Gazeta Prawna

Subskrybuje zawartość
Zaktualizowano: 10 godzin 3 min. temu

Maląg: Na program "Maluch plus" przeznaczmy 450 mln zł rocznie

pon., 2020-09-21 13:36
&lt![CDATA[

W poniedziałek w Głowience Marlena Maląg uczestniczyła w otwarciu żłobka współfinansowanego z tego programu.

Zaznaczyła, że "również na rok 2021 konkurs już jest ogłoszony po to, aby samorządowcy, ale także podmioty prywatne mogły jak najwcześniej złożyć swoje aplikacje".

"Abyśmy mogli w tym roku i na początku przyszłego już podpisać umowy, aby rozpoczęła się realizacja zadań" – mówiła.

Przypomniała, że "polityka tworzenia dobrego czasu dla polskich rodzin rozpoczęła się 2015 r".

"Fundamentem działań rządu zarówno pani premier Beaty Szydło, jak i dziś pana premiera Mateusza Morawieckiego było tworzenie dobrego wizerunku rodziny. Wsparcie finansowe rodziny, ale także, a może nawet przede wszystkim, podniesienie godności polskiej rodziny" – zauważyła.

Minister podkreśliła, że wszystkie programy wspierania rodziny będą kontynuowane. "To jest zagwarantowane" – dodała

"Nas stać na to, aby inwestować w rodzinę, dlatego że inwestycja w rodzinę jest kołem zamachowym rozwoju naszej gospodarki, również w tym trudnym czasie, w którym jesteśmy od początku marca, kiedy walczymy z pandemią koronawirusa" – powiedziała.

Zwróciła uwagę, że przez ostatnie trzy miesiące stopa bezrobocia kształtuje się na poziomie 6,1 proc. "Sytuacje mogą teraz poprawiać, zmieniać przede wszystkim inwestycje. Te duże inwestycje rządowe, te inwestycje wspomagane przez rząd takie, jak m.in. program +Maluch plus+ i inne inwestycje" – wyjaśniła.

Otwarty w Głowience żłobek program "Maluch plus" wsparł kwotą 0,5 mln zł. Jest trzecim obiektem żłobkowym w gminie, który został dofinasowany z tego programu.

"Nam przede wszystkim zależy, aby stworzyć takie warunki, aby rodzice po okresie macierzyństwa, urlopu rodzicielskiego mogli podjąć decyzje – czy mama wraca do pracy, czy świadomie zostaje w domu i opiekuje się dzieckiem. Aby to spełnić, musi być zagwarantowana opieka nad dziećmi do lat trzech" – mówiła minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

W poniedziałek minister Maląg oprócz Głowienki odwiedzi też Rzeszów. Tam zaplanowano podpisanie przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz gminy Tryńcza i Adamówka umowy dotyczącej utworzenia centrów usług społecznych.

]]

ZUS zwróci miliony z nadpłat. 800 tys. firm może odzyskać należności

pon., 2020-09-21 09:15
&lt![CDATA[

Prawie 800 tys. firm, którym ZUS zaliczył zapłacone składki na poczet należności za kwiecień i maj, otrzyma zwolnienie za te miesiące. Powstałe z tego powodu nadpłaty zakład zaksięguje na poczet przyszłych zobowiązań lub wypłaci płatnikowi na jego wniosek. Wszystko za sprawą nowelizacji przepisów, która obowiązuje od niedzieli. – Odpowiada ona na postulaty przedsiębiorców i została rekomendowana przez ZUS – mówi Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Szacuje się, że łączna wartość nadpłat wyniesie ok. 600 mln zł.

Zwolnienie z należności do ZUS to główne narzędzie mające pomóc przedsiębiorcom w czasie epidemii. Jednak w praktyce nie wszyscy mogli skorzystać z ulgi za pełne trzy miesiące (od marca do maja 2020 r.). – Do tej pory przedsiębiorca nie mógł uzyskać zwolnienia ze składek, które zostały uregulowane. Umorzeniu podlegały bowiem tylko te nieopłacone. W tej grupie znaleźli się zarówno przedsiębiorcy, którzy opłacili składki np. w obawie przed powstaniem zaległości, która mogłaby przeszkodzić im w uzyskaniu innych form pomocy z tarczy antykryzysowej, jak i tacy, którzy posiadali nadpłatę pokrywającą pełne składki, np. za kwiecień lub maj, którą ZUS z urzędu zaliczył na poczet należności – mówi radca prawny Marcin Cetnarowicz z SSW Pragmatic Solutions.

Sytuację zmienia nowelizacja ustawy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 1423), która weszła w życie 20 września.

Jak tłumaczy Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS, dzięki niej firmy, które złożyły wniosek o zwolnienie ze składek i jednocześnie opłaciły należności do ZUS za miesiące objęte tym wnioskiem albo posiadały nadpłatę, uzyskają pełną ulgę. – Wcześniej ZUS ograniczały przepisy, które nie przewidywały takiej możliwości. Obowiązywała bowiem zasada, że zwolnieniu podlegają wyłącznie składki nieopłacone za kwiecień i maj – wyjaśnia rzecznik.

Co teraz?

Jak po wejściu w życie nowych regulacji mają zachować się przedsiębiorcy? Paweł Żebrowski wyjaśnia, że po zmianie przepisów płatnicy, którzy do 30 czerwca złożyli wniosek o zwolnienie za trzy miesiące, ale go nie otrzymali (ze względu na opłacone składki), nie muszą składać dokumentów o ponowne rozpatrzenie sprawy. – ZUS zrobi to z urzędu po 20 września. Zakład poinformuje o tym płatników na Platformie Usług Elektronicznych, a tych, którzy nie mają swojego profilu – listownie – zapowiada.

Tłumaczy też, że nadpłata powstała w związku z umorzeniem składek może zostać wykorzystana na dwa sposoby. – ZUS zaliczy ją na poczet przyszłych należności (do tego wniosku nie trzeba) lub zwróci na wniosek płatnika – wyjaśnia rzecznik.

Podkreśla jednocześnie, że zwrot nadpłaty będzie możliwy po ustaleniu wysokości umorzenia. Natomiast wniosek w tej sprawie należy złożyć najpóźniej przed upływem terminu opłacenia kolejnej składki, czyli na przełomie września i października.

ZUS szacuje, że w wyniku nowelizacji, po ponownym rozpatrzeniu wniosków i umorzeniu należnych składek za kwiecień i maj, na kontach nawet 800 tys. firm powstaną nadpłaty o łącznej wartości ok. 600 mln zł.

Komplikacje

Problem w tym, że – jak zauważa Marcin Cetnarowicz – część firm, które w poprzednim stanie prawnym nie uzyskały zwolnienia, postanowiła uzyskać np. dofinansowanie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych do wynagrodzeń oraz składek na ubezpieczenia społeczne należnych od pracodawcy. W wielu przypadkach zdążyły już tę pomoc uzyskać, wykorzystać, a nawet się z niej rozliczyć.

– Nie wiadomo, jak mają się one teraz, po wejściu w życie omawianej nowelizacji, zachować. Uzyskają przecież zwolnienie z opłacenia składek, które zostały już częściowo sfinansowane przez państwo. Może to skutkować uzyskaniem przez te podmioty podwójnej pomocy, ponieważ skorzystają jednocześnie z dofinansowania oraz zwolnienia tej samej kwoty składek – zauważa mecenas.

Co w takiej sytuacji mają zrobić przedsiębiorcy? Organ rentowy nie udziela odpowiedzi na to pytanie. – Zwolnienie z opłacania składek nie jest uzależnione od otrzymania dofinansowania FGŚP. ZUS nie ma danych dotyczących przyznania tej formy pomocy – mówi Paweł Żebrowski.

Zapytaliśmy o to samo Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Do zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Z kolei zdaniem Katarzyny Przyborowskiej, radcy prawnego, ekspertki z zakresu ubezpieczeń społecznych, płatnik powinien poinformować o zwolnieniu wojewódzki urząd pracy (WUP), z którego otrzymał dofinansowanie. – Organ będzie musiał rozstrzygnąć tę kwestię i najpewniej zobowiąże płatnika do zwrotu nadwyżki. Brak reakcji po stronie przedsiębiorcy może wywołać negatywne konsekwencje w przypadku późniejszej kontroli – podkreśla.

Podobnego zdania jest mec. Cetnarowicz. W jego ocenie przedsiębiorca powinien zgłosić do WUP fakt uzyskania zwolnienia ze składek, skorygować rozliczenie dofinansowania z FGŚP i zwrócić wyliczoną nadwyżkę. – Zgodnie ze standardową umową, na podstawie której urząd pracy udziela dofinansowania, beneficjent jest zobowiązany do powiadomienia organu w terminie siedmiu dni roboczych o istotnych zmianach okoliczności mających wpływ na wysokość wypłacanych świadczeń. Wydaje się, że uzyskanie zwolnienia ze składek jest właśnie taką okolicznością – ocenia mecenas.

]]

Jesień z planami kapitałowymi. Firmy zapowiadają, że odłożą wdrożenie PPK na ostatnią chwilę

pon., 2020-09-21 08:00
&lt![CDATA[

– W najbliższych ośmiu tygodniach zrealizujemy szeroką kampanię informacyjną ‒ media i bezpośrednie szkolenia dla małych i średnich firm w całej Polsce – zapowiedział przed weekendem Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, instytucji odpowiedzialnej za wdrożenie programu PPK – pracowniczych planów kapitałowych.

Kampania przypadnie na finisz drugiej i trzeciej fali akwizycji PPK. Druga obejmuje firmy zatrudniające od 50 do 250 osób. Trzecia – mające od 20 do 50 zatrudnionych. Oba etapy kończą się w tym samym momencie. Drugi został przedłużony ze względu na kwarantannę w związku z pandemią.

– Już 45,9 proc. średnich i 13,1 proc. małych firm wybrało instytucję finansową – podawał w piątek Paweł Borys. Oznacza to, że na drugim etapie akwizycji do programu weszło już ok. 16,8 tys. przedsiębiorstw.

PPK są oferowane przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych, emerytalne i ubezpieczycieli. Większość z nich nie chce mówić o dotychczasowych wynikach akwizycji. Planują poczekać do finału wyścigu po klientów. Nie jest jednak tajemnicą, że część firm ma kłopoty z pozyskaniem chętnych do podpisania umów. Było to widać już po pierwszym etapie wdrażania programu – wśród największych firm. Sześć podmiotów ma mniej niż 1-proc. udział w dotychczas zgromadzonych aktywach.

Pod względem liczby umów z firmami na pozycję lidera wyszło TFI PZU, które informuje, że ma już w sumie ponad 9 tys. klientów. PKO TFI, które było na pierwszym miejscu na zamknięciu pierwszej tury akwizycji, teraz mówi o 4,5 tys. umów z firmami. Pekao TFI należące do grupy PZU chwali się przekroczeniem progu 2 tys. klientów.

Łukasz Kwiecień, wiceprezes PKO TFI, podkreślił, że sama liczba zawartych umów, istotna na pierwszym już dawno zakończonym etapie dla firm największych, nie jest celem na etapie przystępowania do programu mniejszych podmiotów. ‒ W naszym biznesie bowiem liczą się głównie zarządzane aktywa i liczba faktycznie inwestujących uczestników – stwierdził, dodając, że jedna firma z pierwszego etapu mogła zapewnić takie aktywa i tylu uczestników ile np. kilkadziesiąt małych firm z kolejnych etapów.

Wśród mniejszych podmiotów Axa zbliża się do tysiąca klientów, TFI Allianz ma na koncie ponad 600 umów na prowadzenie PPK, z czego więcej niż 500 zdobył w najnowszym rozdaniu, a NN Investment Partners TFI ma w sumie ok. 300.

– Generalnie firmy zapowiadają, że odłożą wdrożenie PPK na ostatnią chwilę, bo przez lockdown skupiły się na walce o przetrwanie i ratowaniu miejsc pracy. Trzeba im więc ten proces maksymalnie uprościć. Chodzi przede wszystkim o umożliwienie zdalnego, całkowicie online zawarcia umowy i udostępnienie narzędzi informatycznych, które usprawnią wprowadzenie programu i zautomatyzują obsługę – komentuje Mateusz Gołąb, szef projektu PPK w Axa.

– Ze względu na połączenie drugiej i trzeciej fali oraz dodatkowo okres urlopowy, widzimy, że dopiero we wrześniu większość pracodawców zintensyfikowała prace nad wyborem instytucji finansowej i wdrożeniem PPK. Spodziewamy się, że może to powodować spiętrzenie prac w najbliższych tygodniach – dodaje Anna Bąkała, członek zarządu TFI Allianz Polska.

Koronawirus stał się dla programu PPK przeszkodą, ale teraz w pewien sposób pomaga w prowadzeniu akwizycji. – To my przejmujemy cały ciężar związany z wdrożeniem PPK na siebie. Pracowników informujemy o oferowanych rozwiązaniach, a kadrowców przygotowujemy do ich obsługi. Oczywiście obecna sytuacja wymagała od nas zmiany podejścia i dostosowania się do panujących warunków. Właściwie od początku pandemii zmieniliśmy formę spotkań na zdalną, wykorzystując aplikacje internetowe i wirtualne pokoje telekonferencyjne – komentuje Jacek Janiuk, prezes Pekao TFI.

Firmy mają obowiązek wejścia do programu PPK. O sukcesie bądź jego braku decydować będzie zainteresowanie pracowników – ich udział jest dobrowolny. W drugiej i trzeciej fazie potencjalny rynek programu to 3,7 mln osób. O ich wyborze z jednej strony decydować będzie świadomość potrzeby posiadania oszczędności emerytalnych i rządowe dopłaty dla uczestników, z drugiej – sytuacja na rynku pracy, ale i na rynku kapitałowym. Najsłabsze fundusze zdefiniowanej daty od początku tego roku notują 7-, 8-proc. straty. Ale są też takie, które pokazują dwucyfrowe zyski.

– Krótkoterminowe stopy zwrotu nie powinny służyć wyborowi firmy zarządzającej PPK. To produkt o gigantycznym horyzoncie inwestycyjnym. Należy kierować się raczej doświadczeniem zarządzających i efektywnością w zarządzaniu, jaką znamy z dokonań innych funduszy inwestycyjnych, które od lat działają na rynku. Wsparcie ze strony instytucji, jeśli chodzi o kwestie księgowe, dziś wydaje się ważne, ale już za dwa‒trzy lata to nie będzie miało znaczenia. Wtedy ważne będzie to, jakie są efekty zarządzania pieniędzmi klientów – zwraca uwagę Michał Duniec, prezes firmy Analizy Online monitorującej rynek funduszy. 

]]

ZUS: 20 września ruszamy z wyrównywaniem nadpłat składek

sob., 2020-09-19 10:43
&lt![CDATA[

"ZUS dokona zwolnienia ze składek tych firm, których nadpłaty lub wpłaty zostały zaliczone na poczet składek podlegających zwolnieniu. Przepisy w tej sprawie wejdą w życie 20 września. Skorzysta z nich nawet 800 tys. firm. Nowelizacja odpowiada na postulaty przedsiębiorców i została rekomendowana przez ZUS" – podkreśla prof. Uścińska.

Zgodnie z nowelizacją, firmy, które złożyły wniosek o zwolnienie ze składek i jednocześnie opłaciły składki za miesiące objęte wnioskiem o zwolnienie, albo posiadały nadpłatę uzyskają pełne zwolnienie. Wcześniej ZUS nie mógł tego zrobić, bo nie przewidywały tego przepisy. Zgodnie z ustawą obowiązywała zasada, że zwolnieniu podlegają wyłącznie składki nieopłacone za kwiecień i maj.

Po zmianie przepisów nie należy składać do ZUS wniosków o ponowne rozpatrzenie sprawy. ZUS zrobi to z urzędu po 20 września, zgodnie z ustawowo wyznaczonym terminem. Zakład poinformuje o tym płatników na Platformie Usług Elektronicznych.

ZUS zwraca uwagę, że w wyniku nowelizacji, po ponownym rozpatrzeniu wniosków i umorzeniu należnych składek za kwiecień i maj, na kontach nawet 800 tys. firm powstaną nadpłaty o łącznej wartości ok. 600 mln zł. Będzie można wnioskować o zwrot nadpłaty.

ZUS jest jedną z głównych publicznych instytucji odpowiedzialnych za realizację zadań związanych z udzielaniem przedsiębiorcom pomocy na podstawie przepisów wprowadzonych tzw. tarczą antykryzysową. Łącznie Zakład zrealizował ponad 6,5 mln wniosków i udzielił wsparcia w różnych formach na około 25 mld zł.

"Wypłata świadczeń w ramach tarczy nie wpłynęła negatywnie na kondycje finansową Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jest ona obecnie bezpieczna i stabilna" - podkreśla prof. Uścińska.(PAP)

Autorka: Karolina Kropiwiec

kkr/ mhr/

]]

PPK przesunięte przez COVID-19. Jakie są aktualne terminy dla pracodawców

pt., 2020-09-18 09:00
&lt![CDATA[

Od 1 stycznia każda firma lub instytucja zatrudniająca co najmniej jedną osobę, podlegającą obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym, musi utworzyć Pracownicze Plany Kapitałowe dla swoich pracowników – poza wyjątkami określonymi ustawą.

Termin, w którym dane przedsiębiorstwo musi utworzyć PPK, zależy od wielkości firmy - czyli od liczby osób zatrudnionych. Pierwotnie ustawodawca ustalił następujące terminy wdrożenia PPK dla firm i sektora publicznego:

od 1 lipca 2019 r. – firmy zatrudniające co najmniej 250 osób według stanu na dzień 31 grudnia 2018 r.;od 1 stycznia 2020 r. – firmy zatrudniające co najmniej 50 osób według stanu na dzień 30 czerwca 2019 r.;od 1 lipca 2020 r. – firmy zatrudniające co najmniej 20 osób według stanu na dzień 31 grudnia 2019 r.;od 1 stycznia 2021 r. – pozostałe podmioty, w tym jednostki sektora finansów publicznych.

Zgodnie z ustawą z 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, firmy zatrudniające między 50 a 249 osób będą mogły zawrzeć umowę o zarządzanie PPK pół roku później niż planowano pierwotnie – termin upływa 27 października 2020 r.

Odpowiednio, przesunięciu ulega termin zawarcia umowy o prowadzenie PPK – a więc zapisania pracowników do PPK. Pracodawcy z II grupy będą musieli zrobić to do 10 listopada 2020 r. 

Należy pamiętać, iż obecnie na wdrożenie PPK zarówno w małych (II grupy) i średnich firmach (III grupy) składają się cztery ważne terminy:

do 25 września pracodawca i przedstawiciele pracowników (osób zatrudnionych) powinni wspólnie wybrać instytucję finansową, która będzie zarządzała środkami uczestników gromadzonymi w ramach PPK. Jeżeli porozumienie nie zostanie osiągnięte, wyboru instytucji dokonuje sam pracodawca;do 27 października pracodawca powinien zawrzeć z wybraną instytucją finansową umowę o zarządzanie PPK, która reguluje zasady prowadzenia programu u danego pracodawcy;nie później niż do 10 listopada pracodawca, działając w imieniu osób zatrudnionych, powinien zawrzeć z instytucją finansową umowę o prowadzenie PPK i dołączyć do niej listę uczestników programu. Umowa jest podstawą uczestnictwa poszczególnych pracowników w PPK; do 15 grudnia albo do 15 stycznia 2021 r. pracodawca jest zobowiązany odprowadzić pierwsze składki uczestników do programu – termin zależy od momentu wypłaty wynagrodzenia po zawarciu umowy o prowadzenie.

Dla IV grupy tj. pozostałych podmiotów zatrudniających i jednostek sektora finansów publicznych (bez względu na stan zatrudnienia) termin wprowadzenia PPK pozostaje bez zmian i jest to 1 stycznia 2021.

Terminy zawarcia umów:

dla jednostek sektora finansów publicznych:

umowa o zarządzanie PPK – najpóźniej do 26 marca 2021 r.,umowa o prowadzenie PPK − najpóźniej do 10 kwietnia 2021 r.

dla pozostałych podmiotów:

umowa o zarządzanie PPK − najpóźniej do 23 kwietnia 2021 r.,umowa o prowadzenie PPK − najpóźniej do 10 maja 2021 r.

PPK - co to takiego

Przypomnijmy, że Pracownicze Plany Kapitałowe to system długoterminowego oszczędzania, w którym gromadzone są prywatne oszczędności. Mimo, że program jest powszechny i mają zostać nim objęte wszystkie podmioty zatrudniające, to dla samego zatrudnionego program jest dobrowolny. Pracodawca i pracownik przekazują do PPK wpłaty podstawowe. Ponadto zarówno pracodawca, jak i pracownik mogą zadeklarować przekazywanie wpłat dodatkowych (dobrowolnych). Ich wysokość naliczana jest procentowo od wynagrodzenia brutto pracownika.

Pracodawca nie może sam z obowiązków zrezygnować – dokonywanie wpłat będzie jego obowiązkiem ustawowym. Nie wolno mu też potrącać tej kwoty z wynagrodzenia pracownika.

Aby w obowiązującym terminie utworzyć PPK dla swoich pracowników, pracodawca zawiera:

umowę o zarządzanie PPK z instytucją finansową wybraną w porozumieniu z zakładową organizacją związkową;umowę o prowadzenie PPK w imieniu i na rzecz osób zatrudnionych.

Ponadto pracodawca ma obowiązek prawidłowego obliczania wysokości wpłat oraz terminowego przekazywanie ich do wybranej instytucji finansowej.

Kto nie musi wdrażać PPK

Samozatrudniony, czyli osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą, o ile nie zatrudnia osób będących osobami zatrudnionymi w rozumieniu ustawy o PPK.Osoba fizyczna, która zatrudnia, w zakresie niezwiązanym z prowadzoną działalnością gospodarczą tego podmiotu, inną osobę fizyczną, w zakresie niezwiązanym z działalnością gospodarczą tej osoby (czyli na przykład osoby zatrudniające opiekunki do dzieci lub dorywczą pomoc domową).Mikroprzedsiębiorca, któremu wszystkie osoby zatrudnione złożyły deklarację rezygnacji z dokonywania wpłat.Pracodawca, który (w terminie, w którym ustawa o PPK ma dla niego zastosowanie) prowadzi PPE oraz nalicza i odprowadza składki podstawowe do PPE w wysokości co najmniej 3,5 proc. wynagrodzenia, jeżeli do PPE przystąpiło co najmniej 25proc. osób zatrudnionych. ]]

Znamy nazwisko nowego szefa inspekcji pracy

czw., 2020-09-17 15:38
&lt![CDATA[

Andrzej Kwaliński jest związany zawodowo z inspekcją pracy od ponad 30 lat. Wcześniej pełnił m.in. funkcję okręgowego inspektora pracy w Warszawie. Stanowisko wiceszefa PIP pełnił od listopada 2017 r.

DGP jako pierwsza informowała o licznych wątpliwościach i nieprawidłowościach w zarządzaniu Państwową Inspekcją Pracy przez Wiesława Łyszczka. W tym czasie intratne stanowiska w PIP (w tym m.in. wicedyrektorów departamentów) uzyskały osoby, które wcześniej nie pracowały w inspekcji, ale wywodzące się z Podkarpacia, z którego pochodzi też sam Wiesław Łyszczek („PIP – Praca i Przyjaciele”, DGP nr 120/2019 r.). Etaty zyskali także aktywni politycy PIS. Dla wybranych pracowników zorganizowano nawet przyspieszoną, zaoczną aplikację inspektorską

Opisaliśmy także m.in. przypadek nielegalnej inwigilacji przez główny inspektorat pracy. Ten ostatni pozyskał dane z PIT inspektora pracy z okręgu łódzkiego (o jego zarobkach) wykorzystując do tego uprawnienia kontrolne PIP.

]]

Prezes IPN o uchwale SN ws. ustawy dezubekizacyjnej: To haniebny wyrok

czw., 2020-09-17 15:18
&lt![CDATA[

Izba Pracy Sądu Najwyższego orzekła w środowej uchwale, że kryterium służby na rzecz totalitarnego państwa powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka.

"Wczoraj niepodległa Polska przegrała. Wyrok Sądu Najwyższego - haniebny wyrok - jest przegraną w niepodległej Polsce. Wyrok, który łamie wszelkie standardy, nawet dobrego obyczaju i przyzwoitości, bowiem na czele składu orzekającego stał człowiek, który orzekał we własnej sprawie" - powiedział Szarek.

Uchwałę siedmiu sędziów SN uzasadniał w środę prezes Izby Pracy sędzia Józef Iwulski, który - jak wynika z materiałów IPN - w 1976 r. odbył przeszkolenie wojskowe w ramach Szkoły Oficerów Rezerwy (SOR) w Ośrodku Szkolenia Wojskowej Służby Wewnętrznej w Mińsku Mazowieckim im. Feliksa Dzierżyńskiego. Następnie jako podchorąży w stopniu sierżanta odbył praktykę w Wydziale Prewencji Oddziału WSW w Krakowie.

Wojskowa Służba Wewnętrzna w latach 1957-90 była jednym z organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego; była wojskową służbą specjalną, odpowiedzialną m.in. za kontrwywiad wojskowy; wywodziła się z Głównego Zarządu Informacji WP.

Z materiałów archiwalnych IPN wynika też, że Józef Iwulski jako sędzia sądów wojskowych w 1982 r., czyli w okresie stanu wojennego w Polsce, orzekał w sprawach dotyczących działaczy opozycji niepodległościowej.

Uroczystość w 81. rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę odbyła się przy stołecznym Pomniku Poległym i Pomordowanym na Wschodzie, gdzie odsłonięta została tablica upamiętniająca śp. Wojciecha Ziembińskiego - wieloletniego działacza antykomunistycznego, współzałożyciela KOR-u, członka ROPCiO, który był inicjatorem budowy znajdującego się tam monumentu w postaci wagonu deportacyjnego z krzyżami, symbolizującego konsekwencje sowieckiej agresji.

]]

Wpłaty do PPK również po ustaniu zatrudnienia

czw., 2020-09-17 10:05
&lt![CDATA[

Tak. Ustanie zatrudnienia nie ma wpływu na obowiązek naliczenia i dokonania wpłat do PPK. Podmiot zatrudniający powinien naliczyć wpłaty do PPK, finansowane przez uczestnika PPK, od wynagrodzenia wypłaconego po ustaniu zatrudnienia zgodnie z ostatnią deklaracją tego uczestnika. W zakresie wpłat finansowanych przez podmiot zatrudniający należy naliczyć wpłaty w wysokości obowiązującej w terminie ich naliczenia zgodnie z umową o zarządzanie PPK.

Zgodnie z ustawą o pracowniczych planach kapitałowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1342; dalej ustawa o PPK) wpłaty do PPK finansowane przez podmiot zatrudniający są obliczane, a wpłaty finansowane przez uczestnika PPK są obliczane i pobierane w terminie wypłaty wynagrodzenia. Wpłat tych dokonuje się do instytucji finansowej w terminie do 15. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym zostały obliczone i pobrane. Wpłata podstawowa finansowana przez podmiot zatrudniający wynosi 1,5 proc. wynagrodzenia. Może on także zadeklarować w umowie o zarządzanie PPK dokonywanie wpłaty dodatkowej w wysokości do 2,5 proc. wynagrodzenia. Wpłata podstawowa finansowana przez uczestnika PPK wynosi 2 proc. wynagrodzenia, z możliwością jej obniżenia do nie mniej niż 0,5 proc. wynagrodzenia, jeżeli jego wynagrodzenie osiągane z różnych źródeł w danym miesiącu nie przekracza kwoty odpowiadającej 1,2-krotności minimalnego wynagrodzenia (obecnie 3120 zł).

Uczestnik PPK może zadeklarować wpłatę dodatkową w wysokości do 2 proc. wynagrodzenia. Deklaracja w zakresie finansowania wpłaty dodatkowej obowiązuje od momentu złożenia. Natomiast deklaracja w zakresie zmiany wysokości wpłaty dodatkowej lub rezygnacji z jej finansowania obowiązuje od miesiąca następującego po miesiącu, w którym uczestnik złożył zmianę deklaracji.

Wpłaty do PPK nalicza się od wynagrodzenia wypłaconego uczestnikowi PPK po ustaniu zatrudnienia, o ile przed jego wypłatą nie zrezygnował on z dokonywania wpłat do PPK. Przez wynagrodzenie uczestnika PPK należy rozumieć podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe, o której mowa w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 266, ze zm.), bez stosowania ograniczenia, o którym mowa w art. 19 ust. 1 tej ustawy (tzw. trzydziestokrotność), oraz z wyłączeniem podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe przebywających na urlopie wychowawczym, pobierających zasiłek macierzyński lub zasiłek w wysokości zasiłku macierzyńskiego.

Tylko w sytuacji, gdy po ustaniu zatrudnienia uczestnika PPK doszło do rozwiązania umowy o zarządzanie PPK zawartej z instytucją finansową, która jest stroną umowy o prowadzenie PPK zawartej w imieniu i na rzecz tego uczestnika PPK, podmiot zatrudniający nie jest zobowiązany do naliczenia, pobrania i dokonania wpłat do PPK od wynagrodzenia wypłaconego po rozwiązaniu umowy o zarządzanie PPK. 

]]

Świadczenia rodzinne i fundusz alimentacyjny: Zmiany prawa nie zwiększyły strumienia pieniędzy na dzieci

czw., 2020-09-17 09:25
&lt![CDATA[

Już tylko 1,76 mln dzieci, o 244 tys. mniej niż w 2019 r., jest uprawnionych do zasiłku rodzinnego. Tak wynika z najnowszych danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej obejmujących pierwsze półrocze 2020 r. Podobnie wygląda sytuacja ze świadczeniami z Funduszu Alimentacyjnego (FA), które w tym roku otrzymuje 221 tys. dzieci. Niestety wszystko wskazuje na to, że ta tendencja spadkowa będzie się utrzymywać, a w przypadku wsparcia z funduszu może jej nie zatrzymać nawet wchodząca w życie od przyszłego miesiąca podwyżka kryterium dochodowego oraz wprowadzenie zasady „złotówka za złotówkę”.

Martwa weryfikacja

Otrzymywanie przez rodzica zasiłku na dziecko jest uzależnione od spełniania kryterium dochodowego, które obecnie wynosi 674 zł miesięcznie na osobę w rodzinie lub 764 zł, gdy wychowuje się w niej niepełnosprawne dziecko. Wysokość tych progów powinna być co do zasady weryfikowana, a w konsekwencji podnoszona co trzy lata. Problem w tym, że przepisy nie obligują rządu do podwyższania kryterium dochodowego. W efekcie podniesiono je do tej pory tylko dwa razy: w 2012 r. oraz 2015 r. Jednocześnie z roku na rok rosła wysokość wynagrodzeń, poprawiała się sytuacja materialna rodzin, co skutkowało tym, że zaczęła spadać liczba dzieci z prawem do zasiłku: w ubiegłym roku były to 2 mln dzieci, w tym jest ich 1,76 mln, co oznacza spadek o 12 proc. Zmniejsza się też liczba świadczeń wypłacanych w oparciu o zasadę „złotówka za złotówkę”. Jej wprowadzenie miało sprawić, że rodziny o dochodach wyższych od kryterium nie będą wsparcia tracić, ale uzyskiwać w pomniejszonej wysokości. Należałoby się więc spodziewać, że udział takich obniżonych świadczeń w ich ogólnej liczbie będzie się zwiększał; i do pewnego czasu tak właśnie było. Jednak one też zaczęły spadać i w tym roku gminy wypłacają ich 124 tys., podczas gdy w 2019 r. było to 153,4 tys.

– Wieloletnie zamrożenie kryteriów i fakt, że nawet mimo podwyżek są na niskim poziomie, powoduje, że teraz zasiłki trafiają głównie do takich rodzin, gdzie nie ma żadnych dochodów z pracy lub tylko jeden z rodziców pracuje – mówi Piotr Spiżewski, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Puławach.

Dodaje, że teraz rodzice mogą wnioskować o pieniądze na nowy okres zasiłkowy, który zacznie się 1 listopada. Jednak z uwagi na to, że kryterium pozostanie bez zmian, a będą do niego liczone dochody z ubiegłego roku, to dojdzie do kolejnego spadku liczby dzieci uprawnionych do wsparcia.

Co istotne, najświeższe statystyki ministerstwa dotyczą okresu, w którym pojawiła się już w Polsce epidemia koronawirusa. Początkowo wydawało się, że jej efekty przełożą się niekorzystnie na rynek pracy i spowodują, że zwiększy się liczba rodzin spełniających kryteria do przyznania pomocy na dzieci. Tymczasem nie doszło do gwałtownego wzrostu bezrobocia.

– Chociaż wprowadzone zostały przepisy, które pozwalają traktować obniżenie wynagrodzenia ze względu na epidemię jako utratę dochodu, to do tej pory wydaliśmy tylko kilka decyzji przyznających świadczenia na tej podstawie – wskazuje Edyta Ciesielska, kierownik działu świadczeń rodzinnych MOPR w Kielcach.

Niepewna poprawa

Pierwsze półrocze 2020 r. przyniosło też kolejne zmniejszenie liczby dzieci otrzymujących pomoc finansową z FA. Spadła ona bowiem w porównaniu do 2019 r. o 5 proc., z 233,1 tys. do 221 tys. W przypadku tych świadczeń głównym winowajcą jest również kryterium dochodowe, które od 2008 r. aż do października ubiegłego roku było zamrożone na poziomie 725 zł w przeliczeniu na członka rodziny. Potem próg wzrósł do 800 zł, ale widać, że pierwsza w historii funkcjonowania FA waloryzacja kryterium nie wpłynęła na zwiększenie czy chociażby utrzymanie dotychczasowej liczby uprawnionych do świadczeń dzieci.

Dlatego pod znakiem zapytania pozostaje to, czy pozytywne efekty przyniesie kolejna zmiana kryterium, które od przyszłego miesiąca – gdy zacznie się następny okres świadczeniowy – będzie wynosić 900 zł. Dodatkowo ta podwyżka będzie powiązana z przeniesieniem na grunt ustawy z 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 808 ze zm.) zasady „złotówka za złotówkę”. Pozwoli to przyznać rodzicowi świadczenia z FA obniżone o taką kwotę, o jaką przekroczone zostało kryterium dochodowe. MRPiPS szacuje, że dzięki tym zmianom ok. 30 tys. osób nabędzie lub utrzyma prawo do FA. Jednak pierwsze informacje z gmin, które od sierpnia przyjmują wnioski o przyznanie pieniędzy na nowy okres świadczeniowy, nie są zbyt optymistyczne.

– Na razie wydaliśmy 207 decyzji przyznających świadczenia z FA, w tym dwie, w których wykorzystana została zasada „złotówka za złotówkę” – mówi Sebastian Gajdzik, kierownik działu świadczeń rodzinnych OPS w Chorzowie.

Z kolei w Płocku na 320 decyzji nie ma żadnej, w której wsparcie będzie wypłacane w obniżonej wysokości. Podobnie jest w Opolu.

– Wśród złożonych do wczoraj wniosków mamy trzy, gdzie wysokość dochodu pozwoli na przyznanie świadczeń z FA na podstawie zasady „złotówka za złotówkę” – informuje Kamila Popiela, kierownik działu świadczeń Toruńskiego Centrum Świadczeń Rodzinnych.

Dodaje, że są też dwie decyzje negatywne: po zastosowaniu wspomnianej reguły okazało się, że wysokość świadczeń wynosiłaby mniej niż 100 zł, a w takich sytuacjach przepisy ustawy przewidują konieczność odmowy. 

]]

Nowy szef inspekcji pracy będzie musiał rozwiązać stare problemy

wt., 2020-09-15 09:23
&lt![CDATA[

Wiesław Łyszczek ustępuje z funkcji głównego inspektora pracy. Formalną decyzję o odwołaniu ze stanowiska podejmie marszałek Sejmu RP po zaopiniowaniu rezygnacji przez Radę Ochrony Pracy (ROP) i sejmową komisję ds. kontroli państwowej. Kto zatem przejmie stery nad instytucją, która powinna odgrywać ważną rolę w przeciwdziałaniu pandemii?

– Rozważania na ten temat byłyby przedwczesne i na pewno nie powinny odbywać się za pośrednictwem mediów. Od tego jest Rada Ochrony Pracy. Na jej posiedzeniu będziemy zajmować się tą kwestią – wyjaśnia Janusz Śniadek, poseł PiS, przewodniczący ROP.

Pewne jest, że nowy szef będzie musiał zmierzyć się z kryzysem wizerunkowym PIP i wzmóc działania prewencyjne w celu zapewnienia bezpiecznych warunków pracy. Na brak tych ostatnich zwracali uwagę m.in. pracodawcy.

– Chcemy więcej informacji i wytycznych, które w jasny sposób określałyby organizację pracy w warunkach epidemii, a nie jedynie zapowiedzi kontroli w firmach. Pracodawca powinien wiedzieć, z czego jest rozliczany. Na razie PIP epidemię przespała – ocenia Wioletta Żukowska-Czaplicka, ekspert ds. prawa pracy Pracodawców RP.

Kto w zamian?

Procedura odwołania Wiesława Łyszczka w praktyce może się przeciągać w czasie. Najbliższe posiedzenie ROP ma się odbyć 22 września w formule wyjazdowej. Część członków Rady będzie uczestniczyć w nim zdalnie, a to prowokuje pytanie, czy możliwe będzie głosowanie w sprawie zaopiniowania rezygnacji GIP.

– Posiedzenia ROP w okresie pandemii odbywały się już zdalnie i przeprowadzane były głosowania. Obecny GIP źle wypełniał swoje obowiązki i nie ma powodu, dla którego należałoby zwlekać z jego odwołaniem – wskazuje Izabela Katarzyna Mrzygłocka, posłanka KO, członkini ROP (wielokrotnie zgłaszała nieprawidłowości w funkcjonowaniu PIP w okresie, gdy zarządzał nią Wiesław Łyszczek).

Bez względu na te wątpliwości konieczne będzie wyłonienie następcy. Istotnym ograniczeniem jest to, że musi być to osoba, która posiada uprawnienia inspektorskie. Naturalnym kandydatem wydaje się Bożena Borys-Szopa, była minister pracy i była GIP (w latach 2006–2008). Wydaje się, że ponowne objęcie przez nią stanowiska jest jednak mało prawdopodobne w związku z pełnieniem funkcji parlamentarnych (jest obecnie posłanką i wiceprzewodniczącą komisji ds. kontroli państwowej). Z nieoficjalnych informacji DGP wynika, że pod uwagę brani są inspektorzy z okręgowych inspektoratów pracy (w ten sposób szefem PIP został sam Wiesław Łyszczek, który wcześniej pełnił tę funkcję w Rzeszowie). Wyłonienie kandydata nie będzie łatwe, bo trzeba będzie brać pod uwagę wiele grup wpływów. Nie jest tajemnicą, że w okresie rządów obecnego głównego inspektora w PIP awansowało wiele osób, które są związane z NSZZ „Solidarność”. Zdanie związku w tej sprawie na pewno się liczy. Nie wydaje się, by rząd chciał „zadzierać” z bliskim sojusznikiem w sprawie, która jest oczywiście ważna dla środowiska pracy, ale nie kluczowa z punktu widzenia zarządzania państwem.

– Zależy nam na wzmocnieniu samej inspekcji. Powinna ona zyskać prawo do przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty. Trzeba też rozszerzyć możliwość przeprowadzania kontroli bez zapowiedzi. Propozycje odpowiednich zmian legislacyjnych są gotowe, przygotował je jeszcze Roman Giedrojć, poprzedni GIP. To ważniejsze niż kwestie personalne – przekonuje Marek Lewandowski, rzecznik prasowy komisji krajowej NSZZ „Solidarność”.

Co dalej?

Jednym z głównych zadań nowego szefa PIP powinna być poprawa jej wizerunku. DGP jako pierwsza informowała o licznych wątpliwościach i nieprawidłowościach w zarządzaniu inspekcją w ostatnich latach. Od momentu gdy na jej czele stanął Wiesław Łyszczek (październik 2017 r.), intratne stanowiska w PIP uzyskali aktywni politycy partii rządzącej oraz osoby, które wcześniej nie pracowały w inspekcji, ale wywodziły się z jego rodzinnego Podkarpacia („PIP – Praca i Przyjaciele”, DGP nr 120/2019 r.). Dla wybranych pracowników zorganizowano nawet przyspieszoną, zaoczną aplikację inspektorską. Informowaliśmy też o przypadku nielegalnej inwigilacji. Główny inspektorat pozyskał dane z PIT inspektora z okręgu łódzkiego, wykorzystując do tego uprawnienia kontrolne PIP. W tej sprawie GIP toczył spór z Urzędem Ochrony Danych Osobowych, który nakazał usunięcie nielegalnie pozyskanych informacji. 25 sierpnia 2020 r. warszawski WSA oddalił skargę GIP na decyzję prezesa UODO.

W ostatnim czasie szerokim echem odbiła się także informacja o nagrodach, jakie wypłaciło sobie w tym roku kierownictwo GIP (informację podał portal Interia.pl). Z kolei krytyczne uwagi o funkcjonowaniu PIP w ostatnich miesiącach przedstawili Pracodawcy RP.

– Na pewno zależy nam na tym, aby inspekcja nie była zarządzana w oderwaniu od rzeczywistości. W okresie pandemii zabrakło stanowiska PIP, np. w kwestii badania temperatury pracowników lub przeprowadzania testów na COVID-19 – podsumowuje Wioletta Żukowska-Czaplicka. 

]]

Prawie 150 000 przedsiębiorców uzyska automatycznie większą pomoc z ZUS

pon., 2020-09-14 14:18
&lt![CDATA[

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, na wniosek Krajowej Rady Doradców Podatkowych, wystąpił do Prezes ZUS z oceną prawną dotyczącą niekorzystnej przedsiębiorcom sytuacji w zakresie zwolnień z opłacania składek w przypadku wystąpienia nadpłaty.

Sytuacja dotyczyła przedsiębiorców, którzy występując na podstawie tzw. tarczy antykryzysowej o zwolnienie w opłacaniu składek ZUS za marzec, kwiecień i maj 2020 r. posiadali wcześniejszą nadpłatę z tytułu opłacania składek. W związku z nieprecyzyjnymi przepisami w tym zakresie ZUS pomniejszał udzielaną pomoc, w formie zwolnienia ze składek, o wielkość występującej nadpłaty. W swoim stanowisku Rzecznik MŚP krytycznie odniósł się do tej sytuacji wskazując m.in. na naruszenie art. 12 ustawy Prawa przedsiębiorców, zgodnie z którym organ powinien prowadzić postępowanie wobec przedsiębiorcy w sposób budzący zaufanie przedsiębiorców do władzy publicznej, kierując się zasadami proporcjonalności, bezstronności i równego traktowania.

W rezultacie zgłaszanego przez Rzecznika MŚP problemu Zakład Ubezpieczeń Społecznych zarekomendował korzystne przedsiębiorcom zmiany w przepisach tzw. tarczy antykryzysowej. Przedmiotowa nowelizacja (Dz. U. z 2020 r., poz. 1423, art. 10 w zw. z art. 13 pkt 6) wejdzie w życie 20 września 2020 r. Zakłada ona, że zwalnia się przedsiębiorców z obowiązku należnych składek wykazanych w deklaracjach rozliczeniowych za marzec, kwiecień i maj 2020 r. także wówczas, gdy składki te zostały opłacone lub na poczet tych składek ZUS zaliczył z urzędu nienależnie opłacone składki. Co więcej, opłacone składki lub zaliczone z urzędu nienależnie opłacone składki podlegają zwrotowi.

Jak wynika z odpowiedzi Prezes ZUS, prof. Gertrudy Uścińskiej, na przesłaną przez Rzecznika MŚP ocenę prawną tego problemu: „Sprawy te będą ponownie rozpatrzone przez ZUS z urzędu, bez potrzeby jakichkolwiek działań po stronie płatnika składek. O zwrot nadpłaty płatnik będzie mógł wystąpić po ustaleniu wysokości umorzenia. O zwolnieniu z opłacania składek lub jego nowej wysokości ZUS poinformuje płatników na Platformie Usług Elektronicznych (PUE) ZUS lub przekaże pismo za pośrednictwem poczty.”

— To dobra wiadomość dla tysięcy przedsiębiorców z sektora MŚP, którym pomoc w zakresie zwolnienia ze składek ZUS została w praktyce ograniczona z powodu wystąpienia nadpłaty w składkach. Ta sytuacja to skutek swoistego niedopatrzenia legislacyjnego oraz praktyki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który wysyła, co prawda, płatnikom składek informacje o stanie rozliczeń, niemniej jednak w zakresie składek za rok ubiegły, według stanu na koniec danego roku. Cieszy dość szybkie rozwiązanie tej niekorzystnej sytuacji przez ustawodawcę, a automatyczne, ponowne rozpatrywanie wniosków o zwolnienie z opłacania składek na ubezpieczenia przez ZUS daje nadzieję na mniejsze obciążenia administracyjne przedsiębiorców w tym zakresie oraz szybkie rozliczenie należnej pomocy w prawidłowej wysokości — komentuje Paweł Satkiewicz, doradca podatkowy, główny konsultant w Biurze Rzecznika MŚP.

UWAGA: komunikaty publikowane są w serwisie PAP bez wprowadzania przez PAP SA jakichkolwiek zmian w ich treści, w formie dostarczonej przez nadawcę. Nadawca komunikatu ponosi odpowiedzialność za jego treść – z zastrzeżeniem postanowień art. 42 ust. 2 ustawy prawo prasowe.

]]

Szwed o oskładkowaniu umów zlecenia: Żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte

pon., 2020-09-14 13:56
&lt![CDATA[

W poniedziałek "Rzeczpospolita" napisała, że rząd planuje pełne oskładkowanie umów zlecenia. Zmiany miałyby wejść w życie już od 1 stycznia 2021 roku, a wyższe składki przedsiębiorcy zapłacą od wynagrodzeń osób, które pracują na co najmniej dwóch umowach zlecenia lub łączą pracę na zleceniu z etatem i działalnością gospodarczą.

"Żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte" – przekazał PAP wiceminister pracy Stanisław Szwed. "Rozmawiamy z partnerami społecznymi na temat różnych rozwiązań. To, w jakiej formie reforma wejdzie w życie i kiedy, zależy właśnie od dialogu ze związkami zawodowymi i organizacjami zrzeszającymi pracodawców. Nic w tej kwestii nie jest jeszcze przesądzone" – dodał Szwed.

Wiceminister zwrócił uwagę, że w związku ze zmieniającą się strukturą demograficzną w kraju, starzeniem się społeczeństwa, konieczne jest w szczególności pochylenie się nad kwestią przyszłych emerytur obywateli - "zadbanie o to, aby świadczenia te były wystarczające na zaspokojenie potrzeb emerytów".

"Zależy nam na tym, by Polacy otrzymywali jak najwyższe świadczenia emerytalne, pozwalające godnie przeżyć jesień życia. Analizujemy różne warianty, szukamy jak najlepszych rozwiązań, które przysłużą się Polakom" – podkreślił Szwed.

Resort rodziny wskazuje, że obecnie, co do zasady, składki płacone od umów zlecenia są bardzo niskie, czego konsekwencją jest wysokość otrzymywanych przez zleceniobiorców zarówno świadczeń krótkoterminowych (zasiłki chorobowe, macierzyńskie, gdy osoby te podlegają dobrowolnie ubezpieczeniom chorobowym) jak i świadczeń długoterminowych (renta z tytułu niezdolności do pracy, emerytura), która jest nieadekwatna (znacznie niższa) od otrzymywanych przychodów z tytułu wykonywanych umów cywilnoprawnych. Tytuły do ubezpieczenia są kumulowane tylko do osiągnięcia z tytułu umowy zlecenia podstawy wymiaru składek nie niższej niż najniższe wynagrodzenie za pracę.

Wiceszef MRPiPS przypomniał, że dyskusja o zmianie obowiązujących przepisów toczy się od kilku lat. Zauważył, że kwestia ta była jedną z rekomendacji "Przeglądu systemu emerytalnego", opracowanego przez resort pracy i przyjętego przez Radę Ministrów 30 grudnia 2016 roku.

"Także partnerzy społeczni postulowali ograniczenie funkcjonującej w systemie ubezpieczeń społecznych hierarchizacji tytułów ubezpieczeń i uporządkowanie obowiązku podlegania ubezpieczeniom społecznym. Temat wielokrotnie poruszany był też na forum Rady Dialogu Społecznego" – zaznaczył wiceminister Szwed.

]]

Firmy kontra PFRON. Wyrok NSA kończy spór o okres przedawnienia

pon., 2020-09-14 09:26
&lt![CDATA[

Wszystko wskazuje na to, że trwający między Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i pracodawcami spór o to, kiedy upływa termin przedawnienia należności, został ostatecznie rozstrzygnięty. Najnowszy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (z 10 września br.) jednoznacznie potwierdza, że w sprawach o zwrot dopłat do pensji ma zastosowanie wskazany w ordynacji podatkowej pięcioletni okres przedawnienia, a nie dziesięcioletni, wynikający z kodeksu cywilnego, jak chciał fundusz. Firmy liczą więc na to, że teraz PFRON zmieni swoje dotychczasowe podejście w tej kwestii.

Prawo UE czy krajowe

Najczęstszym powodem żądania zwrotu dopłat do pensji przez PFRON jest opóźnienie w opłacaniu przez firmę składek do ZUS za pracowników. W wielu przypadkach miały one miejsce wiele lat temu, stąd pojawiły się wątpliwości dotyczące okresu, w którym fundusz może domagać się oddania pieniędzy. Pracodawcy od początku wskazywali, że obowiązujące powinny być przepisy ordynacji podatkowej. Powoływali się na art. 60 ustawy z 27 sierpnia 1997 r. o finansach publicznych (t.j. Dz.U. z 2019 poz. 869 ze zm.). Mówi on o środkach publicznych stanowiących nieopodatkowane należności budżetowe, do których zaliczane są dopłaty do pensji (choć nie są wymienione wprost w tym przepisie). Z kolei zgodnie z art. 67 ustawy do należności określonych w art. 60 mają zastosowanie przepisy działu trzeciego ordynacji podatkowej, a te właśnie przewidują pięcioletni okres przedawnienia.

Z kolei PFRON dłuższy okres dochodzenia należności początkowo wywodził z unijnych przepisów dotyczących pomocy publicznej, zgodnie z którymi jest to 10 lat. Jednak takie stanowisko zostało zakwestionowane przez Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie, do którego trafiały skargi od przedsiębiorstw (pisaliśmy o tym: „Sporny termin w sprawach o przedawnienie”, DGP nr 10/20). Sąd swoje wyroki opierał na wspomnianych przepisach ustawy o finansach publicznych oraz na orzeczeniu TSUE w sprawie C-349/17 Eesti Pagar. A z niego wynikało, że terminem mającym zastosowanie przez organ krajowy do odzyskania bezprawnie przyznanej pomocy jest ten przewidziany przez właściwe prawo krajowe.

Jasne granice

PFRON jednak dalej upierał się przy dziesięcioletnim okresie przedawnienia, odwołując się tym razem do przepisów kodeksu cywilnego, w których obowiązuje taki termin dochodzenia należności. Ponadto od niekorzystnych orzeczeń złożył kasacje do NSA, w których dodatkowo stawiał zarzut błędnego odwoływania się przez WSA w Warszawie do art. 60 i 67 ustawy o finansach publicznych, podczas gdy ich obecne brzmienie zostało nadane nowelizacją jej przepisów w 2017 r. Tak było m.in. w przypadku skargi kasacyjnej na wyrok tego sądu z 10 grudnia 2019 r. (sygn. akt V SA/Wa 982/19), którą NSA rozpatrywał 10 września br. Sprawa ta dotyczyła uchylonej przez warszawski WSA decyzji PFRON z marca 2019 r. nakazującej firmie zwrot dopłat do pensji za okres od kwietnia do października 2008 r.

– PFRON jest państwowym funduszem celowym, który działa na podstawie ustawy o finansach publicznych. Nie jest zrozumiałe, dlaczego z jednej strony wydaje decyzję administracyjną w sprawie zwrotu dopłat, a z drugiej przy ich dochodzeniu odwołuje się do przepisów kodeksu cywilnego – mówiła podczas rozprawy Barbara Smalarz-Czopik, radca prawny reprezentująca przedsiębiorstwo, od którego fundusz domagał się oddania pieniędzy.

Dodała przy tym, że takie podejście mogłoby być uzasadnione, jeśli PFRON podpisałby z firmą umowę w sprawie dopłat, ale tak nie było.

NSA uznał, że skarga kasacyjna nie zasługiwała na uwzględnienie, i ją oddalił.

– Zarówno przed nowelizacją ustawy o finansach publicznych, jak i później przychody PFRON były środkami publicznymi stanowiącymi nieopodatkowane należności budżetowe, a to oznacza, że mają do nich zastosowanie przepisy działu trzeciego ordynacji podatkowej – podkreśliła Małgorzata Grzelak, sędzia NSA.

W ustnym uzasadnieniu przywołała też wcześniejszy wyrok NSA z 24 lipca br. (sygn. akt I GSK 645/20, który zapadł na posiedzeniu niejawnym), wskazując, że skład orzekający w tej sprawie podziela przedstawioną w nim wykładnię przepisów.

Co istotne, 10 września NSA rozstrzygał również skargę na inny wyrok WSA w Warszawie (sygn. akt V SA/Wa 568/19). Wprawdzie zdecydował o jego uchyleniu (sygn. akt I GSK 179/20), ale było to spowodowane naruszeniem przepisów prawa procesowego (WSA orzekł w zakresie wykraczającym poza skargę pracodawcy), natomiast podkreślił, że nie podzielił najważniejszego zarzutu skargi PFRON co do wadliwego zastosowania przepisów o pięcioletnim okresie przedawnienia.

– Dzięki tym orzeczeniom pracodawcy nareszcie mają pewność co do obowiązującego ich prawa odnoszącego się do okresu przedawnienia. Mamy bowiem ukształtowaną linię orzeczniczą, która określa jasne granice, do kiedy PFRON może dochodzić swoich roszczeń. Szkoda tylko, że potrzebne do tego były aż wyroki NSA – zauważa Krzysztof Kosiński, wiceprezes Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych.

Dodaje, że powinny one też doprowadzić do umorzenia prowadzonych przez fundusz postępowań również w innych sprawach, bo dalsze ciągnięcie sporu nie jest zasadne. 

opinia

Nie ma podstaw do stosowania przepisów k.c.

Tomasz Jaroszewicz, radca prawny z Kancelarii Radców Prawnych Kutnik, Kalinowski i Partnerzy

Wyrok NSA z 10 września br. powinien definitywnie zakończyć spór o długość okresu przedawnienia prawa PFRON do dochodzenia zwrotu dofinansowań do wynagrodzeń oraz refundacji składek. PFRON początkowo stosował dziesięcioletni okres przedawnienia, powołując się na regulacje wspólnotowe. W momencie zakwestionowania przez sądy takiej podstawy prawnej i konieczności zastosowania przepisów krajowych PFRON podjął próbę zachowania jednak za wszelką cenę tak długiego okresu przedawnienia. Podstawa prawna zeszła przy tym na dalszy plan, skoro stosownych regulacji fundusz zaczął nagle poszukiwać nawet w kodeksie cywilnym. Tymczasem PFRON należy do podmiotów sektora finansów publicznych, wypłata dofinansowania i dochodzenie jej zwrotu odbywa się w ramach procedury administracyjnej, a nie umowy cywilnoprawnej, zaś zwracane przez pracodawców nienależnie otrzymane środki mieszczą się w katalogu środków publicznych. Wszystkie te okoliczności uzasadniają zatem stosowanie do okresu przedawnienia przepisów ordynacji podatkowej, które przewidują pięcioletni termin. Skoro między funduszem a beneficjentem dofinansowania nie powstaje żaden stosunek cywilnoprawny, to nie ma podstaw, aby wybiórczo stosować przepisy kodeksu cywilnego o przedawnieniu, co potwierdził NSA. W konsekwencji na dochodzenie zwrotu dofinansowań i refundacji fundusz ma jedynie 5 lat. Ponieważ przedawnienie jest bezwzględną przesłanką umorzenia postępowania, należy spodziewać się wkrótce takiego zakończenia wielu spraw toczących się od lat przed PFRON. Wyrok NSA otwiera także drogę do poszukiwania prawnych procedur do odzyskania zwróconych już w przeszłości dofinansowań, co do których zastosowano niewłaściwie wydłużony termin przedawnienia. 

orzecznictwo

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 10 września 2020 r., sygn. akt I GSK 829/20. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

]]

Rząd planuje pełne oskładkowanie umów zlecenia

pon., 2020-09-14 09:22
&lt![CDATA[

"Pracujemy nad takimi zmianami" – potwierdza "Rzeczpospolitej" Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Jak podaje gazeta, wszystko wskazuje na to, że wyższe składki przyjdzie zapłacić przedsiębiorcom już od 1 stycznia 2021 r. Zapłacą je od wynagrodzeń osób, które pracują na co najmniej dwóch umowach zlecenia lub łączą pracę na zleceniu z etatem czy działalnością gospodarczą.

Dziennik Gazeta Prawna pisał o tym w tekście  I Ty zapłacisz ZUS. W dodatku od każdej umowy zlecenia

W myśl obecnie obowiązujących przepisów, jeśli z pierwszej umowy opłacili składki od co najmniej minimalnego wynagrodzenia, od kolejnych umów płacą już tylko składkę zdrowotną i przez to otrzymują na rękę wynagrodzenie wyższe o około 30 proc. Pełne oskładkowanie przychodów oznacza jednak nie tylko zwiększenie kosztów ich zatrudnienia dla przedsiębiorców, ale także zmniejszenie wypłaty dla zleceniobiorcy.

"To dlatego rząd zrezygnował z tej zmiany zaplanowanej jeszcze w zeszłym roku. Na przeszkodzie stanęły zbliżające się wybory parlamentarne. Teraz, gdy do następnych zostały trzy lata, a w czasie kryzysu budżet będzie miał rekordowy deficyt, propozycja zmian wróciła" - podaje "Rz".

Gazeta zauważa również, że obecnie zatrudnienie na kilku umowach jest stosowane w turystyce czy gastronomii, które najmocniej odczuły kryzys gospodarczy wywołany przez pandemię koronawirusa, a nałożenie na nie obowiązku zapłaty wyższych składek od zleceń trudno uznać za wsparcie w wychodzeniu z kryzysu gospodarczego.

"Nie znamy jeszcze szczegółów tego projektu, jednak wprowadzenie jednolitego dla wszystkich podatku od wynagrodzeń powinno wiązać się z obniżeniem klina podatkowego" – komentuje w "Rz" prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.(PAP)

akuz/ mark/

]]

Urlop okolicznościowy. Komu przysługuje, ile wynosi

ndz., 2020-09-13 20:00
&lt![CDATA[ Urlop okolicznościowy

Urlop okolicznościowy uregulowany jest w Rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 15 maja 1996 r. w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy (Dz.U. 1996 nr 60 poz. 281). Z przepisów tych wynika, że przysługuje on wyłącznie pracownikom zatrudnionym na podstawie umowy o pracę. Nie będą, więc mogły o niego wnosić osoby zatrudnione np. na umowie zlecenie czy o dzieło.

W jakich sytuacjach

Zgodnie z par. 15 wspomnianego rozporządzenia pracodawca jest obowiązany zwolnić od pracy pracownika na czas obejmujący:

- 2 dni w razie:

ślubu pracownika,narodzinami dziecka pracownika,zgonu i pogrzebu małżonka pracownika lub jego dziecka, ojca, matki, ojczyma lub macochy.

- 1 dzień w razie:

ślubu dziecka pracownika,zgonu i pogrzebu siostry, brata, teściowej, teścia, babki, dziadka, a także innej osoby pozostającej na utrzymaniu pracownika lub pod jego bezpośrednią opieką.Poinformowanie pracodawcy

Należy pamiętać, że pracownik powinien uprzedzić pracodawcę o przyczynie i przewidywanym okresie nieobecności w pracy, jeżeli przyczyna tej nieobecności jest z góry wiadoma lub możliwa do przewidzenia.

Natomiast w razie zaistnienia przyczyn uniemożliwiających stawienie się do pracy, pracownik jest obowiązany niezwłocznie zawiadomić pracodawcę o przyczynie swojej nieobecności i przewidywanym okresie jej trwania, nie później jednak niż w drugim dniu nieobecności w pracy.

Jeżeli przepisy prawa pracy obowiązujące u danego pracodawcy nie określają sposobu zawiadomienia pracodawcy o przyczynie nieobecności pracownika w pracy, zawiadomienia tego pracownik dokonuje osobiście lub przez inną osobę. Może tego dokonać telefonicznie, mailem lub drogą pocztową (wtedy za datę zawiadomienia uważa się datę stempla pocztowego).

Wynagrodzenie

W przepisach rozporządzenia jednoznacznie wskazano, że za czas zwolnienia od pracy z powodu ww. okoliczności pracownikowi przysługuje prawo do wynagrodzenia.

]]

Szef inspekcji pracy ustępuje ze stanowiska

sob., 2020-09-12 14:25
&lt![CDATA[

Formalną decyzję o odwołaniu ze stanowiska podejmie marszałek Sejmu RP po zaopiniowaniu rezygnacji przez Radę Ochrony Pracy i sejmową komisję ds. kontroli państwowej.

DGP jako pierwsza informowała o licznych wątpliwościach i nieprawidłowościach w zarządzaniu Państwową Inspekcją Pracy w ostatnich latach. Od momentu gdy głównym inspektorem pracy został Wiesław Łyszczek (październik 2017 r.) intratne stanowiska w PIP (w tym m.in. wicedyrektorów departamentów) uzyskały osoby, które wcześniej nie pracowały w inspekcji, ale wywodzące się z Podkarpacia, z którego pochodzi też sam Wiesław Łyszczek („PIP – Praca i Przyjaciele”, DGP nr 120/2019 r.). Etaty zyskali także aktywni politycy PIS. Dla wybranych pracowników zorganizowano nawet przyspieszoną, zaoczną aplikację inspektorską.

Opisaliśmy także przypadek nielegalnej inwigilacji przez główny inspektorat pracy. Ten ostatni pozyskał dane z PIT inspektora pracy z okręgu łódzkiego (o jego zarobkach) wykorzystując do tego uprawnienia kontrolne PIP. W tej sprawie główny inspektor pracy toczył spór z Urzędem Ochrony Danych Osobowych, który nakazał usunięcie nielegalnie pozyskanych informacji. 25 sierpnia 2020 r. warszawski Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę GIP na decyzję prezesa UODO (m.in. „Inspekcja pracy przegrywa z UODO w sprawie inwigilacji”, DGP nr 175/2020).

Wielokrotnie informowaliśmy także o wysokich nagrodach, jakie przyznawało sobie kierownictwo PIP. Tylko w 2018 r. Wiesław Łyszczek otrzymał z tego tytułu 59,1 tys. zł (m.in. „Szefostwo inspekcji pracy z podwójnymi pensjami”, DGP nr 162/2019).

Nie jest jeszcze znane nazwisko następcy Wiesława Łyszczka na stanowisku GIP.

]]

Rząd pracuje nad zmianą przepisów dot. zasiłków w sytuacji obniżenia wymiaru czasu pracy

pt., 2020-09-11 21:08
&lt![CDATA[

Szefowa MRPiPS przypomniała, że przepisy specustawy w sprawie koronawirusa dają pracodawcom, u których wystąpił spadek obrotów gospodarczych w następstwie wystąpienia COVID-19, możliwość zwrócenia się z wnioskiem o przyznanie świadczeń na rzecz ochrony miejsc pracy, czyli o wypłatę ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych świadczeń na dofinansowanie wynagrodzenia pracowników objętych przestojem ekonomicznym albo obniżonym wymiarem czasu pracy, w następstwie wystąpienia COVID-19.

Maląg podkreśliła, że "narzędzie to wychodzi naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców i służy – jak cała tarcza antykryzysowa – temu, by chronić miejsca pracy zagrożone w okresie pandemii". "To główny cel tarczy, wprowadzonej z myślą o przedsiębiorcach i samych pracownikach" - dodała.

Minister zaznaczyła jednocześnie, że wśród pracowników, dla których zdecydowano się na obniżenie wymiaru czasu pracy wraz z obniżeniem wynagrodzenia, znaleźli się również pobierający świadczenia z ubezpieczenia chorobowego.

"Konsekwencją objęcia w porozumieniu niższym wymiarem czasu pracy i związaną z tym zmianą wynagrodzenia jest obniżona wysokość zasiłków z ubezpieczenia chorobowego. Zasiłek wypłacany jest w niższej wysokości, ponieważ przy jego wyliczeniu wzięto pod uwagę wysokość wynagrodzenia z obniżonego wymiaru czasu pracy" - wskazała Maląg.

Dodała, że rząd zdaje sobie sprawę z tego, że to rozwiązania niekorzystne m.in. dla kobiet pobierających zasiłki macierzyńskie. "Nie możemy się godzić na taki scenariusz, nie to jest intencją tarczy antykryzysowej" - podkreśliła minister.

Poinformowała, że obecnie trwają prace nad zmianą obowiązujących przepisów w zakresie zmiany zasad ustalania podstawy wymiaru zasiłków przysługującym pracownikom, którym pracodawcy obniżyli wymiar czasu pracy.

"Chcemy, żeby takich przypadkach podstawa wymiaru świadczenia z ubezpieczenia chorobowego nie uwzględniała zmiany wymiaru czasu pracy. Zależy nam na tym, żeby nowelizacja przepisów weszła w życie jak najszybciej" - zapewniła Maląg.

W piątek inicjatywę w tej sprawię podjął Senat, który skierował do Sejmu projekt dotyczący ochrony świadczeń m.in. dla kobiet w ciąży.

Za inicjatywą senacką opowiedzieli się wszyscy głosujący senatorowie. Projekt nowelizacji ustawy zakłada m.in., że przy ustalaniu podstawy wymiaru świadczenia pieniężnego z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa przysługującego osobie, której wymiar czasu pracy został obniżony na podstawie tzw. ustawy covidowej, będzie uwzględniane wynagrodzenie w wysokości ustalonej dla wymiaru czasu pracy obowiązującego przed jego obniżeniem.

]]

Senat skierował do Sejmu projekt w sprawie ochrony świadczeń dla kobiet w ciąży

pt., 2020-09-11 16:48
&lt![CDATA[

Za inicjatywą senacką głosowało 95 senatorów, nikt nie był przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Wniosek o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w tej sprawie przedstawiła w środę senacka Komisja Gospodarki Narodowej i Innowacyjności podczas prac nad tzw. drugą tarczą antykryzysową dla branży turystycznej.

Z kolei w czwartek senatorowie zdecydowali, że zapis gwarantujący ochronę świadczeń kobiet w ciąży zostanie zaproponowany do ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Jak wyjaśniała podczas posiedzenia komisji senator KO Magdalena Kochan, w inicjatywie chodzi o zapobieżenie np. sytuacji, w której kobiecie w ciąży przebywającej na urlopie zdrowotnym w związku z pandemią obniżono wymiar czasu pracy, co w konsekwencji skutkuje obniżonym świadczeniem po urodzeniu dziecka bądź krótszym urlopem macierzyńskim.

Senacki projekt zmierza do zniwelowania negatywnych skutków stosowania przepisów zawartych w jednej z tzw. ustaw covidowych. W uzasadnieniu projektu zwrócono uwagę, że nieświadomie spowodowano, że możliwe jest odgórne obniżenie wymiaru czasu pracy pracownika.

Niekorzystna zmiana powoduje w niektórych przypadkach, konieczność ponownego wyliczenia podstawy wymiaru zasiłku pracownika. Nowe wyliczenie obejmuje jedynie pensje uzyskaną w miesiącu, w którym doszło do zmniejszenia wymiaru czasu pracy, a nie dwunastomiesięczne przeciętne wynagrodzenie danego pracownika, obejmujące uzyskane przez niego premie i prowizje.

Senacki projekt zakłada m.in., że przy ustalaniu podstawy wymiaru świadczenia pieniężnego z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa przysługującego osobie, której wymiar czasu pracy został obniżony na podstawie tzw. ustawy covidowej, będzie uwzględniane wynagrodzenie w wysokości ustalonej dla wymiaru czasu pracy obowiązującego przed jego obniżeniem.

Zgodnie z projektem w terminie trzech miesięcy od wejścia ustawy podstawa wymiaru świadczenia pieniężnego, podlega z urzędu ponownemu ustaleniu za okres pobierania tego świadczenia na podstawie przepisów dotychczasowych.

]]

ZUS: Płatnicy, którzy nadpłacili składki, od 20 września będą mogli występować o zwrot

pt., 2020-09-11 14:04
&lt![CDATA[

"To jest przykład naszego odpowiedzialnego działania, gdyż to całkowicie nasz projekt" – przekazała prof. Uścińska. Podkreśliła, że rozwiązanie dotyczy 800 tys. osób, a kwota wypłat wyniesie ok. 600 mln zł.

Prezes ZUS wyjaśniła, że powstanie tych nadwyżek wyniknęło przede wszystkim z tego, że podczas pandemii prawo różnie regulowało, jak zwalniać płatników z obowiązku uiszczania składek.

ZUS był jedną z głównych publicznych instytucji odpowiedzialnych za przygotowanie założeń do tzw. tarczy antykryzysowej, a potem jej realizację.

"Łącznie zrealizowaliśmy ponad 6,5 mln wniosków i udzieliliśmy wsparcia w różnych formach na ponad 25 mld zł" – wskazała prof. Uścińska.

Jej zdaniem kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa gospodarki było właśnie trzymiesięczne zwolnienie z opłacania składek na ubezpieczenia społeczne. Objęło ono prawie 2 mln płatników i pochłonęło 12,5 mld zł.

Prezes ZUS zaznaczyła jednocześnie, że wypłata świadczeń w ramach tarczy nie wpłynęła negatywnie na kondycje finansową Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Według niej jest ona obecnie bezpieczna i stabilna.

"Za okres zwolnień z obowiązku wypłacania składek, otrzymujemy pieniądze z funduszu przeciwdziałania skutkom COVID-19, którym zarządza Bank Gospodarstwa Krajowego. To dokładnie rekompensuje nam te składki, których nie pobraliśmy z tytułu zwolnienia. Podobnie dzieje się w związku z wypłatą innych świadczeń w ramach tarczy" – zapewniła.

Prezes ZUS podkreśliła, że działania związane z tarczą antykryzysową nadal trwają. Przypomniała, że obecnie procedowane są założenia Tarczy 5.0, która objęłaby przede wszystkim branżę turystyczną i kulturalno-rozrywkową. W projekcie przewidziana jest m.in. wypłata dwóch rodzajów świadczenia postojowego, w tym dla przewodników turystycznych i górskich oraz zwolnienie ze składek na ubezpieczenie społeczne dla pracodawców z obu branż.

"Czekamy na uchwalenie tej ustawy, a kiedy to nastąpi, wtedy ZUS będzie ją bezzwłocznie realizował. Koszt tego przedsięwzięcia to ok. 550 mln zł, w tym 400 mln z tytułu zwolnienia ze składek" – wskazała prezes ZUS.

]]

Kryzys ujawnia prawdziwych przywódców

pt., 2020-09-11 11:18
&lt![CDATA[

- Jest różnica miedzy liderem a menegerem, a czas pandemii to zweryfikował i pokazał czy kierownicy są tylko menegerami czy jednak prawdziwymi liderami. Osoba, która widzi więcej - to cecha lidera – stwierdził Maciej Tylkowski, członek zarządu Lidl Polska. Jego zdaniem lider musi umieć pociągać ludzi za sobą. - Dwie cechy powinny charakteryzować taką osobę: musi kierować się sercem oraz rozumem. To gwarancja, że pójdą za nim ludzie. W czasach COVID-u wyrażenie odpowiedzialny lider nabrało zupełnie nowego znaczenia i oznacza osobę, które zapewnia bezpieczeństwo i ochronę – podkreślił Tylkowski.

Członek zarządu Lidl Polska dodał, że priorytetem zawsze było bezpieczeństwo klientów i dostawców. Liderzy poczuwali się do odpowiedzialności za pracowników. Musieli przedstawiać się jako stabilny i przewidywalny pracodawca oraz zapewnić im bezpieczeństwo, ponieważ byli na pierwszej linii frontu. Nasi pracownicy to cisi bohaterowie dodał Tylkowski.

Cechą liderów, w opinii członka zarządu Lidla, powinna być gotowość do dialogu i rozmowy z pracownikami. - To jest bardzo ważne, ponieważ prawdziwy lider musi być z ludźmi, dlatego nasi managerowie są w sklepach – stwierdził. Według niego, m.in. dzięki takiemu podejściu do załogi, wydłużenie czasu pracy sklepów w pierwszym okresie pandemii, żeby wszyscy spokojnie mogli zrobić sprawunki, spotkało się to z dużym zrozumieniem ze strony pracowników Lidla Polska.

- Lider to ktoś kto potrafi odważnie walczyć o swoje poglądy i forsować je mimo sprzeciwu większości. Ktoś kto widzi więcej niż inni wokół niego – tłumaczył Tomasz Ursynowicz, wicemarszałek województwa małopolskiego.

- Lider musi mówić „ze mną” a nie „naprzód”. Szczególnie w okresie kryzysu, a obecnie w takiej sytuacji właśnie się znajdujemy - podkreślił Tomasz Zdzikot, prezes Poczty Polskiej, Taka osoba musi mieć zdolność łączenia oraz błyskawicznego podejmowania ważnych decyzji – dodał. W jego opinii Poczta Polska sprostała wyzwaniu, ponieważ nie zawiesiła swojej działalności i wykonywała swoje obowiązki, zapewniając bezpieczeństwo klientom i pracownikom.

Najbardziej wartościowy jest charyzmatyczny lider, który potrafi wywierać wpływ na wspólnotę, której lideruje. Robi to w sposób perswazyjny, a nie w sposób siłowy. Z politykami jest tutaj trochę gorzej. Coraz rzadziej mamy prawdziwych mężów stanu, którzy czują odpowiedzialność za wspólnotę – dodał poseł Jacek Protasiewicz. Jego zdaniem lider w trakcie pandemii musi brać na siebie obowiązek komunikowania się ze społeczeństwem. - Zupełnie inny styl prezentował premier Polski niż premier Wielkiej Brytanii. Pomimo, że jestem posłem opozycji to uważam, że Mateusz Morawiecki był o wiele bardziej odpowiedzialny w tej kwestii – dodał.

Maciej Tylkowski powiedział, że jest zwolennikiem teorii przywództwa rozproszonego, a nie autorytarnego. Jego zdaniem COVID-19 wymusił przejście na ten model przywództwa i to jest właściwy kierunek. - Poprzednio wyglądało to w taki sposób, że lider siedział na łódce i mówił w którym kierunku płyniemy, a reszta wiosłowała. Załoga nie wiedziała co będzie za następnym zakrętem. Obecnie, lider ma mniejszy wpływ na to gdzie popłynie łódź. Zdaniem członka zarządu Lidla Polska, podejmowanie decyzji w dzisiejszym środowisku jest coraz trudniejsze. Obecnie otrzymywana liczba informacji powoduje, że tylko zespól jest w stanie zanalizować te wszystkie informacje, które pomogą podjąć właściwe decyzje przez lidera.

ANK

]]