetowej na rok 2019.

]]

Maląg apeluje do samorządów o wypłatę 500 plus przed świętami

czw., 2019-12-12 13:23
&lt![CDATA[

Minister zwraca uwagę w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej MRPiPS, że okres przed świętami Bożego Narodzenia to dla rodzin czas wzmożonych wydatków.

"Dla znacznej grupy polskich rodzin świadczenia z różnych systemów wsparcia materialnego, w szczególności programu +Rodzina 500 plus+, ale też świadczeń rodzinnych czy świadczeń z funduszu alimentacyjnego, stanowią ważną, a czasami główną, pozycję domowego budżetu" – pisze w liście do wojewodów i samorządowców minister rodziny.

Maląg zaapelowała w nim o jak najszybsze przekazanie przez wojewodów samorządom środków na wypłaty przez nie w grudniu należnych świadczeń, tak, aby środki te mogły trafić do rodzin przed Bożym Narodzeniem.

"Proszę również o bieżące monitorowanie stanu realizacji wypłat przez samorządy należnych świadczeń w grudniu, a także o szybkie interweniowanie na wszelkie pojawiające się sygnały o zagrożeniu otrzymania tych świadczeń przed świętami przez osoby do nich uprawnione. Poza tym każdy z nas pragnie, aby święta Bożego Narodzenia były wyjątkowe, dołóżmy zatem wszelkich starań by takie właśnie były" – pisze szefowa MRPiPS.

Od 1 lipca br. świadczenie wychowawcze "500 plus" przysługuje na wszystkie dzieci do 18. roku życia, bez względu na dochody uzyskiwane przez rodzinę. Według szacunków ministerstwa po rozszerzeniu formuły programu "Rodzina 500 plus", ze wsparcia może skorzystać ok. 6,8 mln dzieci.

]]

Wpłaty do PPK od świadczeń niepieniężnych

czw., 2019-12-12 11:40
&lt![CDATA[

W takiej sytuacji podmiot zatrudniający nie będzie mógł pobrać wpłat od uczestnika PPK. Innymi słowy, będzie zobowiązany do ich naliczenia i dokonania tylko w części finansowanej przez siebie.

Zgodnie z treścią art. 28 ust. 2 ustawy o PPK (Dz.U. z 2019 r. poz. 1102) podmiot zatrudniający jest obowiązany do obliczenia i dokonania do wybranej instytucji finansowej wpłat finansowanych przez ten podmiot oraz do obliczenia, pobrania od uczestnika programu i dokonania do wybranej instytucji finansowej wpłat finansowanych przez tego uczestnika.

Wpłaty stanowią odpowiedni procent wynagrodzenia w rozumieniu ustawy o PPK. Przez wynagrodzenie należy rozumieć podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe uczestnika programu, o której mowa w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 300 ze zm. – dalej ustawa o s.u.s.). Zgodnie z art. 18 tej ustawy podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe stanowi przychód w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych uzyskiwany z tytułu zatrudnienia w ramach stosunku pracy, z wyłączeniami wskazanymi w art. 18 ust. 2 ustawy o s.u.s. oraz par. 2 rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej z 18 grudnia 1998 r. w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (Dz.U. nr 161, poz. 1106).

Za przychody m.in. ze stosunku pracy uważa się natomiast wszelkiego rodzaju wypłaty pieniężne oraz wartość pieniężną świadczeń w naturze bądź ich ekwiwalenty, bez względu na źródło finansowania tych wypłat i świadczeń. Oznacza to, że jeśli dane świadczenia niepieniężne nie są wyłączone z podstawy wymiaru składek na wskazane wyżej ubezpieczenia, również ich wartość stanowi przychód ze stosunku pracy, który należy wliczyć do podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne, od której to podstawy nalicza się wpłaty do PPK.

W sytuacji gdy uczestnik PPK nie otrzymał w danym miesiącu żadnego wynagrodzenia poza świadczeniem niepieniężnym stanowiącym podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, bo np. cały miesiąc jest na zwolnieniu lekarskim, podmiot zatrudniający jest zobowiązany do naliczenia i dokonania wpłat do PPK tylko tych finansowanych przez siebie. Podmiot zatrudniający nie będzie miał bowiem możliwości pobrania wpłat z wynagrodzenia uczestnika programu, ponieważ ono nie zostanie uczestnikowi wypłacone.

Więcej na temat PPK na mojeppk.pl i pod nr telefonu 800 775 775.

]]

Pracodawca zwróci świadczenie za fikcyjnego pracownika. Sąd dał ZUS broń do walki z wyłudzającymi zasiłki

czw., 2019-12-12 11:02
&lt![CDATA[

Prezes SN, przewodniczący składowi Izby Pracy i Ubezpieczeń SN Józef Iwulski w przytoczonym w dzienniku uzasadnieniu mówił, że uzyskanie zwrotu od płatnika jest w praktyce łatwiejsze, bo są to często pracodawcy prowadzący szeroko zakrojoną działalność gospodarczą. "Jeżeli odpowiadają za wypłatę nienależnego świadczenia z ZUS, to od nich należy dochodzić jego zwrotu" - wskazywał.

"Dochodzenie zwrotu od świadczeniobiorców bywa nieskuteczne. A ZUS ma obowiązek dbania o skuteczne dochodzenie zwrotu nienależnie pobranych świadczeń z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, bo to leży w interesie pozostałych ubezpieczonych i państwa" - stwierdził Iwulski.

Według radcy prawnego Andrzeja Radzisława, z którym rozmawiała "Rz", taka uchwała jest słuszna, jednak może spowodować duże komplikacje dla przedsiębiorców. "ZUS od lat w zasadzie z automatu kwestionuje wszystkie umowy zawierane z kobietami, szczególnie wyżej wynagradzanymi, które – jak się później w krótkim czasie okazuje – są w ciąży i korzystają z zasiłku macierzyńskiego" - powiedział.

"Ta uchwała SN daje ZUS potężne narzędzie do ręki. Jeśli kontrolerom uda się zakwestionować taką umowę, pracodawca będzie musiał z własnej kieszeni zwrócić cały wypłacony zasiłek. A to może być nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych" - ocenił Radzisław.

]]

Nie będzie rewolucji w zwolnieniach lekarskich? Ministerstwo wycofuje się ze zmian

czw., 2019-12-12 10:03
&lt![CDATA[ Jednak bez rewolucji?

O planowanych zmianach w zakresie dostępu do zasiłku chorobowego, macierzyńskiego i opiekuńczego poinformował niedawno Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów Leszek Skiba w piśmie z dnia 15 października 2019 r. stanowiącym odpowiedź na interpelację nr 33300 posłanki Joanny Muchy. Miały one obejmować:

wprowadzenie tzw. okresu wyczekiwania w odniesieniu do zasiłku opiekuńczego i macierzyńskiego oraz ustalenie okresu wyczekiwania na zasiłki (90 dni dla ubezpieczonych obowiązkowo, 180 dni dla ubezpieczonych dobrowolnie);wprowadzenie zasady, zgodnie z którą powstanie prawa do nowego okresu zasiłkowego następuje tylko w przypadku, gdy ponowne zachorowanie nastąpi po upływie 90 dni od zakończenia poprzedniej niezdolności do pracy, niezależnie od tego, czy ponowne zachorowanie spowodowane jest tą samą, czy inną przyczyną niezdolności do pracy.

Wydłużony miał być zatem okres wyczekiwania do 90 dni dla ubezpieczonych obowiązkowo (obecnie 30 dni) i 180 dni dla ubezpieczonych dobrowolnie (obecnie 90 dni).

Ponadto zmianie miało ulec obliczanie okresu zasiłkowego poprzez zrezygnowanie z rozróżniania przyczyn niezdolności do pracy. Prawo do nowego okresu miało następować dopiero po upływie 90 dni od zakończenia poprzedniej niezdolności do pracy (obecnie: 60 dni, ale przy tej samej przyczynie niezdolności do pracy).

Planowano również wprowadzenie okresu wyczekiwania w odniesieniu do zasiłku opiekuńczego oraz macierzyńskiego. Obecnie takie okresy nie obowiązują w przypadku ww. świadczeń.

Proponowane zmiany spotkały się z krytyką. Posłanka Lewicy Marcelina Zawisza na konferencji prasowej określiła je jako „karanie ludzi za to, że chorują”. Jak pisał PAP zdaniem posłanki miało to doprowadzić do dramatycznej sytuacji, w której ludzie będą się bali brać zwolnienia lekarskie.

Okazuje się jednak, że obawy pracowników mogą okazać się przedwczesne. W dniu 11 grudnia 2019 r. na Twitterze Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zaprzeczyło bowiem, aby prowadziło prace w zakresie wypłaty zasiłków chorobowych.

]]

Sopot zwraca się do Senatu w sprawie świadczeń

czw., 2019-12-12 09:41
&lt![CDATA[

Skoro już pięć lat trwa okres bezczynności rządu, który wciąż nie zrealizował wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK), to senatorowie powinni zainicjować proces legislacyjny służący jego wykonaniu. Z takim apelem wystąpił Jacek Karnowski, prezydent Sopotu w piśmie skierowanym do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego.

Dotyczy ono orzeczenia trybunału z 21 października 2014 r., w którym sędziowie uznali za niezgodne z konstytucją uzależnianie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego od kryterium wieku powstania niepełnosprawności (18 lub 25 lat). I chociaż wskazywali na konieczność podjęcia bezzwłocznych zmian w ustawie z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych (tj. Dz.U. z 2018 r. poz. 2220 ze zm.), to do tej pory jej przepisy nie uległy modyfikacjom w tym zakresie. W efekcie opiekunowie są podzieleni, bo ci zajmujący się osobą, która stała się niepełnosprawna w dzieciństwie lub w trakcie nauki, mogą korzystać z wynoszącego 1583 zł świadczenia. Pozostali mogą ubiegać się o specjalny zasiłek opiekuńczy w kwocie 620 zł, który dodatkowo jest powiązany z wymogiem spełnienia kryterium dochodowego.

Jak podkreśla Jacek Karnowski, zarówno opiekunowie, jak i samorządy z niecierpliwością czekają na nowelizację ustawy uwzględniającą wyrok. Jedynie nieliczne gminy, w tym m.in. Sopot, zdecydowały się automatycznie przyznawać świadczenie pielęgnacyjne zgodnie z orzeczeniem trybunału. Jednak większość samorządów z obawy przed konsekwencjami związanymi z możliwością kontroli i nałożenia kary (taki los spotkał właśnie Sopot), nadal stosuje niekonstytucyjny przepis. Opiekunom pozostaje więc walczyć o swoje prawa w sądzie. Problem w tym, że ścieżka odwoławcza jest długa, czasochłonna i stresująca. Zdaniem Jacka Karnowskiego nakazywanie im dochodzenia swoich uprawnień w procedurze odwoławczo-skargowej jest nieludzkie, bo zamiast opiekować się swoim niesamodzielnym krewnym, muszą biegać po sądach, walcząc o należną im sprawiedliwość.

Dlatego z uwagi na dobro niepełnosprawnych oraz równy stosunek wszystkich obywateli wobec państwa, Jacek Karnowski zwrócił się do Senatu o przygotowanie odpowiedniej nowelizacji przepisów, która uwzględni wyrok TK. ©℗

]]

Projekt ws. trzynastej emerytury w konsultacjach społecznych

śr., 2019-12-11 22:55
&lt![CDATA[

W tym tygodniu w informacji opublikowanej w wykazie prac Rady Ministrów przekazano, że rząd chce wprowadzić coroczną wypłatę tzw. trzynastych emerytur, a w 2021 r. także jednorazową wypłatę tzw. czternastek.

Jak poinformował PAP resort rodziny projekt w sprawie tzw. trzynastych emerytur w środę trafił do konsultacji społecznych. Ministerstwo zaznaczyło jednocześnie, że tzw. czternasta emerytura będzie regulowana oddzielną ustawą.

"To niezwykle ważne i oczekiwane rozwiązanie, osoby starsze są grupą najbardziej zagrożoną ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Musimy pomagać tym, którzy najbardziej potrzebują wsparcia" – wskazała minister rodziny Marlena Maląg.

Przypomniała, że w marcowym badaniu CBOS pomysł wypłaty tzw. trzynastej emerytury pozytywnie oceniło 84 proc. badanych. "To pokazuje, że dodatkowe wsparcie dla emerytów i rencistów jest potrzebne i właśnie dlatego przygotowaliśmy projekt ustawy gwarantujący coroczną wypłatę tzw. Emerytury plus, który właśnie trafił do konsultacji społecznych" – dodała szefowa MRPiPS.

Zaznaczyła, że jest to wsparcie finansowe szczególnie ważne dla osób pobierających niskie świadczenia emerytalno-rentowe. "Osoby starsze są grupą najbardziej zagrożoną ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Musimy pomagać tym, którzy najbardziej potrzebują wsparcia" – podkreśliła Maląg.

Jak podał resort rodziny, pieniądze będą wypłacane z urzędu w takiej formie, w jakiej pobierana jest obecnie emerytura. Z kwoty świadczenia nie będą też dokonywane potrącenia i egzekucje, nie będzie też ona wliczana do dochodu.

Z danych przekazanych przez MRPiPS wynika, że dodatkowe roczne świadczenie pieniężne w 2020 r. zostałoby wypłacone dla ok. 9,8 mln osób, w tym 285 tys. rencistów socjalnych i ok. 19 tys. osób pobierających rodzicielskie świadczenie uzupełniające. W 2020 r. ma to kosztować ok. 11,75 mld zł, a w roku 2021 – ok. 22,7 mld zł.

Ministerstwo podało, że proponowane rozwiązanie będzie zastosowane do emerytur i rent w systemie powszechnym, do emerytur i rent rolników, służb mundurowych, emerytur pomostowych, świadczeń i zasiłków przedemerytalnych, rent socjalnych, nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych, rodzicielskich świadczeń uzupełniających oraz rent inwalidów wojennych i wojskowych.

To, że od 2020 r. tzw. trzynasta emerytura będzie gwarantowana ustawą i będzie rozwiązaniem stałym zapowiedział w swoim exposé premier Mateusz Morawiecki. "Trzynastka" po raz pierwszy została wypłacona w 2019 r. Wsparcie trafiło łącznie do 9,8 mln osób.

]]

Mały ZUS plus dopiero od lutego 2020 r.? Komisje sejmowe za opóźnieniem ustawy

śr., 2019-12-11 18:57
&lt![CDATA[

Przygotowanym przez resort rozwoju projektem ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej zajmowały się komisje Polityki Społecznej i Rodziny oraz Finansów Publicznych.

Według pierwotnych planów resortu ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2020 r., jednak w trakcie posiedzenia poseł PiS Andrzej Kosztowniak zgłosił poprawkę odsuwającą tę datę o miesiąc - do 1 lutego 2020 r. Wniosek ten uzasadnił harmonogramem prac Sejmu i Senatu oraz koniecznością zapewnienia odpowiedniego czasu dla prezydenta.

Wprowadzenie Małego ZUS plus jest - według resortu rozwoju - odpowiedzią na postulaty przedsiębiorców, którzy chcieli rozszerzenia obowiązującego do 1 stycznia 2019 r. tzw. Małego ZUS, czyli rozwiązania obniżającego składki na ubezpieczenia społeczne osób fizycznych wykonujących działalność gospodarczą na mniejszą skalę.

Rozwiązania zaproponowane przez Ministerstwo Rozwoju przewidują, że aby skorzystać z nowego rozwiązania w 2020 r., trzeba będzie wykazać roczny przychód za 2019 r. nie przekraczający 120 tys. zł. Oznacza to niemal dwukrotne podniesienie progu w stosunku do mijającego roku (z 63 do 120 tys. zł). W tym przypadku składki będą liczone od dochodu i będą niższe średnio o kilkaset złotych miesięcznie.

Projekt przewiduje, że obniżoną składkę będzie można opłacać maksymalnie przez 36 miesięcy (3 lata) w ciągu kolejnych 60 miesięcy kalendarzowych (5 lat) prowadzenia działalności. Po tym okresie z ulgi będzie można skorzystać ponownie. Jak uzasadniał podczas posiedzenia komisji wiceminister rozwoju Marek Niedużak, czasowe ograniczenie ulgi jest konieczne, aby płacący niższe składki przedsiębiorcy mogli uzbierać staż wymagany do emerytury.

Z argumentami tymi nie zgadzali się obecni na posiedzeniu komisji przedstawiciele biznesu, w tym Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz, który postulował zdecydowane rozszerzenie możliwości korzystania z ulgi. Propozycje te nie spotkały się jednak z aprobatą resortu rozwoju.

Projekt przewiduje, że z rozwiązania obniżonego ZUS-u nie będą mogli skorzystać przedsiębiorcy, którzy wykonują działalność na rzecz swoich byłych pracodawców. Jak wyjaśniał Marek Niedużak, chodzi o to, aby zapobiegać zjawisku „wypychania” pracowników z etatu na samozatrudnienie.

Projekt trafi teraz do drugiego czytania.

]]

Ardanowski: Pracujemy nad wprowadzeniem obowiązkowych ubezpieczeń w rolnictwie

wt., 2019-12-10 20:18
&lt![CDATA[

"Pracujemy w tej chwili nad zmianą systemu ubezpieczenia majątkowego upraw i zwierząt, właśnie w kierunku postulowanym przez kolejne organizacje rolnicze, czyli ubezpieczeń obowiązkowych, tak jak to ma miejsce w komunikacji" - powiedział minister podczas posiedzenia senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Ardanowski mówił, że organizacje rolnicze "zaczynają się coraz bardziej domagać wprowadzenia nowych zasad ubezpieczeń majątkowych w rolnictwie".

Poinformował, że jego resort pracuje nad systemem, "który sprawiłby, że firmy ubezpieczeniowe chciałyby działać w zakresie ubezpieczeń rolnych". "W tej chwili żadna nie chce - pięć zmuszonych do tego towarzystw ubezpieczeniowych robi tylko minimum, żeby się (...) nikt nie czepiał. Nie chce niczego ubezpieczać, bo boi się ryzyka - upadku firmy i strat, które przekroczą wpływy ze składek" - ocenił.

"Jeżeli będzie ubezpieczenie obowiązkowe wszystkich 15 mln hektarów w Polsce, to wtedy nie ma obawy, że ryzyko jest wielkie, bo zjawisko nigdy nie wystąpi w całym kraju, składki mogą być bardzo niskie" - dodał.

Przypomniał że na początku lat 90-tych na wniosek organizacji rolniczych został zniesiony obowiązek ubezpieczenia upraw. "Teraz organizacje rolnicze domagają się przywrócenia obowiązkowych ubezpieczeń" - zaznaczył.

]]

Pierwsza inicjatywa ustawodawcza Senatu. Komisje za projektem ws. emerytur kobiet z rocznika 1953

wt., 2019-12-10 17:54
&lt![CDATA[

Zgodnie z projektem o ponowne przeliczenie emerytury będą mogły wnioskować osoby, które zdecydowały się przejść na wcześniejszą emeryturę przed tym, gdy ogłoszono przepisy, zgodnie z którymi późniejsze emerytury są pomniejszane o wypłacone tzw. emerytury wcześniejsze. W takiej sytuacji znalazły się przede wszystkim kobiety urodzone w 1953 r.

Zgodnie z proponowanymi przepisami ta grupa emerytów mogłaby złożyć wniosek o ponowne przeliczenie emerytury. Przysługiwałoby im także wyrównanie za okres, w którym pobierali zaniżone świadczenie. Senator Marek Borowski poinformował, że z szacunków ZUS wynika, że z nowych przepisów mogłoby skorzystać ok. 44 tys. osób.

O pilne przeprowadzenie inicjatywy senackiej w sprawie emerytur kobiet z rocznika 1953 do marszałka Senatu zwrócił się rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Rzecznik podkreślił, że w przypadku tych kobiet emerytury są nawet o kilkaset złotych niższe niż powinny.

Na początku marca Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepis, na którego podstawie emerytury kobiet urodzonych w 1953 r., przyznawane po ukończeniu powszechnego wieku emerytalnego, były pomniejszane o wypłacone dotychczas tzw. emerytury wcześniejsze. Przepis ten nie budziłby wątpliwości, gdyby został ogłoszony przed momentem podejmowania przez tę grupę kobiet decyzji o przejściu na wcześniejszą emeryturę. Zdaniem TK wprowadzenie mechanizmu potrącania kwot pobranych świadczeń w stosunku do kobiet z rocznika 1953 nastąpiło z naruszeniem konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

]]

Ojcowie na opiece, ale jak długo? Polskie przepisy mogą nie spełnić wymogów

wt., 2019-12-10 09:17
&lt![CDATA[

W ciągu pięciu ostatnich lat liczba mężczyzn, którzy korzystają z urlopu ojcowskiego, wzrosła o ponad 70 proc. Ta pozytywna tendencja może jednak przyhamować w związku z koniecznymi zmianami w prawie. Kraje członkowskie Unii Europejskiej mają ok. 2,5 roku na wdrożenie dyrektywy w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Wpłynie ona na zasady wykorzystywania urlopów na dzieci, w tym przez ojców. Zyskają oni wyłączne prawo do co najmniej dwóch miesięcy urlopu rodzicielskiego, ale jednocześnie mogą stracić obecną swobodę co do terminu skorzystania z ojcowskiego. A to prawdopodobnie wpłynie na jego popularność.

Polskie przepisy mogą nie spełnić wymogów

Obecnie pracujący mężczyzna-rodzic ma prawo do urlopu ojcowskiego w wymiarze do dwóch tygodni. Może je wykorzystać w ciągu dwóch pierwszych lat życia dziecka. Tak ukształtowane uprawnienie rodzicielskie systematycznie zyskuje na popularności. W pierwszej połowie 2019 r. skorzystało z niego rekordowe 88,5 tys. pracowników (czyli o 24,7 tys. więcej niż w 2016 r. i aż o 37,1 tys. więcej niż w 2014 r.).

Ta znacząca swoboda co do terminu skorzystania z ojcowskiego może być jednak ograniczona. Wynika to ze wspomnianej dyrektywy 2019/1158 z 20 czerwca 2019 r. (Dz.U. L 188/79). Jej przepisy nie przesądzają tego wprost – art. 4 zobowiązuje jedynie państwa członkowskie UE do zapewnienia pracownikom prawa do urlopu ojcowskiego w wymiarze co najmniej dziesięciu dni roboczych, który przysługuje z okazji narodzin dziecka. Ale już motyw 19. dyrektywy wskazuje, że „urlop ojcowski powinien być wykorzystywany w okresie narodzin dziecka i wyraźnie wiązać się z tym wydarzeniem, a jego celem powinno być sprawowanie opieki”. Ma to nie tylko zachęcić do dzielenia się obowiązkami rodzicielskimi między kobietami i mężczyznami, ale także „umożliwić wczesne tworzenie więzi między ojcami i dziećmi”.

Takie sformułowanie sugeruje, że polskie przepisy najprawdopodobniej nie spełniają wymogu wynikającego z dyrektywy. Trudno bowiem uznać, że okres dwóch lat od przyjścia dziecka na świat to „okres jego narodzin”. Jeśli ustawodawca zdecyduje się skrócić czas na wykorzystanie ojcowskiego (np. do pół roku od narodzin), to może to wpłynąć na jego popularność. Będzie znacznie mniej czasu na jego wykorzystanie.

Trzeba uważać, by nie wylać dziecka z kąpielą

– Trudno jednoznacznie przewidzieć, w jaki sposób ewentualna zmiana przepisów wpłynie na decyzje mężczyzn o skorzystaniu z urlopu ojcowskiego. Ale trzeba liczyć się z ryzykiem zmniejszenia się liczby korzystających z takiego uprawnienia – wskazuje prof. Mirosław Grewiński, prezes Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej.

Podobnie uważa dr Dorota Głogosz z Zakładu Problemów Rodziny Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

– Powinniśmy starannie rozważyć tę kwestię, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Polskie przepisy dotyczące uprawnień rodzicielskich są równie korzystne, a w pewnych zakresach nawet korzystniejsze od tych unijnych. Są też dostosowane do naszego modelu rodziny – tłumaczy.

Eksperci zalecają nie tylko rozwagę, ale też szczegółowe przeanalizowanie obecnych tendencji.

– Trzeba sprawdzić, w jakich okresach – na przestrzeni dopuszczalnych dwóch lat – mężczyźni korzystają obecnie z ojcowskiego. Moim zdaniem nie powinniśmy obecnie zmieniać przepisów, które regulują jego udzielanie. Dłuższy okres na wybranie urlopu zachęca do skorzystania z niego – wyjaśnia prof. Irena Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Dwa miesiące na opiekę, ale czy płatne?

Ewentualną rekompensatą dla mężczyzn (jeśli skróciłby się czas na wybranie ojcowskiego) może być to, że zyskają oni większe gwarancje w zakresie urlopu rodzicielskiego. Dyrektywa wskazuje, że państwa członkowskie mają zapewnić rodzicom prawo do co najmniej czterech miesięcy takiej płatnej opieki nad dzieckiem, z których dwa nie mogą być przeniesione na drugiego z opiekunów (czyli np. ojciec nie może zrzec się ich na rzecz matki).

Taka zmiana nie oznacza jednak, że mężczyźni automatycznie zaczną częściej korzystać z rodzicielskiego. Zapewne będą brać pod uwagę wiele czynników, w tym te finansowe. Wspomniany urlop jest płatny w 60 proc. lub 80 proc. (w zależności od początkowej deklaracji rodziców; urlop ojcowski jest płatny w 100 proc.). A mężczyźni przeciętnie zarabiają więcej niż kobiety.

– Czynnik finansowy ma bardzo istotne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o wykorzystaniu urlopów na dzieci. Rodzice biorą pod uwagę, w jaki sposób wpłynie to na budżet domowy – wskazuje prof. Grewiński.

Ostatecznie to rząd będzie musiał wyważyć wszystkie tego typu argumenty (w trakcie dostosowywania polskich przepisów do dyrektywy).

– Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem jest zachowanie dobrowolności w zakresie korzystania z uprawnień przysługujących na dzieci. Rodzice powinni zachować w tym zakresie jak najszersze prawo wyboru – uważa dr Głogosz.

Zwolennicy rozwiązań zawartych w dyrektywie też przedstawiają jednak istotne argumenty.

– Zmiany, które wprowadzają przepisy unijne, przyczynią się do większej akceptacji społecznej dla dzielenia się obowiązkami rodzicielskimi – podsumowuje prof. Kotowska. 

Ojcowie mają zyskać prawo do dwóch miesięcy urlopu rodzicielskiego, ale mogą stracić obecną swobodę dotyczącą terminu skorzystania z ojcowskiego

]]